mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I nowy tydzień. Syn ruszył do szkoły.. mowił,że się trochę stresuje..mąż do pracy, a ja mam odrobine prywatności. Waga 65.5kg : (  Ale najpierw śniadanie. Czy można jeść jajko sadzone na śniadanie? A czemu nie! Kawałek szynki drobiowej pokroiłam w kostkę i na patelni teflonowej "wytopiłam" tłuszczyk. Na nim posadziłam 2 jaja przyprawiłam i gotowe. Do tego pomidor i sałata i śniadanie w sam raz:

jajosiedzi

Podobno jak się je pewien produkt zbyt czesto to się znudzi. Ja pamiętam taką zimę( jeszcze w domu rodzinnym) kiedy było naprawdę ciężko...i prawie cały czas mama na obiad podawała ziemniaki  z jajkiem sadzonym. Wtedy już miałam dość ale tak naprawdę uwielbiam jajka sadzone i moge je jeść bez końca.Mój mąż nie cierpi jajka sadzonego a jeszcze gdybym podała mu na obiad z marchewką z groszkiem to by nie jadł! Mój syn nie znosi czerwonego barszczu ( ja w ciąży piłam barszcz non stop) ale buraczki na ciepło do mięsa uwielbia. Ja z kolei nienawidzę krupniku...przyznam się, że nawet nie gotowałam nigdy, ale mam chyba uraz z przedszkola...nie lubię! Jakoś w naszej podświadomości jest już zakodowane coś, co nawet podane w najbardziej apetyczny sposób nam nie przejdzie przez gardło. A czego nie lubicie Wy?

Tagi: faza III
10:14, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I ferie zimowe dobiegły końca. Sobotę spedziliśmy typowo poza domem, rodzinnie, spacerowo. Mróz trzyma  a nasza Wisła wygląda tak:

wisła1

wisłą2

wisła3

Spacer rewelacyjny, całe popołudnie sobie tam spedziliśmy-niby takie pożegnanie ferii zimowych i być może i zimy? Spotkaliśmy naszych starych znajomych( niespodzianka). A potem mój mąż zaprosił mnie i syna na obiad. Wybór akurat był duży ale padło na kuchnię chińską tak przez nas lubianą.

Całą sobota minęła pod znakiem spaceru i wieczornego grzania się przy herbacie malinowej.  Niedzielę rozpoczęliśmy od śniadania z jajem i sałatką pomidorowo- ogórkową. Potem już tak bardziej po szkolnemu-szykowałam syna i gotowałam na dziś rosołek z lanymi kluskami a na deser-który podsuneła mi pomysłem pewna blogowiczka, a mianowicie:

SZARLOTKA Z BEZĄ:

  • 1 szkl. cukru trzcinowego
  • 1 szkl. maki pszennej pełnoziarnistej
  • 3 jajka
  • 2 łyżki jogurtu 0%
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • jabłka z cynamonem( gotowe już na szarlotkę)

Mąkę , proszek do pieczenia i niecałą szklankę cukru (bez 3 łyżek) trzcinowego łaczymy i dodajemy 3 żółtka oraz jogurt. Masa nie bedzie zwarta. Wykładamy ją na blachę do pieczenia tarty( ja mam szklaną-nie wymaga natłuszczania) i pieczemy w 180*C przez 20 minut. Powstanie taki płaski biszkopcik i na niego wykładamy gotową już masę do szarlotek z cynamonem( Lidl) a na wierzch wykładamy pianę z białek ubitą na sztywno z pozostałymi 3 łyżkami cukru trzcinowego i dalej pieczemy jeszcze przez około 15 minut już w temp. 160*C. Na koniec wyłączamy piekarnik ale pozostawiamy tam ciasto. Nie chodzi o to by nie opadło, ale o "wysuszanie" się powstałej bezy:

szarlbeza

Jabłka do ciasta można oczywiscie samemu utrzeć i przesmażyć z cukrem i cynamonem ale akurat takie miałam kupione, więc przydały się do tego ciasta:

szarlbeza2

Ciasto nie jest bardzo słodkie a jabłka były dość kwaskowe....

szarlbeza3

...ale zniknęło szybko. Nie mogli się już doczekać na deser i musiałam moim chłopakom ukroić przed obiadem. I jak tu być na diecie?...hahaah!

szarlbeza4

...ale jak postawiłam takie coś do wystudzenia, to nie dało rady się oprzeć...

I  w taki własnie szarlotkowy sposób zakończyłam 2 tygodnie ferii zimowych i totalny leń i mój i syna. Ale juz od jutra szkoła...aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!

 

Tagi: faza III
19:08, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I piątek...początek weekendu! Po śniadaniu(waga juz poniżej 65kg) wybrałam się do miasta po mój nowy dowód osobisty i syna. Potem zabrałam się za pranie potygodniowe i sprzatanie. W miedzy czasie wykonałam tel. do psiapsiółki i tesciowej(standardowa procedura) a na obiad dziś mam:

SUM NA KOŁDERCE Z WARZYW:

  • 1/2 kg suma afrykańskiego (filet ze skórą)
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki pełnoziarnistej pszennej
  • pół kapusty pekińskiej
  • 1 pomidor
  • troche szczypiorku i mała cebula
  • marchewka
  • jabłko
  • sok z cytryny+ łyżka musztardy ostrej
  • sól pieprz

Rybę kroimy w cząstki(nie ma ości) i skrapiamy sokiem z cytryny i odstaawiamy do lodówki. Warzywa tj: kapustę kroimy w paseczki, marchewkę , jabłko i cebulę ucieramy na tarce, a szczypiorek i liście bazylii rwiemy i razem to łączymy. Zalewamy sosem z cytryny i musztardy z przyprawami. Ewentualnie słodzimy surówkę. Rybę panierujemy w jaju i mące i smażymy. Podajemy ją na kołderce z warzwnej surówki:

      sumik

Sum to ryba słodkowodna a jej mięso nie zawiera ości i smakiem przypomina mięso cielęce. Jest bardzo smaczną rybą-naprawdę polecam!

Po obiedzie jak to zwykle z moimi łasuchami bywa musiałam coś wymyślić na deser. Chłopaki chcieli iść na lody ( sama ich zapraszalam) ale wybrałam coś mniej kalorycznego:

BUDYNIOWE KĄSKI:

  • 4 jajka
  • 1 opakowanie budyniu śmietanokowego bez cukru
  • 12 łyżek otrębów mieszanych(owsiane i pszenne)
  • 2 łyżki słodziku do wypieków
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki twarogu chudego
  • szczypta soli
  • aromat wg uznania

Żółtka łączymy ze słodzikeim,dodajmy twarożek,otręby i proszek do pieczenia i aromat. Łączymy dokładnie. Białka ubijamy oddzielnie na sztywną pianę ze szczyptą soli i delikatnie dodajemy do całości. Z tegj masy wyjdzie 10 mufinek. Pieczemy w piekarniku nastawionym na 180*C przez około 20 minut:

     bud1

        bud2

Na 10 mufinek zjadłam 1 i 1/2 ...bo nie zdążyłam- zniknęły. Tylko moi panowie jedli z dżemem. Tak to jest z moimi facetami..łasuchami! Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z tej mojej nowej blachy do pieczenia 12 mufinek jednocześnie. Nie wymaga dużego natłuszczania ani posypywania mąką...jest naprawde super!  Po tych kęsach słodkich poszliśmy wyspacerować się.. a mróz niesamowity dziś. Późnym wieczorem TV i sen. Czy tylko ja mam już dość zimy?

Tagi: faza III
10:49, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Moja waga mnie dobija...ale dziś czwartek-białkowy, ograniczenia. Ale i tak postawiłam sobie inne ograniczenia i napewno odrzucam to na co sobie pozwalałam ostatnio-chleb i ziemniaki! Chyba ,że w jeden dzień na tzw.ucztę. Dzis rano kilka malukich paróweczek i łyżka serka wiejskiego i kawa oczywiście. Mąż rano pojechał do Gdańska więc ja zebrałam syna do galopu i poszlismy do sklepu na zakupy- a mianowicie w poszukiwaniu ryby na jutro i wybieraniu nowego sprzętu do szkoły tzn. linijki, gumki, ołówki, długopisy, bo mój syn to zawsze coś zgubi w szkole lub "pogryzie". Po szaleństwie w rybnym wrócilśmy i zabrałam sie za obiad dla niego. Ja tylko jogurt 0%. Wieczorem juz razem z mężem zjem późny obiad. Całe popołudnie uczyliśmy się z matematyki-wiadomo-ferie mineły a we wtorek kobylasta klasówka z maty..o matko! I znów nauka..RATUNKU- JA JUZ SKOŃCZYŁAM SZKOŁĘ!...taki mój los!

                                     szkoła

A na późny obiad dziś wątróbka na słodko-ostro, którą uwielbiam. Smak słodkości przełamany smakiem ostrości..albo odwrotnie?

            baziwatr

Wieczorem zajęłam się wertowaniem po przepisach, bo szukałam przepisu na jakieś ciacho..ale już wiem.

 

Tagi: faza III
18:02, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Środek tygodnia-waga poranna 65.kg...musze sie zabrać za siebie..bo jakoś ostatnio zbyt wiele sobie pozwalam. W tej III fazie można jeść tylko 1 owoc dziennie, ale mi naprawde brakowało witamin i wcinam po 2 jabłka lub po 2 pomarańcze..omijam banany, ale mandarynki wcinam garściami! Nie moge się oprzeć! Też posilam się witaminami i skrzypem ze względu na ten mój (na szczęście mijający już) problem z włosami, ale nie dam rady ograniczyć ilości zjedzonych w ciągu dnia owoców. Wczoraj wyciągnęłam moje posiłkowe książki o diecie i znów troszkę będe się na nich wzorować, bo jak ktoś już mi wcześniej zwrócił uwagę- III faza jest najgorsza, bo dostajemy małpiego rozumku i sięgamy po niedozwolone rzeczy.

Teraz odpowiem Wam na pytania jakie mi zadajecie:

  • tak wygląda mieszanka do wypieku chleba:

        mieszanka

Nie zawsze jest dostepna w Lidlu, ale jak już jest to zaraz za wypiekami(chlebem i bułkami z gablotki). Ja też na poczatku jak mi powiedziała koleżanka o tym produkcie 3 razy obeszłam półki i nie widzialam, bo nie wiedziałam tak naprawde jak wygląda, ale potem ekspedientka mi pokazała i mam! Te opakowania są wielkości kilograma mąki. Mam nadzieję,że teraz łatwiej znajdziecie. (cena ok 5zł)

  • Kolejne pytanie dotyczy galaretek:

Galaretki bez cukru nabywam w Auchan-ie ( nie zawsze są), lub w sklepie ze zdrową żywnością. Sa one Dr. Oetker-a i jest dokładnie wyszczególnione,że są bez cukru. Zawsze się można zapytać...ja też czasem krążę i czegoś nie widzę...nie raz tak jest kochani. Przepraszam za zdjęcie, ale kopiowałam z ekranu monitora, bo nie miałam akurat dostepnej galaretki w domu... : )

               gal

te galaretki są dostępne w 4 smakach: wiśniowa, cytrynowa, pomarańczowa i agrestowa.

Życzę udanych zakupów!

Dziś na obiad wyczytałam z książki dr. Dukana:

KURCZAK W KAPUŚCIE KISZONEJ:

  • 6 pałeczek kurczaka bez skóry
  • 1 papryka czerwona
  • przyprawa do kurczaka po węgiersku
  • pół kg kapusty kiszonej

Udka po obraniu ze skóry opłukujemy i przyprawiamy dość mocno. W naczyniu żaroodpornym rozkładamy kapustę, delikatnie podlewając ją wodą i układamy kurczaka. W luki wciskamy kawałki papryki. Pieczemy w piekarniku nastawionym na 200*C przez 20 minut i po tym czasie przekładamy udka na drugą stronę i znów 20 minut ale obniżamy temp. do 180*C.

            kapuchaikurak

Dla miłośników kapusty powiem,że ta potrawa jest rewelacyjna! Udka upieką się na chrupiąco, a jeśli lubicie potrawy ostre to polecam dodać chili..rewelacja! Jedyny mankament potrawy to wzdęcia-ale po obiedzie łyk herbatki i jest ok.

 

Tagi: faza III
11:33, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 lutego 2011

1 urodziny bloga...

Dziś mija rok mojego pisania na blogu! Jejku jak ten czas leci...Zaczęło się od przypadku. Wchodząc na jakieś strony internetowe w rogu pojawiła się reklama odnśnie założenia bloga-pamietika. Stwierdziłam ,że i tak nie mam co robić  a lubię fotografować moje potrawy i czasem coś piszę do gazet to czemu by nie zacząć pisać dla siebie samej? Myśl oczywiście była taka na początku, że sobie będę pisać tak dla siebie takie tam wypociny. Kiedyś miałam swój pamietnik, a teraz mam taki swój osobisty internetowy pamętnik!  Mam nadzieję,że lubicie mnie odwiedzać, czytać co u mnie słychać, jak leci i co mam dziś w planach obiadowych... ale chyba lubicie, bo mam porawie 300 wejść dziennie...

  ŻYCZE WAM MIŁEJ LEKTURY I ZAPRASZAM  NA KOLEJNY ROK...

                           Z MOIM GARNUSZKIEM!!!

           ROCZEK

                 GALARETKOWY TORCIK URODZINOWY!!!

21:10, dorotamirowska
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj wieczorem wypróbowałam moją nową blaszke do pieczenia 12 sztuk bułek lub babeczek jednocześnie. Czasami kupuję gotowe już porcje do wypieku chleba pełnoziarnistego ( z 1 opakowania wychodzą 2 chleby) i została mi porcja akurat na bułki:

12bulek

Takie gotowe już porcje chlebowe są do nabycia np. w Lidlu. Nie wymagają wypiekaczy do chleba a jedynie formy keksówki. Czasem fajnie jest rano w niedziele np. wyjąć z pekarnika pachnący bochenek chleba...gorący..

11bulek

..są pelnoziarniste i można od siebie jeszcze dodać otręby czy ziarna słonecznika.

Ja dziś na śniadanie zjadłam takie 2 bułeczki z twarogiem i kawałkami wędzonego łososia i koperkiem a to wszystko skropiłam cytryną:

2bulki

...a jedna połówka bułki to faktycznie 2 kęsy...

1bulka

Po śniadaniu musiałam załatwić parę spraw w urzędzie pracy..ale po powrocie zabrałam się za obiad, a dziś :

KWAŚNY KOCIOŁEK:

  • 400 g kapusty kiszonej
  • 1 papryczka chili
  • pół czerwonej papryki
  • listek laurowy
  • sól
  • marchewka
  • 2 ziemniaki
  • wywar mięsny

Wywar gotujemy na mięsie( ja miałam żeberko) wraz z marchewką utartą i ziemniakami pokrojonymi w kostkę. Gdy ziemniaki będą już ugotowane dodajemy pokrojną kapustę ( przyprawy i listek laurowy), chili i paprykę i gotujemy na małym ogniu przez około 45minut.  I kwaśny kociołek gotowy:

kwasniol

....pycha...a kapuśniak pachniał w całym domu!

Taka zupa jak i również zupa ogórkowa są dobrą odskocznią dla żołądka po niedzielnym wypasie..haahah!

Tagi: faza III
19:33, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 lutego 2011

Ta ostatnia niedziela...urlopu...Mąż leniuszek już jutro wraca do pracy. Ja dziś śniadanie uszykowałam, ale w nocu miałam jakieś problemy żołądkowe..non stop wstawałam i bolał mnie brzuch! Rano było lepiej i po śniadaniu już przeszło całkowicie. Wczoraj wieczorem przygotowałam deser. Jak tak spojrzec na niego to UUU Pełno kalorii, a tak naprawde jest wykonany z produktów odtłuszczonych  i bezcukrowych. Pomijając dekoracje..ale efekt musiałam jakiś uzyskać. Ale po kolei:

SERNIK PALCE LIZAĆ:

  • 3 opakowania twarogu light ( chudego)-(po 250g każdy)
  • 1 jogurt 0%-(400g)
  • 3 galaretki bez cukru
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • jagody lub inne owoce
  • 2 paski czekolady gorzkiej do dekoracji
  • skórka pomarańczowa do dekoracji
  • aromat do ciasta ( ulubiony smak)

Twarożki rozgniatamy widelcem, dosypujemy stopniowo cukier i jogurt. Najlepiej ucierać ręcznie( można też mikserem),dodajemy aromat. Szykujemy 2 galaretki smakowo dopasowane do owoców jakie bedziemy dodawać do sernika. Jak truskawki to galareki truskawkowe, jak np. kandyzowane kawałki pomarańczy to galaretki pomarańczowe itp. Ja miałam jagody to galaretki dodałam o smaku owoców leśnych( bez cukru). Rozprowadzamy je w mniejszej ilości wody( ja w pół litra obie). Gdy galaretki przestygną dodajemy do masy serowej i na koniec owoce. Wstawiamy do lodówki masę wylaną do tortownicy zabezpieczonej folią. Ostatnią galaretkę już smakowo jak lubicie..też w mniejszej ilości wody i gdy nasza masa serowa już zastygnie wylewamy ją na wierzch. I tu można już fantazjować odnośnie dekoracji naszego sernika. Można ułożyć owoce w tężejącej wierzchniej galarecie a ja wykonałam dekoraccje z 2 utartych pasków czekolady:

    jagodowysernik

Nie jest konieczna czekolada, ale chciałam wykonać deser dla gości( którzy w ostatniej chwili odmówili-córka im choruje), ale co moge stwierdzić: niech żałują!

        jagodek1

                           boski, owocowy sernik...

          jagodek2

                                ...jak ptasie mleczko...

Dla tych , którzy są na diecie-idealne( bez czekolady oczywiście!).Ale wszystkie produkty są odtłuszczone i bezcukrowe! Naprawdę!

Dziś w niedziele kończącą urlop męża obiad( jak to stwierdził mój małżonek) jaki się pamięta z dzieciństwa. Ja też tak pamietam: niedziela, ziemniaki schabowe i buraczek. Schemat nawet z knajpy gierkowskiej..to były czasy. W sumie Polska słynie z pyrków i schabowego..a u nas gościł buraczek..lub bigos w czasach jak było się smarkiem! I tak było dziś u nas:

            gieek

Nie będę Was namawiać do takich niedzielnych obiadów, ale powiem szczerze..buraczki na ciepło znikają u mnie ekspresowo-gotowane warzywo, utate i uparowane  z przyprawami i octem z dodatkiem soku malinowego zamiast cukru, kotlecik smażony na grilowanej patelni bez tłuszczu w panierce z otrębów i czosnku oraz ziemniak( bez sosu i tustego dodatku) chyba nie stanowi jakiejś wielkiej bomby kalorycznej? Zresztą ten obiad zaliczam do tzw. UCZTY dozwolonej 2 razy w tygodniu...

Po obiedzie musiałam wyprubować moją nową formę do pieczenia babeczek, mufinek i bułek, którą kupił mi mój mąż. Ale o tym jutro!

Tagi: faza III
18:07, dorotamirowska
Link Komentarze (4) »
DIETA DUKANA FAZA III

Sobota i spanie do późna..to lubię...mężowi już urlop dobiega końca,wyleniwił się maksymalnie.A ja mam jeszcze tydzień ferii z synem..Po śniadaniu poszliśmy do sklepu po mięsiwo na weekend, po produkty na mój zaczarowany deser na niedzielę i po warzywa na grila. Fantastycznie mieć grila elektrycznego, bo można zawsze sobie "rozpalić".

GRILOWE SZALEŃSTWO W ŚRODKU ZIMY:

  • 600 g szynki bez kości
  • pieczarki
  • papryka
  • cukinia
  • cebula
  • miód
  • ostra papryka  w proszku
  • zioła prowansalskie
  • czosnek
  • sól

Szynkę kroimy w plastry i rozbijamy tłuczkiem. Każdy kawałek mięsa przyprawiamy, czosnkujemy i polewamy delikatnie miodem. Ja układam sobie w miseczce taką mięsną piramidę( warstwami układam plastry mięsa i przekładam czosnkiem  wstawiam na godzine do lodówki. Tak samo z warzywami. Cebulę , pieczarki, paprykę i cukinię warstwowo układam w miseczce zasalam, przyprawiam i czosnkuje i skrapiam miodem.Po określonym czasie wyjmuję przygotowane produkty z lodówki i griluję:

                     gil

                      gilek 

              Najpyszniejsze są warzywa z grila.Smakowite, soczyste, aromatyczne.

Popołudniu wcisnęłam sie pod kocyk, dvd..herbatka, ale mąż mnie wygonił na spacer i ..musiałam iść i spaliś kalorie..Wieczorem po kolacji świetowaliśmy wieczór z TV.

Tagi: faza III
10:46, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Ten tydzień ferii minął bardzo szybko, ale sympatycznie. Fajnie się siedzi w ciepłym doku z moimi głodomorami, filmy, leniuchowanie...Dziś spaliśmy do 9ej. Sniadanie i kawa i zabrałam się troche za sprzątanie, mąż wybrał się do fryzjera, syn na łyżwy a ja wstawiłam czerwony barszczyk:

KRWISTY BARSZCZYK...

  • wywar mięsno-warzywny
  • 3 duże buraczki czerwone
  • przyprawy

Gdy już wywar będzie gotowy dodajemy buraczki pokrojone w plastry i dodajemy 2 łyżki soku z cytryny. Doprawiamy i gotujemy około 1/2 godziny. Buraczki zostawią swój kolor, odcedzamy i barszcz gotowy. Ja jestem uczulona smakowo na majeranek-no nieznoszę, więc w moim barszczu nie ma majeranku:

                     barszcz

Ale za to jest czerwoniutki i bardzo słodki.  Zaraz po obiedzie oczywiście coś mi sie słodkiego zachciało i wraz z synem upiekliśmy takie coś;

TRUSKAWKOWIEC:

  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 3 łyżki otrębów
  • 3 łyżki słodziku do wypieków
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 jajka
  • 3 łyżki oliwy
  • truskawki z kompotu
  • połówka jabłka
  • szczypta cynamonu

Jajka ucieramy ze słodzikem, dodajemy mąkę i otręby oraz proszek do pieczenia. Powstanie dość gęste ciasto. Do natłuszczonej keksówki wykładamy połowę ciasta i wzdłuż wykładamy truskawki z kompotu. Przykrywamy drugą częścią ciasta i dekorujemy plasterkami jabłka i posypujemy cynamonem. Pieczemy w piekarniku nastawionym do 180*C przez  35minut (do suchego patyczka).

               ztrusk

pyszne ciasto, nie mogło nawet wystygnąć..bo zniknęło...

truskawa

A wieczorem miałam iść na spacer z mężem ale złapałam takiego kocykowego leniucha i naszykowałam sobie sterte moich ulubionych filmów na dvd...

Dziś zadzwonili do nas znajomi z propozycją wspólnego wyjazdu na wakacje do Bułgarii. Fajna oferta, cena też w miarę rozsądna,ale termin nam nie pasuje. Zresztą w tym roku mamy już takie miejsce gdzie wręcz pragniemy wyjechać: MAJORKA! I termin dogodny..musieliśmy znajomym odmówić.

Tagi: faza III
19:39, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Dziś dzień białkowy. Rano mini kanapki z twarogu i gotowanej piersi z kurczaka z korniszonem. Kawa. Waga ciut poniżej 65kg. I tak jest dobrze. Po sniadaniu udaliśmy sie z synem i mężem do sklepu w poszukiwaniu rybki na obiad. Wczoraj wieczorem ( jak prawie każdego dnia) oglądałąm program na Kuchni.tv jak się w poł godziny gotuje obiad "PÓŁ GODZINY JAMIEGO"...no rewelacja. Gdzieś na blogu jakaś blogowiczka stwierdziła,że jak ten program ogląda to staje sie od razu głodna-ja też! Fajne przepisy i proste składniki a poza tym bardzo ciekawe triki kuchenne. I własnie wczoraj była taka potrawa:

RYBA Z KREWETKAMI Z ZIOŁAMI I CYTRYNĄ:

W przepisie był łosoś i surowe krewetki a ja zrobiłam amura i krewetki już spażone tygrysie:

  • 2 płaty amura ze skórą (filety)
  • 4 krewetki tygrysie
  • 2 cytryny
  • 3 ząbki czosnku
  • świeża bazylia i koper
  • papryczka chili
  • sól morska
  • zioła do ryby i owoców morza
  • 2 łyżki oliwy

Rybę myjemy i usuwamy ewentualne ości. Krewetki tylko myjemy. Cytryny kroimy w ćwiartki a paprykę w plasterki( razem z pestkami). Bazylię i koper rwiemy w ręku.Naczynie żaroodporne skrapiamy oliwą i dodajemy sól i przyprawy do ryby. Układamy skórą do góry kawałki ryby, w każdy zakątek wkładamy ćwiartkę cytryny i krewetki na wierzch. Papryke , bazylię i koper rozkładamy i jeszcze dosalamy grubą solą, wyciskamy czosnek i na koniec jeszcze skrapiamy oliwą.

              amur

Pieczemy w 250*C  przez 20 minut. Ryba się wspaniale upiecze z góry a od spodu zapiecze w sokach jakie powstaną podczas duszenia się tych wszystkich smakołyków.

                         amurpo

                    ...po upieczeniu...

                 amurek

               skora amura

Fantastyczne królewskie danie! Ryba miękka w chrupiącej skórce, krewetki wyskakiwały ze skorupek, cytryna świetnie współgrała z rybą a zioła i sól morska oraz czosnek nadały wspaniałego aromatu potrawie. Polecam!

Wieczorem siedzimy z dvd i horrorami...

Tagi: faza III
18:59, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 16 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Dziś rano się troche załamałam, bo moja waga pokazała mi 65kg! Mam za swoje! Frytki i wino i leń! Dziś już spacer, niskotłuszczowe jedzenie i musze się ogarnąć, bo kilogramy łatwo wskakuja na tyłek! Na śniadanie:

RZODKIEWKOWY RAJ:

            RZODL

  • 2 PĘCZKI RZODKIEWEK
  • MAŁA CEBULA
  • 1 OPAKOWANIE TWAROGU LIGHT
  • SÓL, PIEPRZ

Pyszne śniadanie, do tego kawa i wybrałam się z mężem ( samochodem-ja oczywiście prowadziłam) do miasta. Na codzień nie mamy takiej potrzeby, bo markety mamy pod nosem...ale dziś miałam wyszukać sobie w jakimś małym saloniku optycznym okulary. W firmowych salonach ceny są strasznie wysokie, a ja potrzebuje nowe okulary do jazdy autem i chcę takie "babcine". I znalazłam:

okular

takie "babcine" duże oprawki..za jedyne 60zł. ( przykładowo w firmowym sklepie zapłaciłabym 360zł!). Czasem warto poszperać w tych oprawkach dla starszych osób a znajdziemy coś takiego fajnego..hihi...

Na obiad dziś chłopaki chcieli mięso mielone z makaronem a ja oststnio znalazłam makaron pełnoziarnisty( duża zawartosć błonnika) i taki właśnie dziś gotowałam z mielonym mięsem w pomidorach:

                   ciemny makaron

                Smaczny i dietetyczny. Polecam!

Mąż na urlopie, śpi do późna, siedzi non stop w domu...ale uwielbiam mieć go tuż obok. Bardzo miło te dni feryjne nam mijają!

Tagi: faza III
14:51, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

To sobie siedzę w domku, cieplutko, miło, kocyk i odpoczynek. Wczoraj wrzucałam po kolei na dvd filmy i dolewałam czerwone wino do kieliszka..tak sie rozleniwiłam. Wcześniej wysprzątałam całe mieszkanie włączając do sprzatania kwiaty-parapety, pranie  i całą kuchnie. Przy okazji szykowałam obiad:

MIĘSNO - WARZYWNE PULPETY:

  • 600g mięsa mielonego chudego
  • pół sałaty lodowej
  • 2 średnie marchewki
  • duża cebula
  • jogurt 0%
  • 1 jajko
  • sól, pieprz, czosnek
  • mała papryczka chilli
  • 2 cm imbiru

Mięso połączyć z: jajkiem, poszatkowaną sałatą, utartą marchewką, drobno pociachaną papryczką (bez pestek)i cebulą oraz utartym imbirem i dopawić do smaku. Formować małe mięsno-warzywne kuleczki i wrzucać na wrzątek. Gotować przyprawiając i na koniec wlewając jogurt. Pyszny sos z pupecikami i warzywami jednocześnie:

                    pulp   

Jak już wspomniałąm wyleniwiłam się do późnego wieczora. I musze się przyznac do zjedzenia porcji frytek! To one zaczęły!  Jak siedzę w domu z moimi facetami to widzę jak oni non stop coś podjadają i  mi też się włącza atak głodu. Musze coś wymyślić...by zając się czymś innym. Może coś uszyję..  ?           

Tagi: faza III
14:17, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I wróciłam. Długo by opowiadać o tym weekendzie ale najprościej-było wspaniale!Od 3 lat tak naprawde nie mieliśmy możliwości wyjścia "z domu" na zasadzie dyskoteka, impreza..klub!W pewnym stopniu chyba czułam,że nie wypada,że jesteśmy już za poważni, wiekowo już chyba nie pasuje. Imprezy tzw. domówiki owszem ale do klubu?Kiedyś mój mąż powiedział,że przestaliśmy "bywać"od momentu gdy zachorowała moja mama...że się zmieniłam...może i miał racje? Więc jak w sobote wyjechaliśmy do moich teściów, potem wyruszyliśmy z moim bratem ijego dziewczyna do Łodzi-miasta naszych beztroskich lat studiowania. Zmieniły się czasy, zmieniły się zwychaje-ale imprezy wciąż takie same!Jak było miło znów poszaleć na parkiecie! człowiek odmłodził się z 15lat...i wrócił do czasów studenckich...Naprawdę było bardzo miło i sympatycznie. Ale już wróciłam, do swojego miasta, mąż ma tydzień urlopu, syn własnie rozpoczyna ferie zimowe..pełen luzik ...

           14 luty - WALENTYNKI!

Poniedziałkowe świeto jakoś nie bardzo nam przypadło do gustu, ale jak wszyscy świętują... Mój mąż mówi,że kochać trzeba cały rok a nie jednego dnia w roku! A te wszystkie serduszka, smsy, maskotki, kwiatki to tylko naciąganie klientów, chwyty marketingowe. A tak naprawdę to sztuczne świeto! Popieram go w 100%. Wolę kwiatka, czy czekoladkę dostać bezokazyjnie... Ale dla wszystkich świetujących:

                  iloveyou

Po powocie do domu i zaaklimatyzowaniu się w rzeczywistości na pierwszy ogień poszedł kurczaczek prosto z piekarnika;

                kurolek

Nie ma to jak jedzonko prosto z naszego piekarnika! A za to wieczorem dopuściliśmy się wielkiego grzechu. Wybraliśmy się na mega wielkie kaloryczne i bardzo słodkie lody! Zrobiliśmy sobie ucztę deserową...na koniec naszych imprezowych podrygów!

Muszę sie jeszcze pochwalić ,że ten wyjazd był okupowany przeze mnie tzn. ja prowadziłam auto i nawet nie dopuszczałam męża za kółko! Teraz dopiero doceniam co tak napradę znaczy potrafić jeździć samochodem! Coś wspaniałego.

P.S. Mój stały czytelnik zadał mi pytanie gdzie kupuję mąkę pełnoziarnistą-więc zaopatruje się w AUCHAN-ie,lub PoloMarkecie. Tam są dostępne mąki pełnoziarniste pszenne, żytnie i jeszcze inne fajne prokukty w sam raz dla osób w trakcie diety lub tych co w sumie cały czas dbają o sylwetke! Pozdrawiam moich czytelników!

Tagi: faza III
11:03, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Przez weekend będe nieobecna ale już w poniedziałek się pojawie!

Tagi: faza III
10:39, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

Piątek i oststni dzień do szkoły...chyba ja najbardziej się z tego cieszę.. Rano śniadanie z kawą( waga 64.4 kg) i dosłownie leniuchowałam do południa. Okupowałam komputer, TV i piłam herbatki...a gdy wrócił mój syn ze szkoły dopiero zauważyłam jak się zasiedziałąm. Jak leniuchowanie to leniuchowanie. Wcisnęłam książki i zeszyty syna głęboko( chiciaż na tydzień)i zabrałam sie za obiad. ponieważ wczoraj była ryba dziś coś dla odmiany:

LENIUCH:

  • 2 opakowania sera light białego
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • łyżka słodziku
  • około 1 szkl.mąki pełnoziarnistej pszennej

leniuch

Kluchy jak kluchy - leniwe i słodkie...Twarożek rozdrabniamy widelcem dodajemy jajka, słodzik i sól. Dodajemy mąke i gdyby jeszcze było ciasto zbyt lepkie podsypujemy jeszcze odrobiną mąki. Wałeczki kroimy w tzw. kopytka i wrzucamy do wrzątku. Gotujemy do wypłynięcia. I gotowe, podajemy z cukrem i cynamonem. ( dla odważnych-masełko).

Syn po obiedzie wybral się na trening a my na zakupy-szybkie , bo wyjeżdzamy na weekend.Ale za to na kolację ucztowaliśmy:

ŚLIMAKI -CEBULAKI:

Dawno nie piekłam cebulaczków, oj dawno. Ale po małych zmianach w przepisie też można je zajadać( nie często- ale raz można sobie na uczte pozwolić).

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 2 opakowania drożdży suszonych
  • 3 łyżki otrebów owsianych
  • pół szklanki ciepłego mleka 0.5%
  • szczypta soli
  • 3 łyżki oliwy
  • chuda wędlina
  • papryka czerwona
  • duża cebula

Suche produkty łączymy razem, dolewamy mleko i oliwę i ugniatamy ciasto. Może się lepić odrobinę do ręki( dosypujemy ciutkę mąki). W sumie nie musimy czekać aż ciasto wyrośnie( taka jest zaleta suchych drożdży) i możemy od razu rozwałkowac w miare prostokątny placek o grubości 5 mm. Wcześniej należy podsmażyc cebulę, wędlinę i paprykę i dodać nasze ulubione przyprawy. Następnie farsz wykładamy na placka i placek zwjamy. Rulon kroimy na kawałki grubości 4 cm. Piekarnik nastawiamy na 200*C a blachę wykładamy papierem do pieczenia. Na papier wykładamy zawijaski i pieczemy około 15 minut.

                  slimak1

                 ...najlepiej smakują na ciepło...

           slimak2

Z przepisu wyjdzie 10 zawijasków. Pamietajmy,że farszu nie musi być zbyt dużo i powinien być odsączony z ewentualnego płynu.  Po upieczeniu znikają szybko i są doskonałą przekąską na kolacje!

Wieczorem Tv i sen.

 

Tagi: faza III
10:38, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Białkowy czwartek-rano serek wiejski ,wędlina i kawa. Nadal czuje zmęczenie pogrypowe, w dodatku męża też coś łamie,ale to chyba gorączka po usunięciu zęba...mam jeszcze ten wspaniały przywilej,że mogę poleżeć w łóżku( uwielbiam). Poszperałam w necie, posprzątałam i zabrałam się za łososia. tak, dziś na obiad łosoś( nie piątek):

RÓŻOWO MI:

      ROZ

delikatnie tylko zgrilowany łosoś skropiony sokiem z cytryny.

Po obiedzie wybrałam się z mężem pooglądać oprawki do okularów. Ale zwątpiłam-ceny mnie dopiły. Musze się zadowowlić tym co mam.I tak zakładam okulary tylko do jazdy samochodem. O 18 wydelegowano mnie na wywiadówkę do syna..posłuchałam( nawet dobrze), posiedziałam i wróciłam pod koc do domu. Byle do weekendu!

Tagi: faza III
10:20, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Środa..nieprzespana noc i dla mnie i dla męża...nie posłuchał mnie to cierpiał! Rano od razu wybrał się do dentysty i ( jak zalecałam) czeka go wyrywanie! Ja zabrałam się  za małe sprzątanie. Na obiad zupa trójkolorowa (ale o tym potem) i babeczki z niespodzianką...

3KOLORE:

  • wywar mięsny
  • żółta fasola szparagowa
  • zielona fasola szparagowa
  • marchewka
  • sól, pieprz, czosnek
  • pół szklanki mleka

Gdy w wywarze mięsnym (doprawionym) mięso będzie prawie miekkie dodajemy kawałki fasoli i marchewkę. Gotujemy do miekkości warzyw i na koniec wlewamy mleko. Zupa gotowa.

       3kolore  

Odrobinę zupy pochlipał mój mąż bo po tym wyrwaniu zęba jeszcze nie doszedł do siebie. A na deser dziś:

MARCHEWKOWE BABECZKI:

Trochę się opierałam przed ponowną próbą pieczenia czegoś z marchewką po moim ostatnim cieście marchewkowym, które było totalną klęską.Ale się zdecydowałam. Przepis znalazłam w "Pani domu" ale oczywiście ciut zmodyfikowałam;

  • 4 jajka
  • 1 i 1/2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1 i 1/4 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 3 łyżki otrebów owsianych
  • 4 łyżki oliwy
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1 i 1/2 szklanki startej marchewki

Jajka utrzeć z cukrem na gładką masę. Mąkę, proszek do pieczenia, przyprawe do piernika, otręby i sól połączyć i stopniowo dodawać do masy jajecznej i nadal ucierać. Dodać oliwę a na koniec marchewkę. Połączone składniki dadzą dość gęstą masę. Wypełniamy nią foremki do babeczek teflonowe lub papierowe lub silikonowe... Pieczemy w piekarniku wcześniej nagrzanym do 180*C przez 15  minut. Posypujemy cukrem pudrem lub dekorujemy miodem:

    marchw

                      ..rewelacja...

     polmarchewki

Smakowite te babeczki wyszły ( aż 10 szt.) znikały szybko...

Mąż mimo bolącego miejsca po zębie też wcinał.Ja jeszcze dogorywam pochorobowo-ostatnia tabletka antybiotyku na noc została i chyba już koniec choroby! A za dwa dni ferie zaczynają się dla mojego syna i dla mnie chyba też. Nie planujemy na zapas czegoś na te dwa tygodnie, jak zwykle coś nam się zachce w ostatniej chwili. Ale napewno wyśpimy się i wylenimy na maksa.

   

Tagi: faza III
10:21, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

Ta grypa mnie na tyle osłabiła,że nie chce mi sie nawet gotować i idę na totalna łatwiznę. Wczoraj waga pokazała 64.4kg ale to za sprawą tego,że nie mam apetytu. Byłam wyrobić wreszcie dowód osobisty sobie i synowi, a na obiad jedliśmy makaron z pozostałym sosem z niedzieli  a syn zajadał z serkiem. Popołudniu wybrał się na dyskoteke szkolną i nawet zatańczył z koleżankami...mój mężczyzna! A ja odwiedziłam aptekę (nowa porcja leków) a z kolei mój mąż cierpi z powodu zęba. A to ból nie do opisania.

Tagi: faza III
10:17, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

W poniedziałek raniutko mój mąż pojechał do Gdańska a mój syn miał wolne więc..."odpoczywaliśmy" prawie do 10...na szczęście  mięliśmy dziś dużo spraw do załatwienia, więc szybko uwinęliśmy się i ruszyliśmy załatwiać : zdjęcia do dowodów osobistych, potem rejestarcja do lekarza, Obi,zakupy i wiele innych drobnych rzeczy. Dopiero około 17.30 wróciliśmy do domu. Dziś mój syn chciał wyskoczyć na pizzę, ale wolałam mu uszykować własnoręczną-domową. Smakowała o niebo lepiej niż taka z lokalu i była zdrowsza(pełnoziarnista). Wieczorem zabrałam się za wzorkowanie przedpokoju:

                    ściana

            Mąż wyremontował przedpokój a ja "dopieściłam "wzorem.

Późnym wieczorem wrócił mąż z bólem zęba...coś okropnego. Raz takiego bólu doświadczyłam i wiem co to znaczy...Brrrr...

Tagi: faza III
09:59, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

No i mój mąż zakończył pracę nad naszą ścianą w przedpokoju. Bez mojej pomocy,ale mam usprawiedliwienie-byłam chora.

              gładz

            Dziś nawet zrobił śniadanie:

            JAJECZNICA Z ŁOSOSIEM;

        jajecznica z lososiem

a po śniadaniu musiałam pojechać do mojej mamy z zakupami. Zebrałam ostatki sił i pojechałam. Po powrocie wydarzyło sie coś dziwnego...zrobiło mi się tak słabo,że upadłam zawadzając o kaloryfer. Dobrze, że był  w domu mój syn i od razu zadzwonił po mojego męża, który wyszedła na chwilę...głupia sprawa, ale naprawdę chyba uderzyło mi świeże powietrze...haha tyle czasu nie wychodziłam z domu! Potem przespałam całe popołudnie. A na obiad dziś:

GULASZ Z ŁOPATKI Z GRZYBAMI w wykonaniu męża:

  • 1 KG łopatki bez kości chudej
  • 40 dag grzybów( ja miałam maślaki mrożone) obgotowanych
  • papryka żółta
  • 2 cebule
  • przyprawy do gulaszu
  • czosnek

Mięso kroimy w kostkę odcinając ewentualny tłuszcz i smażymy wraz z cebulą pokrojoną w piórka. Podlewamy wodą. Przyprawiamy. Dusimy około 20minut. Potem dodajemy paprykę i grzyby. Przekładamy z patelni do garnka całą zawartość i dodajemy wodę i dusimy około 30 minut. Gdy sos już nam odparuje trochę i zacznie się sam zagęszczać możemy jeszcze doprawić jeśli jest to konieczne. Dzisiejszy gulasz gotował mój mąż:

    gulasz jacka

więc ja dzis obiadu nie gotowałam, ale za to mogłam sobie odpoczywać. Jednak jak już obiecałam moim facetom musiałam na niedzielę wyczarować ciasto. Uszykowałam już wczoraj i również wczoraj już go jedli..takich mam łasuchów. I jak tu się odchudzać?

BISZKOPT Z GALARETKĄ:

  • 4 jajka
  • 120 g cukru trzcinowego
  • 100 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 3 łyżki kakao odtłuszczonego
  • 2 galaretki np. agrestowe
  • 1 jogurt 0%
  • 3 łyżki konfitury śliwkowej
  • 1 serek homogenizowany wanilowy 1.5%

Białka ubijamy na sztywno dodając cukier, potem żółtka i porcjami mąkę. Na koniec kakao. Pieczemy w 180*C przez 25 minut biszkopt. Odstawiamy do wystudzenia i przekrawamy wzdłuż na dwa plastry. Dwie galaretki rozpuszczamy w 1/2 l wrzątku i gdy trochę przestygnie dodajemy jogurt. W tej formie w której piekliśmy biszkopt schładzamy piankę galaretkową. Jeden plaster biszkopta smarujemy konfiturami i wykładamy na niego z formy galaretkę. Trzeba to robić deliatnie(a forma najlepiej gdy jest tortownicą odpinaną).Teraz na galaretkową pianę wykładamy serek homo i przykrywamy drugim plasterm biszkopta. Trochę jest pracy z tym ciastem ale efekt:

      bisz z gal

i gdybym go wczoraj nie schowała to by niedziela była bez ciasta...

               biszk

wieczorem chwilę spędziłam przed komputerem, bo jestem jakaś osłabiona, ale musiałam wyszykować męża jeszcze na wyjazd do Gdańska...

Tagi: faza III
20:20, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj wcześnie się położyliśmy spać...jakoś nas piątek wymęczył(mnie choroba oczywiście). Syn rano musiał wstać na ten rajd...a mnie zadziwił widok za oknem. Temperatura +7*C i nawet grama śniegu. Wiatr wieje bardzo silny , ale nie ma śniegu. A wczoraj jeszcze sypało tak mocno! Dziwna ta zima...a może to już wiosna nadchodzi? Śniadanie dziś jadł mąż, o ja jakoś nie mam apetytu, wcinam jedynie cukierki na gardło. Ale kawa musowo.Waga spada poniżej 64.5kg (czyli jest dobrze). Trochę mi przechodzi to łamanie w kościach, ale jakoś słabo jeszcze z moją aktywnością. Dziś mam w planach placki ziemniaczane zaserwować na obiad. Takie dietetyczne...bez smażenia na litrach oleju...zobaczymy jak wyjdą.

Becia_leszno, chyba Cię zaraziłam przez neta...hahahahah! Kuruj się, kuruj! Mnie już trochę przechodzi, mam nadzieję,że nie na innych!

PLACKI ZIEMNIACZANE Z PIEKARNIKA:

Przepis pochodzi z programu: "Rewolucja na talerzu" ( TVN Style) i spodobała mi się ta wersja. Od dawna miałam ochote na placki ziemniaczane, ale unikałam ich jak ognia , bo zawsze smażyłam na dużej ilości oleju. Ale ten przepis nie zawiera ani mąki ani oleju!

  • 1 kg ziemniaków
  • jajko
  • mała cebula
  • sól
  • oliwa do posmarowania papieru

Ziemniaki ucieramy na tarce o średnich oczkach a cebulę na najmniejszych oczkach. Dodajemy jajko i sól. Powstanie masa ziemniaczana. Teraz wykładamy papierem do pieczenia lub folią aluminiową blachę i nastawiamy piekarnik na 180*C. Papier smarujemy dokładnie oliwą i wykładamy cienkie porcje łyżką.

placki ziemn

 Pieczemy w piekarniku przez około 20minut. Ważne jest nasmarowanie dokładne papieru, by się placki nam nie przykleiły. Jeśli lubicie placki w wersji "na słono" do masy ziemniaczanej dodajcie zioła i jako dodatek sos czosnkowo-jogurtowy np. z pomidorem, Jeśli wolicie wersję    "na słodko" można jeść tylko z cukrem trzcinowym lub serkiem homo waniliowym.

placek zcukrem

Fajna dietetyczna forma placków ziemniaczanych. Naprawdę polecam!

Dziś mój syn po powrocie z rajdu był tak zmeczony, że odpoczywał całe popołudnie...przed komputerem. Ale to pokolenie jest uzależnione od komputera! Ja przespałam znów pół dnia, ale stwierdzam już,że grypa spokojnie mnie opuszcza...

Tagi: faza III
09:44, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Tak naprawdę przechodząc na dietę Dukana myślałam o jednym: aby schudnąć. Nie konsultowałam się z lekarzami ani dietetykiem, to była moja decyzja. Zrzuciłam 10kg, spadło mi ciśnienie( byłam wysokociśnieniowcem) i nie męczę się teraz tak jak wtedy gdy te 10 kg dodatkowo nosiłam na sobie. Wczoraj będąc u lekarza zapytałam sie co ona myśli o tej diecie. I o dziwo jest pozytywnie do niej nastawiona, nawet powiedziała,że jej córka też ją stosuje i jest zadowolona. Oczywiście potwierdziła, że mogą być skutki uboczne i że każdy organizm inaczej toleruje tą dietę. Np. u mnie to wypadanie włosów spowodowane brakiem witamin i możliwości jedzenia owoców oczywiście. Ale gdybym zaopatrywała organizm w suplementy to bym uniknęła kłopotów. Ale teraz już mam tą możliwosć owocowego szaleństwa i w pełni korzystam. Wczoraj mąż mnie zaopatrzył w zestaw pomarańczowo-jabłkowy i właśnie zajadam. Ale dziś też miałam wypasione śniadanie:

OMLET Z SZYNKĄ I SEREM:

  • 3 JAJKA
  • 1/4 SZKLANKI MLEKA 0.5%
  • SÓL, PIEPRZ
  • KILKA PLASTERKÓW CHUDEJ SZYNKI
  • 2 PLASTERKI ŻÓŁTEGO SERA LIGHT
  • SAŁATA LODOWA

Jajka rostrzepujemy  z mlekiem i solą i pieprzem. Dorzucamy pokrojoną szynkę w paseczki lub kostkę i utarty ser. Wylewamy na rozgrzaną patelnię i czekamy aż się zetnie spód omleta.Delikatnie podnosimy brzegi , by jeszcze "wodnista" masa dostała się pod spód omleta. Przykrywamy dosłownie na chwileczkę patelnię pokrywką i zetnie nam się omlet w całości. Zdejmyjemy bezpośrednio na talerz i posypujemy kawałkami sałaty lodowej.

                     mlet

     Niestety nie dałam rady całego omleta zjeść, ale zobaczcie ten ser ...

                           omlet z serem

                             ..no niebo w gębie.

Dziś na obiad ryba, ale wiecie jak to jest gdy mąż sam robi zakupy. Niby ładna ryba...ale ości ma milony, więc chyba powstaną kotlety rybne. Jednak teraz musze poleżeć i wypocić tą paskudną chorobę, przez którą musiałam odwołać gości z soboty...

KOTLETY Z DORSZA:

  • 600G FILETÓW Z DORSZA
  • 3 ŁYŻKI OTREBÓW PSZENNYCH
  • 2 JAJKA
  • KIŚĆ KOPRU
  • PRZYPRAWY DO RYBY
  • SÓL, PIEPRZ

Fileta dosłownie miksujemy na masę, dodajemy jajka, otręby i przyprawy a na koniec koperek. W sumie doprawiamy do smaku "na oko" bo nie sprawdzimy smaku.. Turlamy małe kotlety i panierujemy w otrębach na koniec i smażymy na patelni grillowej. Podałam z ziemniakiem , surówką z kiszonej kapusty i kawałkiem cytryny:

     kotlet z dorsza 

Takie kotlety zje nawet najwiekszy niejadek rybny.

      polowa kotleta

Po obiedzie spałam i spałam i spałam...chyba powoli ta choroba mnie opuszcza..ale kaszel mam okropny. Mąż jest przemiły i usługuje mi, spełnia moje zachcianki..nawet to miłe! Jutro mój syn wyrusza na rajd. Tak - zimowy rajd. Nawet bedą mieli ognisko...ciekawe jak to bedzie?A ja sobie jeszcze weekendowo pochoruję...

Tagi: faza III
10:50, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

Czwartek oczywiście białkowy. Na śniadanie już wczoraj ostatkami sił uszykowałam mężowi sałatkę tuńczykową z warzywami a ja tylko tuńczyk, twarożek i kawa..kot oczywiście dopadł mnie już przy otwieraniu puszki i nie odpuściła, musiłam ją też poczęstować. Po śniadaniu i przebraniu się z "mokrej" koszulki wcisnęłam sie w pościel. Odchorować muszę, ale po nocy jednak mąż stwierdził,że muszę do lekarza się udać bo byłam w nocy gorąca jak piekarnik i kaszlałam strasznie. I się wybieram po południu. Wczorajsze badanie słuchu syna wyszło pozytywne, a sprawa z łobuzem w szkole też miała dobre zakończenie( nie dla łobuza ). Wczoraj dostałam propozycje piekowania się małą dziewczynką...ja jako niania...nie jestem do końca przekonana, ale chyba się podejmę. Jeśli do maja nic mi się z pracą nie ułoży innego, to będę nianią! 

Dziś na obiad chłopaki chcą spaghetti z mielonym mięsem i w pomidorach a ja sobie skubnę mięsa w formie kotlecików( makaron dzis nie wchodzi w grę-chyba ,że dukanowski) . Do lekarza pojechałam sobie autem( ale mi się to podoba)i oczywiście antybiotyk dostałam. Wracając do domu wpadłam do apteki i jeszcze trochę leków doraźnych kupiłam ( wiadomo coś dla moich facetów tak na wszelki wypadek). A dziś ja na obiad miałam:

MIELONE Z TWAROGIEM:

Taka inna wersja kotletów mielonych.

  • 100 g miesa mielonego z indyka ( lub innego chudego)
  • pół paczki twarogu light
  • sól, pieprz
  • ewentualnie zioła
  •  trochę otrębów owsianych

Z mięsa i twarogu powstała masa, doprawiamy( dodajemy zioła) i płaskie kotleciki obtaczamy w otrebach i smażymy na teflonie. I już;

twarozek mielony

Porcja obiadowa( białkowa) do tego kilka pieczarek marynowanych( nie zawierają tłuszczu a mają trochę białka...). Moi panowie wcinali kluski z mięsem w sosie pomidorowym z żółtym serem. Wieczorem już po porcji leków( antybioyku) syropów i witamin leżałam w łóżku.

Dziękuję za miłe słowa i życzenia powrotu do zdrowia. Postaram się!

Tagi: faza III
10:21, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 02 lutego 2011
DIETA DUKANA FAZA III

I dopadła mnie...grypa. Od rana taka połamana jestem, jakby mnie ktoś pobił..a to przecież grypsko. Gardło swędzi, oczy łzawią, raz zimno, raz gorąco..ale mnie ścięło! Dziś z synem byłam w szkole-mała interwencja ale w ważnej sprawie. Mój syn potrafi dużo( chodził na karate) ale wolę by nie stosował przemocy ale to co dzieje się w jego szkole to już ponad moje nerwy. Dzieciaki ze scyzorykami biegają, nie zdają sobie sprawy ze swojej głupoty. Jestem pedagogiem i musiałam zainterweniować. Ledwo na nogach doczłapałam się i porozmawiałam z nauczycielem i dyrektorem. Mam nadzieję ,ze sprawa zostanie wzięta pod lupę.

Jeśli chodzi o moje staranie się do pracy, niestety nie oddzwoniła do mnie osoba szukająca pedagoga do żłobka.  No cóż-nie ta praca to inna. Dalej szukam, chociaż mój mąż mówi,że mam czas..nie pali się.

Dziś na obiad wymyślił mój mąż zupę z kiszonej kapusty-czyli kapuśniak. Zupa pachnie w całym mieszkaniu, a ja dopijam gorącą herbate z malinami i wtulam się w koc...Po 13ej jade z symen na badanie słuchu. Ale potem obiecuję sobie wygrzewanie się!

KAPUŚNIAK:

  • WYWAR MIĘSNY Z MARCHEWKA I PAPRYKĄ
  • OKOŁO 40 DAG KISZONEJ KAPUSTY( MOKREJ Z SOKIEM)
  • PRZYPRAWY WG UZNANIA

Kiszona kapusta jest bogatym źródłem witaminy C ,witaminy E, bakterii rozkładających cukry w kwas mlekowy,działających grzybo- i bakteriobójczo fitocydów. Jej spożywanie jest zalecane szczególnie w okresie zimowym, kiedy trudniej dostępne są świeże owoce i warzywa. Moja zupa jest dosłownie w sam raz na dzisiejszy dzień kiedy powoli mnie rozkłada grypa. Goraca, sycąca i taka kwaskowa. Gdy wywar mięsny przyszykujemy z dodatkiem dużej marchewki i kilku kawałków czerwonej papryki dodajemy kapustę ( drobno posztkować jeszcze) i gotujemy przez 40 minut na wolnym ogniu. Nie "zapalam" zupy bo mój mąż woli taką mniej gęstą i dojada sobie bułke do tego. Dla tych co woleli by zupę z dodatkiem ziemniaków przypominam ,że ziemniaki gotujemy przed wrzuceniem kapusty bo w kwasie ziemniak się nie ugotuje. Lub ugotować po prostu oddzielnie...Ale taka sama jest też wspaniała.

kapuśniak

talerz z witaminą C...a potem garść "GRIPEKSU" i łóżko.

Tagi: faza III
12:01, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Top Blogi