mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Nowy tydzień. Poniedziałek jak wiecie to trudny dzień..nie chce się wstać do pracy,ani do szkoły...nic się nie chce.Dziś mąż pracuje w domu a ja dopadłam laptopa i sobie piszę( trochę powolny ten laptop).Wcześniej zjedliśmy moje zimne nóżki, a w sumie miąsko w galarecie:

miąsko w galarecie:

  • 2 piersi z kurczaka
  • plaster surowej szynki
  • duża marchewka
  • natka pietruszki
  • sól,pieprz
  • połówka czerwonej papryki
  • dwa ugotowane jajka
  • żelatyna spożywcza

Z mięsa i marchewki z przyprawami gotujemy wywar(można dodać kawałek selera i pora do smaku jak na rosół).Gdy się mięso ugotuje wyjmujemy do wystudzenia wraz z marchewką a wywar przecedzamy( by pozbyć się fafrocli).Do bulionu dodajemy żelatynę( jak w przepisie).Mięso kroimy w kostkę i marchewkę i natke pietruszki i paprykę i dodajemy do bulionu. Mieszamy i sprawdzamy smak-doprawiamy jeśli jest to konieczne. Do przyszykowanych pojemników-ja zazwyczaj mam pojemniczki po serkach-na dno wkładam plasterek jajka ugotowanego i wlewamy już galaretę. Wkładamy do lodówki i już po godzinie w sumie mamy przekąskę już gotową. Podajemy z plasterkiem cytryny lub skrapiamy octem winnych(smakowym).

galareta

Śniadanie super,mięsa dużo a smak..mmmm

galmies

Polecam.

A po śniadaniu wzięłam się już na serio za czyszczenie sciany bo tak jak się oboje zabieramy to śmiech na sali..pracowici to my razem nie jesteśmy. Dziś na obiad szykuję fasolówkę...

FASOLÓWKA:

  • mięsno-warzywny wywar
  • puszka fasoli w zalewie
  • pieprz

fasołówka

Fasolka jest też nazywana „mięsem wegetarian”. Nazwę tą zyskała dzięki wysokiej zawartości substancji odżywczych, przede wszystkim białka roślinnego. Znajdziemy w niej także wapń, potas i fosfor, a w niektórych gatunkach również żelazo oraz cynk. Fasola zawiera błonnik. Jest źródłem witamin z grupy B. Biała fasola zawiera także witaminę E. Więc zajadajcie fasolę! Moja zupa wyszła pycha.

Jeszcze z weekendu zostały mi białka jaj, więc ( nie piekłam nigdy-to mój debiut) wymyśliłam zastosowanie:

BEZY NA JEDEN KĘS:

  •  3 białka
  • pół szklanki cukru trzcinowego brązowego
  • kropelka octu winnego

Białak ubijamy z cukrem na bardzo sztywną masę z kropelką octu. Powinna powstać sztywna , gładka masa. Rozgrzewamy piekarnik do 130*C . Na blachę wykadamy papier do pieczenia lub folię aluminiową do pieczenia i łyżką lub szprycą wykładamy stożki piankowe.

                   beziki

Mi z trzech białek wyszło 12 bezików. Piekłam przez 20 minut do zarmienienia się stożków. Potem wyłączamy piekarnik i beziki sobie schną w piekarniku. Ja połączyłam beziki dupkami jak juz wyjmowałam po około kolejnych 20 minutach. I powstała taka przekąska:

                 

                        bzik

                 Znikneły natychmiastowo, nawet nie przeszkadzało chłopakom, że były w środku troszke lepkie. Po obiedzie, słodkościach  pojechalismy z synem na badanie uszy, bo coś znów się dzieje..niedobrego. A on ma te uszy skłonne do zapaleń. Wole dmuchać na zimne. 

Już wieczór w domu, tv...i filmy przy herbacie.

Tagi: faza III
10:28, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Niedziela jak zwykle leniwa, ale za to dziś mój syn wstał wczesniej od nas..aż się zdziwiłam bardzo! Nawet sam sobie uszykował śniadanie. My dziś po paróweczce i pomidorku wciągnęliśmy i ruszyliśmy na AUTO MOTO SHOW( tak, tak...motoryzacyjne wydarzenie w Płocku ale nie mam na myśli mnie jako kierowcy, który od niedawna szaleje po mieście). Ale jak to w Płocku bywa coś nie było do końca odpowiednio zaplanowane i wyniknęła jedna wielka klapa! Od dawna tak u nas jest i chyba już sie płocczanie do tego przyzwyczaili...więc po nieudanej próbie dostanie się na pokazy ( mimo biletów, wejściówek i szczerych chęci) wróciliśmy do domu. No i ja oczywiście prowadziłam! Ale przy okazji sobie pospacerowaliśmy i głodni wróciliśmy do domu. A dziś na obiad istny królewski posiłek:

CHIŃSKI PIEKIELNY KUBEŁEK:

  • 1 chudej szynki ( lub łopatki)
  • 2 mrożone mieszanki chińskie
  • papryczka chili
  • przyprawa do chińszczyzny w 5 smakach
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej

Kocham takie jedzenie, kocham chińszczyznę w moim wykonaniu..mogłabym ją jeść non stop i to jest jedyne danie które uzależnia mnie maksymalnie! Jak bym miała wybierać co zabrać na wyspę bezludną to byłaby to przyprawa do chińszczyzny..ahah... Mięso wcześniej pokroiłam w paseczki i doprawiłam ( przyprawa, sól czosnkowa, pieprz cayene+ skrobia kukurydziane). I odstawiłam na godzinę do skruszenia. Następnie na wooku rozgrzewam kilka kropli oliwy i smażę mięso . Gdy już skwierczy dostatecznie to dodaje mrożone warzywa i duszę w sosie własnym około 20 minut. Co jakiś czas mieszając by nie przywierało do dna wooka. Pod koniec dodaje drobno posiekaną papryczkę chili. I jem aż mi się uszy trzęsą...

paleczki chinskie

Po obiedzie troche lekcji z synem i mega herbatka na wzdęcia..bo chińszczyzna mnie pokonała.Dziś też uszykowałam na jutro na śniadanie zimne nóżki..ale o tym jutro.

 Dziękuję wszystkim za odwiedzanie mojego bloga(dziś miałam ponad 350 wejść...). Pozdrawiam Wszystkich!

Tagi: faza III
23:05, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

No w sobote troche pospaliśmy.Potem śniadanie z jajkiem w roli głównej i z mężem pojechaliśmy wybierać produkty potrzebne do remontu ściany..wino jako pierwsze jest teraz czas na gładź, unigrunt i packi. Ja wymyśliłam,że my jako laicy remontowi nie bedziemy potrafili zrobić pieknej, równej gładzi na ścianę, więc może być ozdobna czyli np. karbowana( taka specjalna packa do nakładania wzoru) i bedzie lux. Przecież to nie bedzie na wystawe... I na tym sie zakończyło. Mąż stwierdził,że nie ma się co śpieszyć,a ściana i tak nam nie ucieknie...no zespoł z nas ..że ho ho! Ja wreszcie za namową męża ruszyłam smutnym krokiem do fryzjera.On stwierdził,że włosy trzeba podciąć i na poprawienie humoru padło stwierdzenie,że mnie nie poznał, tak ładnie schudłam..haha. Włoski obciete i kolorek położony i od razu lepiej! Czyli lepsze samopoczucie. Na obiad dziś:

KOTLECIK Z FASOLKĄ:

  • 600 g mięsa chudego mielonego
  • 2 jajka
  • przyprawy
  • 3 łyżki otrebów owsianych
  • połówka cebuli

Mięso łączymy z jajkami , przyprawiamy i zagęszczamy otrebami. Dodajemy drobno posiekaną cebule i smażymy maleńkie kotleciki.Podajemy z ugotwaną żółtą fasolą szparagową.

   fasola i kotlet

Fasolka szparagowa jest stosunkowo lekko strawna w porównaniu z innymi fasolami, ma też mało kalorii. Zawiera błonnik, witaminę C, A, żelazo oraz potas.
Czyli to wszystko czego teraz mój organizm się domaga. Samo zdrowie na talerzu. Po obiedzie mieliśmy w planach z mężem spacer ale syn nas przekierunkował na basen i pluskaliśmy się 2 godzinki. A potem oczywiście apetyt nam dopisywał a jak na sobote wieczorem przystało upiekłam coś:

PLACEK DROŻDŻOWY ZE ŚLIWKAMI:

  • 200 ml mleka 0.5%
  • 40 g drożdży
  • 100g brązowego cukru
  • 2 jajka+ 3 żółtka
  • 1/2 kg mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
  • 4 łyżki oliwy
  • około 1/2 kg śliweg węgierek( mrożone miałam)

Drożdże kruszymy i ucieramy z połową cukru aż zrobią się płynne. Dolewamy ciepłe mleko i pół szklanki mąki oraz sół. Łączymy i odstawiamy do zakipienia drożdży w ciepłe miejsce. Jajka ( i całe i żółtka) ucieramy z pozostałym cukrem na puszystą masę. Gdy drożdże nam zakipią dodajemy jajka i pozostałą mąkę i łączymy. Powstanie dość lepkie ciasto. Dodajemy na koniec oliwę i wykładamy ciasto na blaszke. Wykładamy na wierzchu śliwki i jeszcze odkładamy na 20 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Potem już pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180*C przez 30 minut, Posypujemy wierzch słodzikiem i gotowe:

śliwkowiec

No powiem Wam ,że ciasto pycha i na kolację poszło całe. Wiem,że odbije się to jutro na mojej wadze. No cóż , taka moja natura. Ale dodatkowo pocieszyłam sie tym ,ze drożdże zawarte w mojej kolacji też są źródłem białka i wielu witamin (magnez,żelazo,cynk,potas,chrom) i są bardzo dobre, gdy mamy problem z wypadaniem włosów - czyli dla mnie!

Dostaje od Was dużo komentarzy na temat złego wpływu tej deity na zdrowie , na organizm itp. Wiem i popieram na podstawie swoich doświadczeń. Teraz w III fazie można już wiele dodać produktów ale to odbija sie na wzroście wagi. Jednak dostarczenie organizmowi zdrowych produktów jest ważniejsze. Wiemy,że owoce, warzywa są BARDZO ważne i nie należy ich ograniczać, bo to niezbedne źródło witamin a z kolei ich brak jest już szybko widoczny-np u mnie wypadanie włosów ...Więc ta III faza będzie traktowana jak powrót do normalnego jedzenia ale z naciskiem na ograniczenie tłuszczów i  pustych kalorii. Szczególą uwage zwracam na łączenie produktów. Stosuje produkty pełnoziarniste, bogate w błonnik i niskokaloryczne ale zdrowe zarazem. Nie podjadam słodyczy a ich miejsce zastępuje owocami. Myślę,że ten 1 czy 2 kg nie zaszkodzą a mój organizm bedzie "zdrowiał'.

Tagi: faza III
11:13, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Nareszcie piątek. Nie wiem ,czy się cieszyć, czy mieć na początek zły humor? radość z tego,że trochę wolności a złosć, bo ten przeklety remont ..ale jestem dobrej myśli. Śniadanie już przyszykowałam wczoraj z pozostałego kurczaka z obiadu.

SAŁATKA ŚMIECIOWA Z KURAKIEM:

  • ugotowane kawałki kurczaka
  • pół sałaty lodowej
  • papryka czerwona
  • kilka marynowanych pieczarek
  • kilka korniszonów
  • twarożek light
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny

Kurczaka obieramy z ewentualnych kości i kroimy: sałatę w paski, paprykę w kosteczkę, pieczraki na pół, ogórka w plasterki przyprawiamy, skrapiamy sokiem z cytryny a na koniec kruszymy twaróg. I już;

3 kolory

Kawa i do pracy w domu. Dziś waga 64 kg. Trochę się wzięłam za siebie, nie podjadam i unikam słodkich rzeczy. Dziś na obiad kluski dla chłopaków z serem a ja? Jeszcze nie wiem.

Przed 14.00 odskrobałam samochód i pojechałam do mamy do hospicjum ( jak mus to mus-jadę sama samochodem) a w drodze powrotnej zabrałam męża z pracy. Jakie było zdziwienie... Na obiad i chłopaki i ja z nimi wcinałam kluski a wieczorem po porcji zakupów opracowaliśmy plan remontu jaki nas czeka. Najśmieszniejsze jest to ,że szykując się do remontu pierwszą rzeczą jaką kupilśmy było...wino!

Tagi: faza III
10:56, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj po umyciu włosów mój grzebień znów był włochaty.Maż mnie namawia na fryzjera a mi tak szkoda tego zapuszczania włosów..ale to nieuniknione.Piję skrzyp, wcinam capivit piękne włosy i poczytałam w necie odnośnie wypadania włosów i oczywiście wszyscy mają racje..dieta spowodowala te zmiany. Teraz mam już możliwość jedzenia warzywek i owoców w sumie w ograniczonych ilościach ale mam..Dziś białkowy czwartek więc na śniadanie mam:

SZYNKOWE ROLADKI:

  • 10 plasterków szynki chudej
  • pół paczki twarogu light
  • pieprz, sól
  • korniszonek

piramida

Plasterki szynki smarujemy twarogiem ,przyprawiamy i..budujemy piramidkę.. ;) Może to być śniadanie ,ale również przekąska do pracy czy podwieczorek..jak kto woli. Po śniadaniu, wypiciu kawy zaczęłam przygotowywać kuraka dziś na obiad( całego) i szykować się na rozmowe w sprawie pracy. Mam wrażenie,że mąż nie chce bym szła do pracy, wygodnie mu jest tak i mówi,że stać nas na to bym nie pracowała( chociaż przydałoby się te pare groszy) ale na każdą moją możliwosć pracy ma kwaśną minę..zawsze jest z jego strony jakieś ale-a to za mała pensja, a to za daleko,a to ryzykowna praca, a to soboty bym pracowała a po co...Chce iść do pracy, poza tym mam jeszcze tą możliwość wyboru pracy i stawiania warunków pracodawcy. Mój syn jest już prawie samodzielny( chociaż czasem nie) więc i ja już chyba musze podjąć ten krok( mam skończone 35lat!). Dzięki za trzymanie kciuków. Zobaczymy jak to wyjdzie...

Rozmowa moja trwała całą godzinę! Bardzo przyjazna pani dyrektor i pewnie bym się dobrze tam czuła( to praca w żłobku jako pedagog) i pieniążki też by mnie usatysfakcjonowały.Miejsce blisko, godziny pracy też super..tylko jest jeden problem..na to miejsce jest ponad 70 osób! Nie wiem czy i jakie mam szanse. W poniedziałek sie przekonamy.

Obiad dziś szykował się sam i troszke mi się kurczak rozgotował ale akurat to spowodowało,że sos się samodzielnie zagęścił:

KURCZAK W CYNAMONOWYM SOSIE:

  • 1 cały kurczak ( bez skóry)
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • przyprawa do kurczaka po węgiersku
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pól małej papryczki chili
  • szczypta kardamonu

Skrobia z przyprawami łączymy i obtaczamy w tym naszego pokrojonego wcześniej kurczaka. Podsmażamy  ze wszystkich stron, podlewamy wodą i dusimy około pół godziny w tym płynie. Przekładamy do garnka i wszystko to co przykleiło się do patelni "zciągamy" też do garnka( wlejmy trochę wody już na pustą patelnie i zagotujmy).Mięso i powstały sos gotujemy doprawiając solą i pokrojoną papryczką chili. I gotowe:

cynamon

Dodane przyprawy i papryczka chili spowodowały,że danie jest niezwykle aromatyczne i mocno rozgrzewające...

Wieczorem padłam..słaba byłam niesamowicie..nie wiem czy to jakieś przesilenie, czy migrena , czy przeziębienie jakieś mnie dopadło. Wypiłam ziołową herbate i dosłownie usnęłam.

Tagi: faza III
10:14, dorotamirowska
Link Komentarze (5) »
środa, 26 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Popsuła nam się waga i pierwszy zakup zaplanowany to waga. A dzis nowa waga pokazała mi 64.3 kg..uuu chyba za dużo sobie pozwalam...to podjadanie i popijanie jogurtów tych tłuściejszych mi wychodzi a zaniedbałam trochę zjadanie otrębów i do śniadań pozwalam sobie na 2 kromki chleba( a nie muszę przecież). Jutro białkowy czwartek.. Dziś rano był na śniadanie tatar i też pozwoliłam sobie na kromeczkę chleba, ale widzę,że to mi na dobre nie wychodzi. Potem obdzwoniłam kilka punktów odnośnie pracy i jutro idę na rozmowę.. A na obiad dziś:

surowy łosoś

właśnie go pokroiłam i skropiłam sokiem z cytryny i wędruje do lodówki na godzinę. A ja akurat mam wizytę u okulisy.

A tak wyglądał już gotowy:

                     cytryna z łososiem

Grillowany i odpowiednio przyprawiony łosoś na grilu pozostać powinien okolo 4 minut. Podałam z cytryną i ogórkami.

Po obiedzie mąż podrzemał chwile i wyruszył na trening a ja na mały spacer. A wieczorem na kolacje jabłko. Mój syn poprawił dziś ocenę jaka mu wypadała na półrocze, na jutro ma mało lekcji więc mam teraz czas na uszykowanie się na rozmowę o prace na jutro. Może relaksacyjna kąpiel?

 

Tagi: faza III
19:34, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj mnie dopadła złość maksymalna. Po pierwsze czeka mnie malowanie i mały remont przedpokoju,bo odpada farba..po drugie- mój syn totalnie zaniedbuje moje starania odnośnie mojego zaangażowania w jego edukacje. Nie chce i nie ma ochoty się uczyć, buja w obłokach i ma takie efekty jakie ma!  A jeszcze do tego tracę włosy! Podejrzewam ,że to efekt diety i tego ,że przez pewien czas nie zajadałam się warzywami i owocami( witaminy). Zawsze miałam bardzo gęste i grube włosy a teraz mam długie ale cieniutkie i mi wypadaja na potegę! Nawet poradziłam się w aptece (capivit piękne włosy mi pani poleciła) i potwiedziła teorię dlaczego mi wypadaja i dodała,że wiosną bedzie lepiej!Chociaż pocieszyła...Zajadam teraz witaminy i pocieszam sama siebie.  Na śniadanie wszamałam serek wiejski z kanapką z wędlina i zabrałam się za skrobanie przedpokojowej ściany. Na obiad dziś chłopaki chcą naleśniki...więc po skończonej pracy zabiorę się za ciasto naleśnikowe. Na kolacje jeszcze coś dodam , bo naleśniki pewnie nie zaspokoją mnie do wieczora..może coś z krewetek?

CIASTO NALEŚNIKOWE Z DYNIĄ:  

  • SZKLANKA MLEKA 0.5%
  • 1/2 SZKL. MĄKI PEŁNOZIARNISTEJ PSZENNEJ
  • 1/2 SZKLANKI SKROBI KUKURYDZIANEJ
  • 1/2 ŁYŻECZKi PROSZKU DO PIECZENIA
  • SZCZYPTA SOLI
  • 2 jajka
  • SZKLANKA MUSU Z DYNI( UGOTOWANA DYNIA I ZMIKSOWANA)
  • TROCHĘ WODY GAZOWANEJ
  • SŁODZIK(OKOŁO 2 ŁYŻEK)

Prawdę mówiąc składniki które wymieniłam dodawałam na oko, do uzyskania masy o konsystencji jogurtu do picia. Na rozgrzanej patelni teflonowej smażymy naleśniki. Ja troszkę natłuściłam patelnię, bo mi się ciasto kleiło do niej. Połowe naleśnników "nadziałam" serkiem homo a połowę powidłami śliwkowymi. Znikneły jak błyskawica:

      dyniek1

     Kolor naleśników-dyniowy..smak rewelacyjny.

        dyniek2

Po obiedzie małe lenistwo. Powtarzanie przyrody z synem, potem skoczyliśmy z mężem po rybkę na jutro na obiad a kolacji już nie było, naleśniki wystarczyły, jedynie pomarańczkę przegryzłam.

Mollisiu dzięki za wsparcie, też podetnę włosy, już zaplanowałam.

Tagi: faza III
10:15, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 24 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I mamy poniedziałek-początek tygodnia. Niby zima wróciła, a dzis słoneczko cały dzień zagląda do mojego pokoju. Pięknie! Po śniadaniu(wyjadanie tego co weekend pozostawił) i po kawie posprzatałam i wyszłam na spacer (w sumie do sklepu ale to też forma spaceru).Wczorajszy rosół przerobiłam na zupę ze wszystkiego( znów czyszczenie lodówki po weekendzie), czyli dodałam paprykę, troche przecieru pomidorowego, chili i obrałam reszte kurczaka i wsypałam dość sporą garśc przypraw. Powstała gęsta zupa coś na smak gulaszu. Chłopaki zjedzą ze smakiem. Jakoś wybrnęłam z wymyślania czegoś nowego na obiad. Na blogu szarlotki( cukiernicze kreacje charlotte) wyszperałam przepis na krem z resztek piernika i takie coś dzis wymyśliłam na deser:

KREM CIASTECZKOWY:

  • 500 ml mleka 0.5%
  • opakowanie półsłodkich herbatników holenderskich( 79%zbóż)
  • 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • pół łyżeczki kakao odtłuszczonego
  • syrop malinowy do dekoracji

Mleko podgrzewamy i kruszymy do niego ciasteczka. Dodajemy cukier i skrobie, kakao i wszystko miksujemy do powstania masy kremowej. Przekładamy do pucharków i dekorujemy syropem. Do lodówki na godzinę:

        krem ciastkowy

Niby nic a smak tak wyrazisty-ciasteczka..mmm pycha! Mój syn napewno będzie zadowolony z tego deseru, poza tym musze się do niego "podlizywać" bo wczoraj obcinałam mu włosy i nie bardzo mu się fryzura spodobała-bardzo się wściekł na mnie..

Po obiedzie pewnie bedzie spacer, bo pogoda dziś aż zaprasza na przechadzkę. I tak rozpoczynamy kolejny tydzień zimowy.

Tagi: faza III
13:55, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Coraz częściej nasz syn wybiera towarzystwo kolegów niż nasze. Wieczorem też już nie chce z nami wychodzić na spacery a popołudnia przeznacza na lekcje lub kolegów. Hmm-dorasta.. Tak też było dziś, jak zaproponowałam wyjście na basen to mój syn wolał zabawy śnieżne z kolegami. Czyli ja i mój mąż sami poszliśmy na basen. No tak to już będzie... Śniadanie dziś typowo niedzielne- jajka na miękko , warzywka i kawa. A po basenie:

DOMOWY ROSÓŁ:

  • 1 spory kurczak
  • włoszczyzna
  • sól, pieprz
  • czerwona papryczka chilli

Kurczaka kroimy w kawałki, ale można też w całości gotować. Gdy na bardzo dużym ogniu doprowadzimy do zagotowania się wody wraz z kurczakiem-powstaną tzw. szumowiny- to ja wylewam wywar a mieso opłukuję i zalewam zimną wodą i teraz gotuję wraz z warzywami na małym ogniu. Doprawiam sola i pieprzem, dodaje również listek laurowy i małą podsmażoną cebulkę nad palnikiem( taki stary domowy sposób). Tak powstaje mój domowy superowy rosół. Jak na niedziele przystało:

rosół

Klarowny, niskotłuszczowy i gorący rosół na obiad. A po obiedzie..jak na popołudnie przystało upiekłam niedzielne ciasto. Pomysł jest mój a nazwa syna:

MIRUŚ w 15 minut:

  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżka otrebów
  • 2 łyżki musli fitnes
  • 4 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kakao

Białka ubijamy na sztywno a żółtka ucieramy z cukrem. Mąkę, skrobia, otręby i musli łączymy z żółkami, dodajemy proszek do pieczenia i oliwę. Na koniec delikatnie dodajemy pianę z białek. Do formy keksówki( ja mam silikonową) przelewamy połowę ciasta a do drugiej połówki dodajemy kakao i łączymy wlewając w środek. Pieczemy 40minut w piekarniku w 180*C sprawdzając patyczkiem .

miruś 

A ciasto ma taką nazwę, bo powstało z myślą o moim synu a zniknęło w 15 minut. Musli, otreby i mąka pełnoziarnista spowodowały,że ciasto smakowało jak keks.  Na kolację zjadłam 2 kawałki...potem tylko herbata ziołowa.          

Weekendowa waga 64 kg i mam nadzieję,że taka bedzie się utrzymywać aż do 1 kwietnia( na 1 kg utraconego kg przypada 10 dni III fazowej diety). Ja pozbyłam się 10kg więc 100 dni akurat minie 1 kwietnia. Oby tak dalej!

Tagi: faza III
19:02, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
DIETA DUKANA FAZA III

Sobota i wielkie lenistwo. Paróweczki na śniadanie, trochę warzyw i mega wypad autem z całą moja rodziną na zakupy. Ja oczywiście prowadziłam. Przy okazji uzupełniłam zakupy mojej mamie do hospicjum i wróciliśmy do domu szykować obiad. Dzis mój syn chciał pizze ale ja zaproponowałam tortille. Placki tortilki kupiłam gotowe z dodatkiem ziół, są też z ziarnami. Jako farsz :

tortille domowe:

  • 6 gotowych tortilek
  • 3 piersi z kurczaka
  • sałata lodowa, ogórek kiszony
  • papryka czerwona i chilii
  • seler naciowy
  • małe cebule-czerwona i biała
  • przyprawy do kurczaka
  • sól

Piersi kroimy w paseczki i podsmażamy na patelni wraz z cebulami( kawałek cebuli zostawiamy) i przyprawami. Warzywa kroimy drobno. Teraz na placku układamy mięso i warzywa wg uznania ( jak sobie każdy życzy). Składamy i podpiekamy na grillu:

tortilla gril

Takie tortille będa zdrowsze, bo wiemy jak przygotowane zostały. Że mięso było smażone bez tłuszczu a warzywa dodamy takie jak lubimy. Zdrowa przekąska a nawet danie główne.

pół tortilli

Sos jest jogurtowo-czosnkowy. Tortilek wyszło 6 -dla każdego po dwie, ale ja po jednej już miałam dość..ale dokończyłam na kolację. A wieczorem zabrałam męża na randkę..tak, tak! Piękna śnieżna sobota, spacer a potem kawiarenkowe lody( ja tylko kawka) ale bez syna- tylko my we dwoje. Wspaniałe oderwanie się od obowiązków domowych.

 

Tagi: faza III
18:19, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Piątek-koniec tego męczącego mnie tygodnia. Mąż dziś wieczorem wraca i wreszcie będzie weekend. Dziś na śniadanie już mogłam sobie dodać warzywa. Powstał taki mega wypasiony wulkan:

PIRAMIDA KLORÓW NA ŚNIADANIE:

  • kawałki upieczonego mięsa z kurczaka
  • 2 liście sałaty lodowej
  • pomidor
  • kawałek selera naciowego
  • pół twarożku light
  • sól, pieprz

  piramidka W

Wszystkie składniki kroimy i układamy warstwami przeplatając kolory na talerzu. Doprawiamy do smaku i wcinamy. Bomba witaminowa na dobry początek dnia. I kawa obowiązkowo!

Moje plany na początek to małe sprzątanie w domu i przyszykowanie obiadu( dziś kefirowa zalewajka) a potem z synem odwiedzę moja mamę w hospicjum , bo dziś przecież DZIEŃ BABCI!

ZALEWAJKA(JAK U BABCI):

Taka zalewajka często pojawiałasie w domu mojej mamy i mój syn też ja bardzo lubi. Dziś smak bardzo podobny pozostał, ale troche mniej tłusta.

  • kilka grubych plastrów szynki
  • 2 ząbki czosnku
  • kefir 1.5%
  • 2 ziemniaki
  • natka pietruszki do dekoracji

Ziemniaki kroimy w bardzo drobną kostkę, zalewamy wodą i gotujemy prawie do miękkości w osolonej wodzie wraz z obranymi ząbkami czosnku. Dodajemy szynkę również pokrojoną. Odlewamy trochę wywaru gorącego i w nim roztrzepujemy kefir. Taką mieszankę wlewamy spowrotem do zupy. Ja całość podmiksowałam. Powinno się dodać więcej ziemniaków ale u mnie stanowiły jedynie zagęszczenie tej zupy.Zmiksowanie spowodowało ,że zupa zrobiła się typowo kremowa i puszysta:

zalewajka

a mój syn skomentował smak zupy: "taka jak u babci". Szkoda ,że moja mama tego nie słyszała i że nie może być "obecna" w życiu swojego wnuka... 

Tagi: faza III
09:39, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I już mamy czwartek-jak ten czas leci...mąż non stop do mnie dzwoni( chyba mu się nudzi na wyjeździe) a ja o dziwo się dzis smacznie wyspałam nawet śpiąc z synem. Rano powędrował na 9 do szkoły a ja zaczęłam dzień od proteinowego śniadania-czwartek proteinowy-więc wykorzystałam moje szprotki, twarożek i powstała pasta rybna:

PASTA RYBNA:

  • kilka szprotek
  • pół opakowania twarożku light
  • kilka kaparów
  • pieprz

            pasta rybkowa

Ponieważ szprotek nie obierałam( tylko pozbyłam się ogonków i łebków) to wrzuciłam je do blendera i dodałam serek. Powstała pasta-gładka i puszysta. Dodałam jedynie kapary i zaostrzyłam smak pieprzem. I już. Niestety nie mogłam sobie pozwolic na kromeczkę chleba ale taki puszek też smakował doskonale sam.

Dziś popadał śnieg..autko zasypane, w sumie nie mam potrzeby nigdzie ruszać, zresztą jest trochę ślisko...poszperałam w necie i przede wszystkim chce podziekować osobom: becia_leszno, mollisia i monice z Wrocławia(koleżanka odwiedzająca mojego bloga) za słowa wsparcia i wspaniałe komentarze. Uwielbiam mojego bloga , to mój taki mały pamietnik i cieszę się, że ktoś to czyta oraz korzysta z moich przepisów i ..oby tak dalej! Dziekuję Wam! 

Dziś upięke duże ćwiartki z kuraka w ostrej przyprawie jako dodatek będzie kiszony ogórek:

                 gicz

Zjedzenie takiego uda pozwala nam, na to , by już nie jeść kolacji. Ja sięgnęłam jedynie po herbatę ziołową. Wolałabym łyk melisy, bo wieczór był dość nerwowy. Po pierwsze zniknął mi dźwiek w komputerze, po drugie padł system telewizji kablowej N..i badź tu bez faceta w domu..haahaa. Do tego doszla jeszcze stresówka związana z odpytywaniem syna z przyrody: rośliny nasienne i ich rozmnażanie(?) a już około 23ej synowi sie przypomniało,co ma zabrać na plastykę i dłubał w wycinankach prawie do północy. Przydał by mi się urlop domowy!

Tagi: faza III
11:40, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
środa, 19 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Mąż dziś bardzo wcześniej wyruszał do Torunia( praca) na calusieńkie 3 dni..aaaa! Oczywiście prawie cały dom musiał sie szykować razem z nim i naprawde ten poranek był wyjatkowo senny. Kawa postawiła mnie na nogi. Potem wyszykowałam syna do szkoły a ja poskubałam twarożkowo-ogórkową pastę na śniadanie. Ale dziś miałam plan, który mnie już podniecał od wczorajszego wieczoru. A mianowicie mąż zostawił na naszym parkingu nasz samochód. W domu dokumenty i kluczyki. Te trzy rzeczy skusiły mnie do odbycia pierwszy raz naprawdę samemu jazdy próbnej. Bardzo mnie to zestersowało, podchodziłam na parking 2 razy i się wracałam. Ale wreszcie..pojechałam.Sama, samiusieńka..wiatr we włosach..o sorry to nie ten tekst...ale adrenalina! Pojechałam tradycyjnie do mamy do hospicjum i wychodząc z samochodu..nogi miałam z waty! Ale jeszcze trzeba wrócić..WRÓCIŁAM..owszem. Było wspaniale, czułam się taka zadowolona,że obdzwoniłam zaraz wszystkich-na końcu męża! Pogratulował,ale pewnie się martwił..ale wiecie co się jeszcze najzabawniejszego wydarzyło? Nie zabrałam ze sobą dokumentów samochodu ale to chyba stres i te nerwy. Na szczęście nic się przykrego nie stało po drodze! hahaah i tak mi minął poranek środowy!  A na obiad dziś:

KOTLECIK Z NIESPODZIANKĄ:

  • 1/2 kg mięsa mielonego chudego
  • kawałek żółtego sera
  • koper
  • przyprawy:sól, pieprz, czosnek
  • 3 łyżki otrebów
  • 1 jajko

Mieso łączymy z przyprawami, otrebami, jajkiem i drobno pocietym koprem. Odstawiamy na chwilę. Następnie formujemy kulki z mięsa a w środek wbijamy kosteczkę sera żółtego( można w III fazie zjeść 2 plaserki sera żółtego) wielkości sześcianu 1/1 cm. Gotowe kotlety smażymy na grillowej patelni ze wszystkich stron, a na koniec dopiekamy w mikrofali przez 3 minuty (maksymalna moc). I gotowe.

niesp. w miesie

Mniam. Ale do jutra już nic nie zjem..no może owoca..tak się najadłam tymi kotletami. Wieczorem lekcje z synem i śpimy razem...

Tagi: faza III
19:27, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
DIETA DUKANA FAZA III

Uzupełniam braki-wtorek: Waga 64kg. Śniadanie wymyślił mój mąż, bo ja już nie mam pomysłów na śniadaniowe przekąski. A tu powstała szybka sałatka  tuńczykowo-warzywna:

KOLOROWO MI:

  • 2 puszki tuńczyka w zalewie własnej-duże kawałki
  • kilka liści sałaty lodowej
  • 2 ogórki kiszone
  • pół czerwonej papryki
  • pół czerwonej cebuli
  • sól, pieprz

Jak otwieram puszkę to zaraz zjawia mi sie pod nogami kotka moja..a jak już puszkę tuńczyka to prawie mi siedzi na plecach. Teraz też musiałam jej zostawić trochę rybki w puszce-miała zabawe na długo..Tak więc tuńczyka odsączamy, dodajemy pokrojone warzywa i trochę dosalamy ale dużo pieprzymy. I sałatka gotowa. Małe pieczarki do dekoracji:

            tuna

Po śniadaniu wczoraj miałam czas na szycie. Nazbierało się pare rzeczy do cerowania i przeszycia. Na obiad mam naleśniki.Synowi zaserwowałam placuszki z jabłkami a dla siebie i męża takie cieniutkie zawijasy:

placuszek

Ponieważ zabrakło mi skrobi kukurydzianej dodałam do jajek kilka łyżek mąki kukurydzianej i odrobinke mleka. Wyszły takie cieniutkie jak tortilki. Mąż zjadł z dżemem a ja takie suche.

CIENIUTKIE PLACUSZKI:

  • 3 duże jajka
  • 1/4 szklanki mleka 0.5%
  • kilka łyżek mąki kukurydzianej
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka słodziku

Mąki dodajemy tyle, by powstało ciasto płynne jak jogurt( nie jak śmietana gęste) i smażymy na teflonie dobrze rozgrzanym. Po obiedzie miałam ochotę poszaleć za kółkiem ,ale chłopaki zaczęli coś wspólnie działać a ja zabrałam się za sprawdzanie lekcji syna. A potem już było zbyt ciemno i dżdżyście. Ale w sam raz na spacer wieczorny. Taki ,że miałam ochote na kolację. A dziś sobie dogodziłam na maksa:

   szprot

To nie są wielkie ryby ale maleńkie szproteczki. Uwielbiam takie dłubanie przy obieraniu tych rybek. A ile się człowiek naskubie..ale zabawa jest pyszna. Więc ja i oczywiscie mój kot( haha) miałyśmy wieczór zapaćkany rybkowo. Polecam taką rybną przekąskę, bo jest zdrowa i można się nieźle odstresować. Wcześniej dziś wylądowaliśmy w łóżku bo mąż musi wcześniej wstać_ do TORUNIA.

 

Tagi: faza III
12:21, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Niby poniedziałków nikt nie lubi ,ale ja wtedy mam wielki zapał do pracy. Chłopaki wychodzą do swoich obowiązków a ja mam poweekendowy czas dla siebie i domu. Prawdę mówiąc prawie do południa zrobiłam to co zaplanowałam, czyli pranie, zmywanie i sprzątanie takie ogólne a potem powertowałam troche w internecie. Śniadanie stanowiła kawa i wedlina z serem( twarożek) -takie tam wyjadanie pozostałości lodówkowych poweekendowych. Na obiad zaplanowałam lekką zupe z pomidorów z bazylią. Jak syn wrócił ze szkoły już nie miałam dostepu do internetu. Ale za to po obiedzie zasiedliśmy z mężem przed tv i oglądaliśmy film pt:"Różyczka"-polski-dość dobry.A potem: SAMA POJECHAŁAM SAMOCHODEM NA ZAKUPY! Samochód nawet mi się zaczyna podobać , jak wróciłam (sama) aż podskoczyłam z radości-małą rzecz a cieszy! Naprawdę byłam duman z siebie. Wieczorem już uczenie się historii z synem..ciężko. Kolacja jogurtowo-mandarynkowa...Waga dziś 64.kg. jest dobrze.

Tagi: faza III
09:38, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Weekendowe lenistwo było wspaniałe. Niedziela trochę senna ale miałam zapał do trenowania jazdy autem. Zaraz po śniadaniu ruszyłam. A śniadanie dziś wymyśliłam takie;

KOKILKA Z NIESPODZIANKĄ:

  • 2 JAJKA
  • PAPRYKA
  • SZYNKA
  • PRZYPRAWY

Kokilkę smarujemy odrobiną oliwy lub masła i wykładamy szynkowymi plasterkami( paseczkami u mnie) dodajemy papryke pokrojoną w kostkę i wbijamy całe jajka i przyprawiamy. Zapiekamy w piekarniku lub w mikrofali pare minut. I gotowe:

      kokilka

i pojechałam sama do mojej mamy do hospicjum( nogi jak z waty) i sama wróciłam. Sam fakt,że mam naklejony zielony listek na tylnej szybie dodawal mi otuchy. Ale samochód mi zgasł 2 razy!!!!!!Hahahahahahahah. Dobrze,że to niedziela i nie było dużego ruchu..ale trening czyni mistrza.Nie poddam się!

Po powrocie posiliłam swoje skołatane serducho deserem:

MINI TĘCZA:

  • 3 galaretki
  • 2 serki homo naturalne

Galaretki wybieramy w różnych kolorach. Rozpuszczamy osobno 2 w pomniejszonej ilości wody i dodajemy serek. Trzecia pozostaje bez serka. Kolejno wylewamy galaretki warstwowo, po stężeniu pierwszej.

kolorek

Galaretka to żelatyna a poneważ w III fazie mamy już możliwosć jedzenia owoców taka porcja deseru jest dozwolona. Zwłaszcza że mamy wybór w galaretkach bez cukru Dr.Oetkera.Galaretka bez cukru jest równie łatwa w przygotowaniu jak tradycyjna galaretka - proszek należy wsypać do wrzącej wody i dokładnie wymieszać aż do rozpuszczenia żelatyny. Teraz wystarczy tylko dodać taką ilość cukru( lub słodzika), jaka najbardziej nam odpowiada i odstawić naczynie z galaretką w chłodne miejsce do stężenia. Nowa Galaretka bez cukru jest dostępna w czterech najpopularniejszych smakach: truskawkowym, wiśniowym, pomarańczowym i cytrynowym.

Propozycja obiadowa dziś była troche inna ale powstało to:

NADZIANY CYC:

  • 3 piersi z kurczaka( po 1 na osobę)
  • serek ziołowy TUREK
  • papryka, cebula
  • sól, pieprz, curry

Piersi obieramy z błony i usuwamy ewentualny tłuszczyk. Nacinamy na "kieszonkę" i rozbijamy tłuczkem do mięsa. Przyprawiamy. Na środek układamy piórka cebuli,3 łyżeczki serka( ułożonego wzdłuż) i kawałki papryki. Zawijamy. Smażymy na patelni grillowej z każdej strony rozpoczynając od miejsca łączenia. Ja nie spinałam roladek i odrobinę mi wypłynął serek, który rozstrzelał się na patelni jak szalony. Ale dzieku temu powstał fajny gęsty sos.

   rozlazła rolada

Dodatkiem dzis był ryż gotowany nie w torebce, ale w bulionie w proporcji 1:2. Najbardziej ten ryż podpasował mojemu mężowi(podobno o niebo lepszy niż ten torebkowy) ale ja zachwycałam się najbardziej, bo przecież to moja pierwsza porcja ryżu od 4 miesięcy... Po obiedzie łyk herbaty ziołowej i...totalny leń! Mój mąż stwierdził,że to najfajniejszy weekend ostatnio jaki miał. Zero stresu( pomijając moją jazdę autem samej),zero pracy..tylko odpoczynek.Należy się jemu...

Tagi: faza III
09:36, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
DIETA DUKANA FAZA III

Nasza sobota była bardzo leniwa za sprawą chyba Grecji-a dosłownie wspomnień z wakacji. Samo wspomnienie wywołało u nas taki stan błogiego nic nie robienia i lenistwa. Właśnie tego, co się robi w Grecji. Po śniadaniu twarożkowo warzywnym zabrałam się za sprzątanie i szykowanie obiadu ale tempo było dość ślimacze. Planowane dziś menu:

CYTRYNOWY GULASZ:

  • około 1 kg chudego mięsa( szynka)
  • 1 papryka
  • 1 cebula
  • 1 cukinia
  • seler naciowy
  • przyprawa do mięsa duszonego, sól, chili
  • sok z 1 dużej cytryny
  • 1 łyżka skrobi kukurydzianej
  • woda

Mięso kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni bez tłuszczu. Wcześniej zamarynowałam mięso w przyprawach na około pół godziny. Warzywa kroimy: papryka w paski, cebula w piórka, seler w plasterki, cukinia w kostkę i odrobinę solimy. Gdy mięso sie nam podsmaży przekładamy je do naczynia żaroodpornego i zasypujemy warzywami. Wstawiamy do piekarnika nastawionego na 160*C i zapiekamy około 45minut. Warzywa puszczą soki ale jeszcze na koniec robimy taki sos: do soku z cytryny dodajemy skrobie i odrobinę wody i takim zagęszczaczem zalewamy mięso i warzywa. Cytryna wydobedzie cały smak zapiekanych warzyw i mięsa.

        szynka1

          szynka2

  jako dodatek do zapiekanki zaproponowałam seler naciowy do pochrupania.

Po obiedzie wyciągnełam i syna i męża na spacer..bardzo długi i potrzebny po takim leniuchowaniu. Zresztą na koniec musieliśmy zrobić troche zapasów bo w lodówce echo...spacer był bardzo przyjemny ale po powrocie padaliśmy ze zmeczenia...

Tagi: faza III
08:26, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Dziś piątek-dwie ważne rzeczy się dziś wydarzyły: jeździłam po moim mieście L (2 równe godzinki dałam czadu) a potem już pod okiem męża sama pokonałam trasę moim autkiem do mamy do hospsicjum. BRAWO!!! sama jestem z siebie dumna! Śniadania dziś prawie nie jadłam (stres) jedynie łyknęłam sobie jogurcik a potem już szykowałam obiad. A dziś w menu rybka.I to jest ta druga rzecz piątkowa. RYBA!

DORSZ W COLI:

Piszę,że była ryba w coli, ale akurat na jazdy kupiłam sobie puszeczke coli zero i mi została i dolałam do ciasta.

  • 600 g dorsza filet ze skórą
  • cytryna
  • sól, pieprz
  • 1/4 szklanki coli zero
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 2 jajka
  • 3 łyżki zmielonych otrebów pszennych

Dorsza myjemy i pozbywamy go ewentualnych ości( płetrw) i skrapiamy sokiem z cytryny.Odstawiamy na 1/2 godziny do lodówki. Jajka roztrzepujemy, dodajemy część przypraw, skrobia, zmielone otręby i colę. Powstanie delikatne ciasto. W nim maczamy kawałki ryby i smażymy na gorącej patelni nasmarowanej oliwą.

          ryba cola

           colaryba

               Podajemy z surówką i kawałkami cyryny.

Wieczorem miałam głowę pełną skrzyżowań, sytuacji jakie dziś pokonywałam autem,ale najważniejsze jest to dla mnie ,że po tylu latach nie poruszania się autem pokonałam ten strach i bedę (podkreślam-BĘDĘ!!!) jeździła sama autem.

Późnym wieczorem wspaniały spacer we mgle..i TV...

 

Tagi: faza III
21:13, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Czwartek proteinowy...ale dobrze mi to zrobi, bo wczorajsze proziaki zostawiły swój znaczek..hahaah... waga 63.8kg. Ale śniadanie dziś super białkowe;

Wątróbka i twarożek:

  • 1/4 kg wątróbek drobiowych
  • 1 łyżka soku malinowego(bez cukru-naturalny)
  • troszkę octu balsamicznego
  • ostra papryka, sól
  • twarożek light - pół kostki

Wątróbki oczyszczamy ,myjemy i kroimy w dużą kostkę. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię i podsmażamy. Dodajemy ocet balsamiczny i sok malinowy i na koniec doprawiamy. I gotowe. Łączymy z twarożkem i śniadanie gotowe:

tw wątr

Micha śniadania i do pracy. Zamówiłam sobie na jutro 2 h jazdy "L" ...poprosiłam instruktora o cierpliwość..Już sie boje na samą myśl! Ale to jutro dopiero..Dziś na obiad udka w sosie musztwrdowym a kolacja już jogurtowa. Jak białko to białko...

Udka w sosie musztardowo-miodowym:

  • 6 szt. udek(pałeczek)bez skóry
  • 3 łyżki musztardy dijon
  • 2 łyżki miodu
  • przyprawa do kurczaka po węgiersku
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • pęczek natki pietruszki

Udka umyte i obrane  wrzucamy bezpośrednio do woreczka do pieczenia i dodajemy marynetę. W skład niej wchodzi musztarda, miód i przyprawa oraz sos sojowy. Woreczek zamykamy i rozprowadzamy ręką marynatę. Pieczemy udka w piekarniku w 160*C przez około 45 minut. Nastepnie woreczek przecinamy i wykładamy udka i pieczemy jeszcze około 10 minut już w sosie który powstał. Na koniec posypujemy natką:

musztarda

Obiad gotowy. Chłopaki wcinali udka z makaronem a ja samego. Po obiedzie spacer bardzo długi dziś i na koniec zakupy-rybka na jutro. Wieczór z TV...jak zwykle.

Tagi: faza III
10:12, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 12 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Oj dziś to pogoda butelkowa można by powiedzieć. Jak chłopaki wyruszyli do pracy i szkoły to bardzo szybko wskoczyłam do jeszcze cieplutkiego łóżeczka na godzinke. Potem zaserwowałam sobie zielone śniadanie. A mianowicie twarożek z zielonymi warzywami tzn. ogórek świeży i kiszony, papryka zielona i kapary. Aż zielono było ale dziś pozwoliłam sobie na kromeczkę chleba pełnoziarnistego.Do tego kawa i szybciutko zabrałam się za sprzątanie i szykowanie do obiadu.Dziś waga wskazała 63.5kg. Czyli jest wszystko w normie. Oby tak sie utrzymywało. Dziś na obiad :

marchewkowy raj:

  • 3 spore marchewki
  • wywar mięsny
  • natka pietruszki
  • pieprz
  • kilka kiszonych ogórków

Oczywiście nie moge tej zupy nazwac ogórkową ,bo zależało mi na słodkości marchewki a ogórek to tylko stanowił dodatek.

        marchwianka

Ale najfajniejsze co dzis zaplanowałam na drugie danie to:

PROZIAKI:

Przepis podawał Grzesio Łapanowski w DDTVN(wtorek). Bardzo mi sie ten pomysł spodobał  i takie coś fajne wyszło-niby placuszki-racuszki..

  • 2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 3 łyżki zmielonych otrębów owsianych
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżeczka słodziku
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 300ml maślanki lub kefiru

Mąkę ,skrobia, otręby, słodzik,sól i sodkę wsypujemy do miski i dodajemy kefir(1.5%). Łączymy. Mi wyszło dość klejące ciasto ale to nieszkodzi. Na mocno rozgrzaną patelnie nakładamy łyżką porcje i gdy się podpieką przewracamy na drugą stronę ale tym razem dociskając na płaskiego placka masę. Powstaną bardzo fajne podpiekane placuszki. My jedliśmy je  ze słodzikiem ale można z dżemem, powidłami lub miodem. Palce lizać:

proziaki

Orginalny przepis jest inny ale ja troche go zmodyfikowałam ( nie byłabym sobą). Można też te placuszki wykonać na słono, można dodac do masy np. wędlinę..cebulę drobno poszatkowaną. Pewnie dużo by jeszcze wymieiać, ale takie danie zawiera mąkę..więc, tylko od czasu do czasu moge sobie na nie pozwolić.A w dodatku dziś zaszalałam , ale jutro czwartek proteinowy ;) 

Tagi: faza III
18:33, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj wieczorem wraz z synem oglądaliśmy jakiś program w TV o gotowaniu(jakieś fantastyczne ciasta) i od razu nas wzięło na coś słodkiego. U mnie w kuchennej spiżarni jeśli chodzi o słodycze to mam zawsze jajka i słodzik więc pierwsze co mi przyszło do głowy to kogel-mogel. Ale teraz był w innym wydaniu:

POKEROWY DESER:

POKER

Jak zrobić kogel-mogel wszyscy wiemy, ale ja ostatnio dowiedziałam się ,że białka nam się fantastycznie szybko ubiją na sztywno gdy dodamy kropelkę octu winnego (z białego wina) i to prawda. No wiadomo, uczymy się całe zycie...Do gotowego kogla-mogla dodałam też odrobinę soku malinowego i stąd ten różowy kolor:

                  pokerowy deser

A na prośbę moich czytelników podaje przepis:

  • 3 jajka(spażone)
  • 2 łyżki słodziku
  • kropelka octu winnego z białego wina
  • dodatki wg uznania( kakao odtłuszczone, sok malinowy np., aromat do ciast) dla uzyskania koloru,

Umyte i spażone jajka to podstawa, bo jemy je w sumie na surowo. Oddzielamy żółtka od białek.Białka ubijamy na sztywno z kropelką octu a żółtka ucieramy ze słodzikiem. Łączymy obie masy i już. Jeśli chcemy kolorowy mieć kogel-mogel dzielimy go na 2 cześci i do jednej z nich dodajemy "kolor".

        I taki deser wypełnił nasze żołądki już na dobre.

A dziś mój syn miał na 10 do szkoły i pospaliśmy troszkę. Śniadanie wymyśliłam takie:

         pasztetowa

..nie, nie! To nie są ciasteczka ani słodki krem.Wczoraj kupiłam drobiową pasztetową-pamietajcie, by zawsze czytać z czego jest taka pasztetowa zrobiona i czy w tym składzie są jakieś tam E...Moja jest "czysta". Takie mini przekąski to nic innego jak plasteki pasztetu i serek homogenizowany 0%( dekoracyjnie wyciśniety) i kapar na czubku jako wisienka...Fajnie wyglada prawda? Do tego talerz warzywny:

                   2 talerze

Taki zestaw śniadaniowy i jesteśmy pełni do obiadu. Waga dziś  63.7kg.Samopoczucie ok! Dziś dokończymy z synem skrzydełka i dopiekę jeszcze parę udek. Mąż dziś już wraca, więc będzie taka kolacja dla niego.

Tagi: faza III
11:32, dorotamirowska
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Kolejny tydzień czas rozpocząć. Syn ruszył do szkoły, mąż wyjechał, a ja zabrałam się za sprzątanie. Oczywiście zaraz po śniadaniu. A dziś w menu:

          sn1

..małe pochrupanie , kawa i do roboty. Oczywiście zawsze na czas sprzątania lub prasowania lub szycia włączam sobie jakiś ulubiony film i czas płynie.Pogoda dziś jest wspaniała..zauważyłam mój kurz na meblach i pochlapane okna dzięki promieniom słonecznym, które zaglądają dziś do domu. Potem zabrałam się za szykowanie obiadu. Uwielbiam skrzydełka kentucky, sama radość, dla kogoś, kto lubi obgryzać kostki...syn też się nimi zajada. Więc prosty obiad, który sam się w sumie pichci. Przyprawiam skrzydełka na ostro, drobina miodu i gotowe. Jak zdążę( przed szybkim pałaszowaniem) to wkleję potem fotki... Waga poranna 63.8kg (ale to sprawka wczorajszego wyjścia na"miasto" na obiad..i owocowej kolacji..haahah ale napawde jest ok i nie martwię się takimi maleńkimi skokami wagi. Pogoda dopisuje,więc spacer po obiedzie obowiązkowy!

SKRZYDEŁKA KENTUCKY:

  • 10 KURZYCH SKRZYDEŁEK
  • 2 ŁYŻKI MIODU
  • PRZYPRAWA DO SKRZYDEŁEK KENTUCKY
  • PIEPRZ CAYENNE
  • 1 PAPRYKA OPCJONALNIE

Skrzydełka myjemy i odcinamy "zwisającą skórę"( bedą mniej tłuste). Nacieramy przyprawami i miodem i odstawiamy do lodówki na pół godziny a nastepnie pieczemy w 180*C przez okło 40 minut(w między czasie dodałam pokrojoną w paski paprykę i dolałam odrobinkę wody). Są naprawde rewelacyjne do chrupania:

skrzydło1

Zawsze pod wpływem miodu skórka się zarumieni na maksa..ale jest rewelacyjna.

skrzydełka3

Po wylizaniu wszystkich kosteczek..spacer! Syn ma mało lekcji, więc mam ten spacer tylko dla siebie. Śnieg już prawie cały stopniał, wieczorem pojawiła się wilgotna mgła..rewelacyjna aura na taki spacer. Potem już tylko kolacja i relaksacyjna kompiel. Relaksacyjna dlatego ,że znów przede mną noc z synem zamiast męża...

Tagi: faza III
13:47, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

W sobotę rano prawie zaraz po śniadaniu wyjechaliśmy do teściów a mianowicie miały się odbyć moje jazdy doszkalające( moje przypomnienie) jazdy samochodem. Przypominam,że od ładnych paru( 5 z hakiem)lat nie siedziałam za kółkiem....

                                        

Moja (przyszła) bratowa załatwiła mi parę godzinek jazdy autkiem. Ale na pytanie:"jakim autem jeździłam?" odpowiedziałam mojemu mężowi  "był bordowy.."..( bez komentarza). Sami się możecie domyśleć ,jaki ze mnie kierowca...Ale ogólnie poza małymi podknięciami na drodze było oki. Nawet mogę powiedzieć,że jestem z siebie zadowolona. Zaraz po odbyciu tej jazdy wracaliśmy do domu. Jeśli chodzi o dietę i wagę, muszę powiedzieć szczerze,że III faza to forma dobrej woli i samozaparcia w wytrwałości i odpowiednim postanowieniu. Mamy już "prawie" otwarte drogi do produktów wcześniej zakazanych ale i tak mamy tą świadomość, że nie możemy sobie za wiele pozwolić. Ja wytrwam!Waga moja waha sie między 63 a 64 kg w zależności od tego co akurat zjem. Teściowa uraczyła nas chudym miąskiem z cebulką i grzybkami ale moi panowie pozwolili sobie na ciasto( jabłecznik) ja nie dałam się skusić. Już w domu była mała kolacja i (niedozwolona) lampka czerwonego wina- ale to moja nagroda za te jazdy!

 Dziś tzn. w niedzielę dzień rozpoczynamy jajkami na twardo z wędliną i ogórkami do przegryzienia i kawa. Potem już ogólny leń( no troche pokręciliśmy się z odkurzaczem w dłoniach) i wyjście na obiad zasponsorowany przez mojego męża. Dziś w menu była kuchnia japońska. Ja oczywiście zamówiłam sobie danie baarrrrdzo ostre ale i tak poprosiłam o sos chilli. A na deser? JEŹDZIŁAM WŁASNYM AUTEM PO MIEŚCIE- JA!!! Fakt,że mój mąż prawie dostał 3 razy zawału ..ale spokojnie, nie rozbiłam ani siebie ani innych.. Wieczorem już szykowałam męża znów na wyjazd służbowy.

Poweekendowa waga - 63.7kg.

Tagi: faza III
17:07, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 stycznia 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Piątek- mój mąż wstał wczęsniej( zawsze jak można spać dłużej jemu się już nie chce spać i wstaje)i pobudził wszystkich, ale chociaż był na tyle wspaniałomyślny,że uszykował śniadanie. Dziś mega wypasiona jajecznica. Po śniadaniu i kawie  wybraliśmy się do miasta pozałatwiać nasze ważniejsze sprawy. Przy okazji odwiedzilłam mamę w hospicjum i już wróciliśmy akurat na pore obiadową. Moi panowie zażyczyli sobie kluski leniwe a ja już jakoś nie trawię tego pomysłu.Ale im ugotowałam. A ja po wczorajszym programie "rewolucja na talerzu" miałam całkiem inny pomysł na mój obiad , a mianowicie:

PIEROGI ZE ŚLIWKAMI:

  • OKOŁO 2 SZKLANEK MĄKI PSZENNEJ PEŁNOZIARNISTEJ
  • 1/2 SZKL. CIEPŁEJ WODY
  • SZCZYPTA SOLI
  • KOŁO 1/2 KG ŚLIWEK( MOGĄ BYĆ MROŻONE)
  • KAWALĄDEK ŚWIEŻEGO IMBIRU
  • ŁYŻKA MIODU

Z mąki i wody robimy kulkę ciasta. Będzie miękkie ,wiec odstawiamy je na chwilke. W tym czasie śliwki wrzucamy do rondelka, dodajemy utarty imbir i miód.Dusimy a następnie do małego kubeczka odlewamy nadmiar syropu a śliwki miksujemy. Powstaną niby powidła. Teraz z rozwałkowanego cieniutko ciasta wycinamy kółka jak na pierogi i na środek układamy łyżeczkę powideł i sklejamy pieroga. Mi wyszło wszystkich 20szt. Gotujemy do momentu wypływania pierożków na wierzch. Polewamy syropem z garnuszka, ale ja dodałam jeszcze pozostałe powidła. No miodzio!

     pierożki ciemne

Wyglądają jak czekoladowe..hahaah. Ale są naprawdę smaczne, a imbir zaostrzył smak śliwek.

               pierolek

Wczoraj mąż zabrał mnie na jazdy samochodem..nawet fajnie było...ale panikowałam za każdym razem jak jechały auta obok..jednak jestem panikara jeśli chodzi o auto. Muszę wiele sobie przypomnieć..i przełamać sam starch przed autami..

Tagi: faza III
15:29, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
DIETA DUKANA FAZA III

Ponieważ wczoraj był czwartek i w dodatku dla mnie proteinowy on ma być ,więc moje menu opierało się przede wszystkim na białku-śniadanie tylko paróweczki drobiowe i kawa, potem jgurt z otrebami a na obiad mięso uduszone z ogórkiem kiszonym . Po obiedzie snułam sie jak cień, bo w lodówce pełno jogutów owocowych, na półmisku pelno owoców, chłopaki wcinają ciasteczka a ja na białku. Ale aby zapomnieć o chęci podjadania wyciągnęłam chłopaków na basen. Ponieważ ten 6 stycznia wymyślono dniem wolnym(?) wszystko pozamykane, ale basen na szczęście otwarty był. Pluskaliśmy się około 2 godzin. Wieczorem już wypiłam szklaneczkę mleka na dobry sen i wreszcie się czawrtek proteinowy skończył!

Tagi: faza III
15:03, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Top Blogi