mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA III

I mamy sylwester. Tak w październiku obiecałam sobie ,że jak schudnę to wybierzemy się z mężem na salony..tzn. na jakiś bal sylwestrowy. Schudłam ale na bal się nie wybieramy.Może to ze względów cenowych, może to, że nie mamy z kim zostawić syna..może to nasze lwnistwo..i zostajemy w domu na tzw. domówce. Wpadnie do nas mój brat z narzeczona i sobie poszalejemy w domu. Zapasy juz są zrobione( coś na ciepło) i napoje (?) też się chłodzą! Nie zaplanowałam jakiegoś wielkiego bum, bo wiadom DIETA, ale będzie miło i sympatycznie. Muzyki również nie zabraknie:

                       

..fajerwerki też przyszykowane..a szampan sie chłodzi...

Dziś po śniadaniu waga okazała 63.3 kg. Pewnie to za sprawą wczorajszego proteinowego czwartku.. bo cały dzień na białkowym jedzonku byłam. Ale w sumie ten czwartek to taki mój "detoks" bedzie..bo nie mogę się oprzeć owocom. Jedna z moich czytelniczek właśnie podsumowała, że III faza ma to do siebie ,że dodajemy w niej owoce! Zgadzam się z tym w 100%. Dziś mam troszke szykowania więc na obiad bedzie to, co kto złapie, ale jako przystawka( na goraco) bedzie barszczyk czerwony i mini paszteciki z grzybami, potem  kotleciki mielone z serkiem wiejskim( wczoraj wylukałam taki fajny przepis),faszerowane udka i na koniec zimna płyta-czyli wędliny, warzywa i  dodatki(ale to mnie ominie)...Pojawi się mnóstwo moich dekoracji carvingowych i zbawa na całego.

Szampana piccolo,
Brokatu na czoło,
Uśmiechu na twarzy,
Szampańskiej zabawy,
Życzeń serdecznych,
Wspomnień najlepszych
oraz braku kaca
kiedy w nowym roku
pamięć wraca!
ŻYCZY
MÓJ GARNUSZEK
 


Tagi: faza III
11:39, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA III

Wczoraj wieczorem zaszalałam i na kolacje zjadłam mega porcję płatków kukurydzianych(smakowych) z otrebami i jogurtem 0%. Ale waga drgnęła na 64.0kg. I tu są skutki wprowadzania innych rzeczy do menu!Chyba przesadziłam. Dziś jest czwartek i ten dzień zaleca się na III fazie ustalic jako czysto proteinowy. I tak też robię. Na śniadanie była sałatka tuńczykowo-jajeczna:

rukola

z odrobiną korniszonków i koperkiem. Ja i tak nie jadam jednak chleba ale sałatka była i tak wyśmienicie smaczna.Całe przed i popołudnie ustalałm menu na jutrzejszy dzień-bo to przecież sylwester! Jednak czekam z decyzją na gości. Bo wiadomo my to my a goście to gościei to pod nich trzeba wiele potraw ustalać! Na obiad dziś pieką sie właśnie udka w piekarniku na ostro. A kolacja już tylko sam jogurt. Trzeba trzymać wagę i formę!

 

Tagi: faza III
13:44, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 29 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA III

Nie bardzo się odnajduje w tej III fazie diety,bo niby wiele można już dodać do menu, ale jakoś mi nie brakuje tego. Np. chleb..nie mam potrzeby dodawać kromki chleba do śniadania, wolę serek, wedlinę i warzywa, które teraz już można codziennie dodawać. Owoce to teraz dla mnie podstawa, jabłko, pomarańcza, kiwi( naprzemian) ale będę pamietać o ograniczaniu tłuszczu i oczywiście proteinowe czwartki(na 100%). Waga moja jest w normie(chociaż pobyt w Gdańsku-knajpki..wiecie-wyjazd)dziś waga 63.5kg. Czyli jest dobrze! Śniadanie dziś delikatnie-wędlina i twarożek z pomidorem i kawa. Na obiad dziś planuje zupę ogórkowo-cukiniową. Mam już dostęp( psychiczny czyba) do jogurtów z owocami, gdzie dodaję musli i otręby(koniecznie). Staram się nadal zapisywać w moim notesie co ile i jak..i kontroluje nadal postępy. Mam nadzieje utrzymać wagę i nie poddawać się!

Dziekuję Wam za Wasze komentarze. Oby było ich jak najwiecej...

Tagi: faza III
10:51, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

Powiem Wam szczerze zima w Trójmieście jest baaardzo zimowa! W centrum nie widać tego,że jest aż tak zawiane, czy że aż tak dużo śniegu jest...a Gdańsk? Cały zawiany,zasypany i strasznie zimno jest nad morzem samym. Chwilowy spacer brzegiem a nogi i stopy zamarzały w mig...Gdy dojechaliśmy na miejsce od razu ruszyliśmy na spacer na "plażę"..zimową...Super wyglądało morze takie parujące..kry na wodzie i pełno ptaków..łabędzie i kaczki..chwilke tam pospacerowaliśmy i wrociliśmy do hotelu, bo strasznie zmarzliśmy. A za oknem mieliśmy taaakkie długaśne sople:

                    sople

Ale za to następnego dnia już zabraliśmy prowiant i dokarmialiśmy te głodomory na plaży:

ł1

...jadły z ręki..

ł2

widok plaży zimą z mewami w tle..

mewy

słoneczna plaża w grudniu...

plaza

Pięknie jest zimą nad morzem. Wieczorem już wracaliśmy do domu.Ale opłacało się jechać spory kawałek by ujrzeć takie piekno zimowe!

Tagi: faza III
10:42, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA III

...I PO...

Święta, święta i po świętach. Tak się zawsze mówi..dużo hałasu a i tak szybko mijają.Dziś już normalny dzień, czas do pracy, zajęć domowych i...ważenie: I o dziwo moja waga nie uległa zmianie( a tyle się działo); 63.3kg! Maleńkie zawirowanie kilku deko..Jest ok! Mąż dziś ma wyjad służbowy do Gdańska, syn ma wolne więc jedziemy z nim. Zobaczymy morze w starym roku...i zimą!Do zobaczenia po powrocie!

Tagi: faza III
11:05, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
DIETA DUKANA FAZA III

Oj tak!!! Niby tylko weekend ale jakoś się dłuży... Drugi dzień świat jakoś mi przeleciał miedzy palcami ale to pewnie za sprawą mojej "wiecznej"obecności w kuchni..i wcale nie jako kucharka ale wyjadaczka..hahaha. Na szczęście waga nie zmieniała się diametralnie bo       63.3 kg pokazała..ale jakoś i tak ciężko się czuję. Dziś na śniadanie już sięgnełam po twarożek(moje białko..hahha) ale juz na obiad było szaleństwo totalne:

SCHAB ZE ŚLIWKĄ W MIODZIE:

  • OKOŁO 1.4 KG SCHABU Z KOŚCIĄ(POZBAWIAMY GOO TŁUSZCZYKU)
  • KILKA ŚLIWEK( JA MIAŁAM MROŻONE) i pół jabłka
  • 3 ŁYŻKI MIODU
  • PRZYPRAWY: CZOSNEK, DO MIĘSA DUSZONEGO, GRILL PIKANTNY, ZIOŁA PROWANSALSKIE, PIEPRZ CAYENNE.

Zioła i przyprawy łączymy z miodem. Schab po oczyszczeniu myjemy i robimy w nim dziurke w środku(długim, cienkim nożykiem) i wciskamy w środek śliwkę. Wkładamu go do worzeczka do pieczenia i dodajemy nasze przyprawyz miodem. W w oreczku nacieramy mięso. Pieczemy około 45minut w piekarniku w 175*C. Potem wyjmujemy z woreczka i układamy na schabie resztę śliwek i kawałki jabłka. Pieczemy jeszcze 1/2 godziny i gotowe.

               schab ze sliwka

Mój plan obiadowy zawierał jeszcze buraczki na gorąco i tak też było.

         schab z burakiem

..i to by było całe menu świąteczne gdyby nie chęci moich chłopaków na coś słodkiego:

CIACHO W 20 MINUT:

  • 4 JAJKA CAŁE
  • 2 ŁYŻKI SKROBI KUKURYDZIANEJ
  • 1 ŁYŻKA MĄKI PEŁNOZIARNISTEJ PSZENNEJ
  • 1 ŁYŻKA OTREBÓW OWSIANYCH
  • 3 ŁYŻKI SŁODZIKU
  • 2 ŁYŻKI KAKAO
  • 1.5 ŁYZECZKI PROSZKU DO PIECZENIA
  • SZCZYPTA SOLI
  • ZAPACH WG UZNANIA

Białka ubijamy nasztywno z odrobiną soli i dodajemy żółtka i reszte sypkich produktów(bez kakao). Masę dzielimy na pół i do jednej części dodajemy kakao i wlewamy masy jednocześnie do formy. Pieczemy 20 minut w piekarniku nastawionym na 180*C. Gotowe. Ale ja (wstyd się przyznać) zapomniałam dodać słodzik..hahaah i ciacho nie było słodkie...wpadka!!! Ale mój syn wpadł na pomysł i smarował sobie dżemem..i tak ciasto znikneło w kilka chwil...

 c20

            próbowałam słodzik na wierzch...

           c z aniołem

 trochę za długo już w kuchni spedziłam stąd ta wpadka z niesłodkim ciastem..

Tagi: faza III
10:58, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA III

Pierwszy dzień świąt upłynął w spokoju i w domowym klimacie. Syn i mąż rozpracowywali grę(tradycyjnie) a ja szykowałam kurczaka na obiad. Świąteczne śniadanie i możliwość zjedzenia 2 kromek "mojego" pełnoziarnistego razowego chleba jednak mnie nie skusiła. Chyba odzwyczaiłam się od jedzenia chleba-a specjalnie na te okoliczność go piekłam..Ale za to mój kurczak był pełen niespodzianek;

KURCZAK Z JABŁKAMI I MANDARYNKAMI:

  • 1 dorodny kurczak bez skóry
  • przyprawy do kurczaka
  • 3 mandarynki
  • 1 jabłko
  • nadzionko: wątróbki kurze+pietruszka+otreby+ 1 jajko

Kurczaka gdy pozbawimy skóry nie ma mozliwosci naszprycowania go na maksa nadzieniem, ale trosze mi sie udało wepchnąć w niego. Natarłam go tradycyjnymi przyprawami , wepchnełam mandarynke( w..) i kurczaka piekłam około 1godziny.

                    lysy kurak

Upieczony, piękny i soczysty. Szybko zniknał z półmiska...

Oczywiście nie było by moich świąt bez dłuuuugo wyczekiwanych owoców i sałatki owocowej:

deser owocowy:

  • kilka mandarynek
  • kilka owoców kiwi
  • granat
  • ananas swieży

Ananasa obieramy ze skóry i kroimy w kostke, mandarynki w cząstki a kiwi w ćwiartki. Granata-tu jadale są jego "nasiona"czyli sam środek:

             granaty

                           miska rozkoszy i witamin...

                   moj deser

                       moja nagroda za wytrwałość...

Wiem,że  wkraczając w III fazę mamy na liście dozwolonych rzeczy 1 owoc dziennie..ale to moja nagroda świąteczna miała być...a w sumie ...nie mogam sie oprzeć.

Już na kolację zaplanowałam jogurtowe babeczki, ale jak sami już wiecie po własnych doświadczeniach wiele pieczonych deserów dukanowskich pieknie wygląda w piekarniku a potem na naszych oczach opada,,,tak było z moimi babeczkami, które na koniec zamieniły się w placuszki ale i tu wybrnęłam z sytuacji:

BABECZKI JOGURTOWE:

W sumie z jogurtem one nie mają nic wspólnego..ale tak lepiej brzmi ich nazwa:

  • 4 białka ubite na sztywną pianę
  • 2 łyżki słodziku do pieczenia
  • 1 serek homo 0%
  • 1 twarożek chudy
  • zapach do ciasta(nasz ulubiony)
  • łyżeczka cukru waniliowego(lub świeża laska wanilii)

Twarożek i serek i zapach i cukier i słodzik łączymy razem i dodajemy pianę z białek. Napełniamy foremki do babeczke i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180*C przez 20 minut. Nie otwieramy piekarnika, bo opadną(moje jednak opadły..). Smakują jak maleńkie serniczki..Jeśli wam opadna tak jak mi, nie martwcie się ja zrobiłam tak: Z żółtek które mi zostały ukręciłam z kakaem masę( + odrobina słodziku) i powstał krem a'la czekoladowy i poprzekładałam babeczko-placuszki. Mój mąż myslał ,że tak miało być. A deser (czy kolacja) smakowały wyśmienicie!

                placko baba

            Ale po takim wcinaniu spacer musiał być!!!!

Tagi: faza III
10:25, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA III

Moje święta rozpoczęły się od wejścia w III fazę diety Dukana. Wyczekiwana chwila...troszke już wcześniej dopasowywałam swój żołądek do tego momentu. Tak więc już w Wigilię  dodałam inne składniki do mojego menu. Ale o tym po kolei. W sam dzień Wigilii mąż był  w pracy od rana a ja szykowałam powolutku dania. Dzień wcześniej namoczyłam i śledzie i owoce suszone. Gdy już nasze gniazdko było w pełni udekorowane i uszykowane do świąt cała nasza trójka ruszyła z opłatkiem do mojej mamy do hospicjium. Po powrocie zasiedliśmy do stołu na którym jako pierwsza pojawiła sie zupa z suszu owocowego z kluseczkami;

ZUPA Z SUSZU OWOCOWEGO:

  • około 450g suszonych owoców( śliwka, jabłko, gruszka..)
  • około 10 śliwek mrożonych bez pestek
  • kora cynamonu,goździki
  • cukier trzcinowy
  • 1 jajko
  • łyżka skrobi kukurydzianej+łyżka mąki pełnoziarnistej pszennej
  • szczypta soli
  • łyżka jogurtu greckiego light

Namoczone owoce trzeba w sumie rozgotować. Gdy już bedą wystarczająco miekkie przecieramy je przez sito. W tym wywarze(troszke osolonym) gotujemy odmrożone śliwki(korę cynamonu i goździki) i dodajemy wodę (jeśli jest wywar gęsty). Dosładzamy i dogotowujemy. Śliwki po wyjęciu kory miksujemy w  wywarze i już mamy prawie gotową zupę. Gęsta i smaczna. Ale na koiec dodajemy kluseczki lane z jajka i mąki. I zupa gotowa.W sumie smak zupy owocowej z nutą zapachu suszonki...

            susz Ta zupa była jedynie przedsmakiem Wigilii. Potem na stół wchodziły ryby z karpiem w roli głównej. Śledzie w kolejności w śmietanie i te w oliwie i w buraczku..i deser na koniec.

KARP I ŚLEDZIE:

Ja osobiście nie lubię karpia, ale mam swój sposób by smakował wyśmienicie. Oczywiście  w tym roku kupiłam już prawie gotowego, tzn. nie pływał  w wanie jak rok temu ale był już wypatroszony a ja jedynie obrałam go ze skóry( pozbyłam sie zapachu mułu)i moczyłam go w mleku(2razy zmieniając mleko). Mięso nie było już takie z zapachem ryby. Potem go sole i przyprawiam ziołami i obtaczam tylko w mące( pełnoziarnista się teraz pojawiła) i smażę.Podaje, gdy jest w pełni gotowa skórka ..

        karpDzwonki z karpia z dekoracją z pora...smakowały wyśmienicie, nawet nie zostało kawałeczka. Potem śledziki. W tym roku pojawiłay sie w trzech propozycjach:

1sledzTradycyjnie powinien być w śmietanie ale ja podałam w jogurcie greckim light. Wcześniej śledzie moczyłam by nie były za słone, a cebulę sparzyłam by była delikatna i miekka. To jest moja ulubiona potrawa wigilijna..a teraz nawet pozwoliłm sobie na małego ziemiaczka..

sledz2drugim śledzikiem był śledz w oliwie -taki w przyprawie korzennej. Dla męża takie serwuje, bo ja w oliwie jakoś nie lubię..Również cebula musi byś sparzona..Takie śledzie muszą trochę postać w słoiku by się przegryzły.

sledz3Kolejna moja propozycja śledzika w kołderce z buraczka.Warstwowo jest tak: cebula sparzona,śledzik w kawałkach, cebula , jogurt z przyprawami ostymi(pieprz cayenne) i buraczek gotowany starty na tarce. Super połączenie smaków. Polecam.Deser stanowiły owoce..te na które czekałam całe trzy miesiące diety. Ogólnie Wigilia zakończyła się długim spacerem i chociaż śnieg się topił i było strasznie mokro, po takiej kolacji należało odsapnąć i pospacerować. Dzś rano moja waga pokazała 62.7kg! Ciekawe jak bedzie jutro...?

Tagi: faza III
11:50, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Już końcowe odliczanie trwa! Mąż z pracy zerwał sie wcześniej i powędrowaliśmy juz na zakupy takie końcowe(na 100% koniec!!!). Mięso jest, karp już też , warzywa,serki i jogurty i wędlinki i owoce są!Wszystko odliczone ...jeszcze my sobie nie kupiliśmy prezentów...ale jeszcze wieczór mamy wolny. Nareszcie są! ŚWIĘTA!

                                   sanie

Na stole leżą świąteczne dania.

Robi się ciemno – nadchodzi noc.

Pod choinką stos prezentów do rozdania, w całym domu panuje świąteczna moc.

Niech te święta będą dla Was wyjątkowym czasem,

spędzonym w rodzinnym gronie, w miłej atmosferze świąt.

 Wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia i radości w nadchodzącym Roku 2011...

ŻYCZY

"MÓJ GARNUSZEK"

buzia

Ja osiagnełam swój cel(63kg)!!! Święta będą wesołe i rodzinne. Mam dużo planów na te kilka dni,ale przede wszystkim spedzić je zdrowo, spokojnie i z moimi chłopakami..najważniejszym osobami w moim życiu!( i w kuchni-moim królestwie).

Już po południu szykowałam pierwsze potrawy swiąteczne lub tylko ich namiastkę a moim chłopakom zrobiłam deser, który sama też ciutke spróbowałam:

          Ryż na mleku:

  • pół szklanki ryżu
  • pół litra mleka 0.5%
  • cynamon
  • 2 łyzeczki słodziku lub cukru trzcinowego

Mleko wlewamy do rondelka i wsypujemy ryż (ja wrzuciłam pół laski cynamonu do gotowania) i cukier lub sodzik i gotujemy do zakipienia mleka mieszając ryż. Gdy zagotuje się mleko zmniejszamy ogień i delkatnie gotujemy przez 20minut co pewien czas mieszając. Po tym czasie jeszcze na 15minut zawijamy garnek z zawartością w kocyk szczelnie, ryż wtedy "dojdzie". Wykładamy do pucharków , dekorujemy mielonym cynamonem i już.

     ryz z cynam

Taki deser mój mąż mówi,że mu mama gotowała..wspomnienia!

                                           Już wieczór w świątecznej atmosferze...

                         stół

14:43, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

No dobra, mąż wrócił, ja się wyspałam(nareszcie) i już mam wolne dni. Teraz tylko zaplanowanie całego menu świątecznego.Mam nadzieję ,że dam radę to sobie idealnie wpasować w dni świąteczne i będzie jeszcze czas na jakiś spacer i relaks... a nie tylko gary! Ale w sumie to moja pasja!

Dziś śniadanie było trochę odmienione za sprawą pewnego oscypka. Wiem,że oscypek jest baaardzo tłustym serem ale..mój mąż z Zakopanego dla nas wiózł te pyszności więc musiałam chociaż skubnąć deczko. Więc wzięłam twarożek chudy i kilka włosów oscypkowych i pokroiłam je  na drobno(tylko dla smaka)i takie śniadanie sobie zjadłam. W sumie nie jestem miłośnikiem żółtych serów a w III fazie można przecież opcjonalnie 2 plasterki serka żółtego zjeść.

oscypek

Już po śniadaniu kończę pranie i spisuję menu:

WIGILIA:

  • ZUPA Z SUSZU ŚLIWKOWEGO (OWOCOWA)
  • ŚLEDZIE W JOGURCIE(CZYTAJ W ŚMIETANIE)Z CEBULĄ + ZIEMNIAK W ŁUPINCE
  • ŚLEDZIE W ZALEWIE OLIWNEJ DLA MĘŻA
  • ŚLEDŹ POP KOŁDERKĄ Z BURACZKA
  • KARP SMAŻONY
  • PIERNIKI
  • WINO DO KOLACJI

I DZIEŃ ŚWIĄT:

  • ŚNIADANIE BOŻONARODZENIOWE
  • PIECZONY KURCZAK W JABŁAKCH I POMARAŃCZACH Z NADZIENIEM WĄTRÓBKOWYM
  • BABECZKI JOGURTOWE
  • SAŁATKA OWOCOWA Z JOGURTEM
  • KOLACJA(?) JAK BEDZIEMY W STANIE JESZCZE COŚ JEŚĆ

II DZIEŃ ŚWIĄT:

  • ŚNIADANIE..
  • JAGNIĘCE ŻEBERKA W MIODZIE + BURACZEK
  • BISZKOPT LUB SERNIK Z OWOCAMI
  • ...kolacja...

Taki mam plan a ile z tego się uda zrealizować? Moim najbardziej wyczekiwanym dodatkiem są owoce...i sałatka owocowa( z owoców tych, które jeść będzie można) a reszta..to już w miarę możliwości żołądkowych...hahaah

 

Tagi: Faza II P
11:27, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Poza tym,że nie potrafie spać sama("bez męża") i śpi ze mną syn..i nie mogę sie wyspac, to pół nocy miałam koszmary(w związku z telefonem od brata). Rano myślałam ,że jak tylko syn pójdzie do szkoły to sobie jeszcze poleniuchuję ale już miałam mnóstwo spraw do wykonania.Śniadanie dziś to twarożek, polędwica z indyka i ogórek a dodatek stanowiła papryczka chilli.

   miseczka sałatki

Kawa do tego i ruszyłam do syna szkoły(zapomniał zeszytu z nutami)a potem juz dokańczałam zakupy w sklepie. Po powrocie zabrałam się za dopiekanie pierników  świątecznych, bo gdy je pierwszy raz upiekłam(na próbę) zostały w sposób bestialski zjedzone. Teraz nie tylko upiekłam ale i część zawisła na choince a część schowałam do pudełeczka-będą na świeta...

             piernik na choince

            lukrowane

Lukier jest wykonany ze słodzika w proszku do wypieków i soku z cytryny. Zastyga bardzo szybko..a kuleczki to dekoracja(jadalna)..Pierniczki zostały schowane(głęboko)przed moimi domowymi łasuchami.Syn ma już wolne a u mnie w domu już święta....Jak miło!

Waga dziś pokazała 63.2kg! Ale nadal w sposób powolny wprowadzam zmiany w diecie. Jedynie co dodałam to jogurty owocowe, ale mam wrażenie zgagi..może to jakieś moje uprzedzenie? Na obiad dziś przyszykowałam zupę ogórkową-kwaśna jak cholera i ostra ,ale taką preferuję!A wieczorem wraca już mąż...

 

14:19, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

Poniedziałek przynosi wiele zmian a przedze wszystkim powoli wchodzę w III fazę diety Dukana.Zaraz po śniadaniu(owsiane płatki z żurawiną i jogurtem 0%)ruszyłam na zakupy tzn. końcowe dodatki. Gdy wróciłam dokończyłam już dekorowanie salonu i wraz z synem ubraliśmy choinkę i u mnie już są święta. Bez jakiegoś wielkiego szaleństwa. Byle by było rodzinnie i spokojnie! Na obiad dziś przyszykowałam mega kotlety mielone w panierce z otrębów.Do tego po ogórku ale syn miał malutką niespodziankę-ziemniaczka..ja jeszcze nie...

MEGA MIELONE;

  • 400G MIĘSA MIELONEGO Z INDYKA
  • CEBULA
  • JAJKO
  • PRZYPRAWY
  • PTRĘBY OWSIANE

Mięso łączymy z jajkiem, drobno posiekaną cebulą i przyprawami. Nie dodałam do środka otrębów jedynie otrebowa była panierka. Obsmażyłam dookoła mega duże kotlety i na chwilę wstawiłam do mikrofali(obawiając się,że nie dopiekły się w środku) i dzięki temu powstał mi sos.

        mega kotlet

            takie mega kotlety zjadłam dwa i z ogórkiem kiszonym.

Jak wcześniej wspomniałam dziś na śniadanie miałam płatki owsiane z żurawiną(żurawiny jak na lekarstwo w tej saszetce było) ale to juz drobna odmiana. W tym tygodniu będę kolejno coś wprowadzać do diety (owoce) by powoli wkraczać w III fazę. Waga dziś 63.3kg. Po południu byłam na małym spacerku z synem..zmobilizowałam go do pomocy w przygotowaniach świątecznych..w sumie to facet! A mój mąż poza domem do środy...

Tagi: Faza II P
17:51, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Wcześniej dziś musieliśmy wstać, bo sporo przed nami. Po pierwsze( po jajecznicy mojego męża)ruszyłam na mszę do hospicjum i na Wigilię..niebyło zbyt wesoło ale..Potem szykował się mąż na wyjazd służbowy a ja w przyspieszonym tępie szykowałam obiad , by mógł zjeść przed wyjazdem. Dziś :

OSTRE SZASZŁYKI:

  • KAWAŁEK MIĘSA(CIELĘCINA LUB INNE BYLE BY BYŁO CHUDE)
  • PAPRYKA
  • PAPRYCZKA CHILI
  • CUKINIA
  • CEBULA
  • PRZYPRAWY DO SZASZŁYKÓW I OSTRY SOS.

                      szaszłyk

                 trzy

Najlepiej przy robieniu szaszłyków jest wcześniej obsmażyć mięso, bo warzywa już na patyczkach się dopiekają same a mięso nie. I dowolnie nadziewamy na patyki elementy szaszłyka, pieczemy i ..jemy! Rozpływały się w ustach..

Syn potem wyruszył na śniegowe szaleństwo, mąż wyjechał a ja zabrałam się za mycie kwiatów i kończenie prania.Byle tylko nie myśleć o tej drodze męża.

Waga dziś: 63.3kg. Dziś straciłam na wadze równo 10kg. Tyle ile zakładałam!

15:18, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

Sobota i szaleństwa sklepowe.Szok-ludzi tłum...ja tylko zrobiłam zakupy dla mamy do hospicjum i małe co nie co do domu na weekend a straciłam więcej czasu w kolejkach i na parkingowych korkach niż to warte..Koszmar. Dziś na obiad zaserwowałąm pieczone pałeczki kurczaka na ostro-ostatnio wszystko preferuje na ostro...a po obiedzie zasnęłam jak niemowle. A wieczorem już dokonaliśmy zakupu choinki...a ile szukania było.Zmarznięci wróciliśmy z choinką i na rozgrzewke mały kieliszek wiśniówki..tylko na rozgrzewke! Waga dziś:63.4kg.

Tagi: Faza II P
15:02, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Skoro świt wyszykowałam kawalerów do pracy i szkoły a sama zajęłam się malowaniem kawałka ściany w kuchni, potem już caaaaała wyprawa do Urzędu Miasta po jeden podpis i odwiedziny mamy..tzn.ja ją a nie ona mnie. Rano jeszcze zdołałam wszamać twarożek wiejski z ogórkiem, papryką i wypic kawę a waga pokazuje stanowczo 63.5kg. Po powrocie z hospicjum już mój syn wrócił ze szkoły więc zabrałam się za obiad. Chłopaki dziś preferowali zupę dyniową a jak doskonale wiecie-ja nie znoszę gotowanego mleka-zrobiłam sobie małe co nie co:

           JEDNOGARNKOWY MISZ-MASZ:

          misz masz

  • PIERŚ Z KURCZAKA
  • 1/2 PAPRYKI ZIELONEJ I 1/2 CZERWONEJ
  • PÓŁ CUKINI
  • CEBULKA
  • OSTRA PRZYPRAWA DO MIĘS
  • SOS CHILI PIKANTNY
  • SÓL, CZOSNEK

Warzywa kroimy i podsmażamy na patelni podlewając odrobiną wody. Potem wrzucamy drobno pokrojoną pierś. Doprawiamy do smaku solą oraz sosem ostrym... i gotowe! Ostra potrawa w 4 minuty...

Poobiednie oglądanie tv (z małym przyśnięciem) a potem poszukiwaliśmy wanny do naszej łazienki. A plany są...

 

20:45, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

Dziś w temacie miałam sprzątanie kuchni. Jak się non stop w kuchni gotuje to i sprząta się non stop, ale od czasu do czasu trzeba zrobić generalne sprzątanie! Zwłaszcza ,że tłuszcz się gromadzi wszędzie...Na szczęście moja kuchnia nie wymagała aż tak wielkiego poświęcenia ...Do godzin obiadowych się wyrobiłam i jeszcze obiad się "sam" gotował. A dziś:

A'LA ROSÓŁ KOPERKOWY Z PULPETAMI:

  • 500g mięsa z indyka
  • pęczek koperku
  • 1 kostka warzywna
  • 3 łyżki otrębów owsianych
  • mała cebula
  • 2 jajka
  • sół, pieprz, czosnek i papryczka suszona chilli

Mięso łączymy z jajkami i otrebami i doprawiamy.Dodajemy drobno posiekaną cebulę. Z mięsa lepimy malutkie pulpeciki i wrzucamy na wrzątek. Gdy się zagotują dodajemy pokrojony koperek i kostkę warzywną i gotujemy na wolnym ogniu około 20minut. Można ewentualnie dodać łyżkę jogurtu.

        pulpet w rosole

Tak na gorąco jest wyśmienite danie,bo papryczka daje pikantny smak.

Wieczorem z mężem ruszyliśmy na "zwiedzanie sklepów", ale takich, gdzie teraz o tej porze przedświątecznej jest totalny luz..np. sklepy meblowe i snuliśmy plany na meblowanie naszej.. W swoim pokoju już mój syn ubrał sobie małą choineczkę...i już ma  Święta.

                     choineczka

                ptaszek 

                                   małe dekoracje

                           miś

        ..nawet ulubiony miś z dzieciństwa ma przebranie świąteczne...

 

Tagi: Faza II P
20:56, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Telegraficzny skrót:

Poniedziałek: (P/W)

  • śniadanie: chuda kiełbaska+ twarożek light + kawa
  •  II śniadanie: kogel-mogel
  • obiad: pomidorówka + kawałek piersi z kurczaka
  • kolacja: wędlina + pieczarki
  • WAGA:63.9 kg

Wtorek: (P)

  • śniadanie:jajecznica + wędlina+ kawa
  • II śniadanie: jogurt+ otręby
  • Obiad: skrzydełka pieczone na pikantno
  • Kolacja: mleko odtłuszczone
  • WAGA: 63.6 kg

Poza tym całe te dwa dni nie było mojego męża, więc zabrałam się za kapitalne sprzątanie pokoju mojego syna. Zaczeło się w poniedziałek a skończyło dziś czyli w środę. Zawaliłam się sekregowaniem klocków LEGO- makabrycznej kupy kolocków lego. Posegregowałam i poskładałam część tych składanych modeli. W tym czasie również zrobiłam małe przemeblowanie, mycie okna u syna oraz uszykowanie już dekoracji świątecznej w jego pokoju. Niestety jestem tak pedantyczną osobą,że zajeło mi to równe 3 dni.Ale za to już dziś wracam na bloga  i zamieszczam pełny opis dzisiejszego w sumie całkowicie sałatkowego dnia:

Waga nareszcie pokazała 63.5 kg, czyli wagę sprzed weekendu u znajomych..hahaah cierp ciało coś chciało. Już "obecny" mąż( wrócił ze szkolenia) wyruszył do pracy( na pieszo, bo nie chciało mu się odśnieżać auta) syn do szkoły a ja zabrałam się za szykowanie sałatki na śniadanie:

Warzywne surimi:

produkty surimi

Wszystkie produkty kroimy,mieszamy i dopawiamy do smaku. Powstanie sałatka śniadaniowa.

micha sałatki

Nie byłam w stanie zjeść całej michy sałatki-jadłam na raty..

Gdy pokój mojego syna był już gotowy, zajełam sie błyskawicznym obiadem dla chłopaków, a mianowicie naleśnikami, a ja dokańczałam sałatkę surimi i odpoczywałam przed TV...należało mi się. Gdy syn umuzykalniał się w asyście nauczyciela muzyki ja zrobiłam listę ewentyalnych zakupów( prawie same środki chemiczne) i wyruszyłam z mężem po nie do sklepu. Przy okazji zaliczyliśmy spacer . A na kolację miałam dziś taki plan:

SAŁATKA GRECKA LIGHT:

  • twarożek chudy(3/4 kostki)
  • pół sałaty lodowej
  • ogórek zielony
  • miks pomidorków koktajlowych
  •  czerwona cebula
  • kilkanaście kaparów
  • kolorowe papryki(po pół z każdej)
  • zioła -koperek suszony i bazylia suszona
  • sól, papryka ostra, mielony świeży pieprz
  • łyżka oliwy+ łyżka wody

Sałatę rwiemy drobno, cebulę kroimy w półplasteki, ogórka w kostkę(b/s), pomidorki myjemy i kroimy w połówki, papryki kroimy w kostkę. Warzywa łączymy i dodajemy poruszony twarożek. Na koniec dosypujemy kapary. Z przypraw i ziół robimy sos dodając do nich oliwę i wodę. Zalewamy sałatkę i gotowe. Sałatka zniknęła w mgnieniu oka! Taka wersja LIGHT też jest wspaniała!

                        greckie lajt

            PYYYYYCHA!!!!

Najfajniejsze jest to,że tracę na wadze, pomijając te małe odstepstwa od diety już bym osiągnęła moje upragnione 62kg. Po tych równych trzech miesiącach diety Dukana( 1 tygodnia I fazy i resztę II fazy) schudłam prawie 10kg!!! Ciuchy ze mnie spadają, czuję się świetnie, a brak owoców mnie wręcz dobija. Ale nadrabiam sobie marchewkami ..haaha!

                                      Będzie tylko lepiej...

21:28, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

Niedziela.Wstaliśmy dziś wyjątkowo wcześniej.Śniadanie wędlinowe i kawa a potem zabrałam się za dopieszczanie obiadu. Naszykowałam to co było mi potrzebne i pojechałam z mężem odwiedzić moją mamę...Smutno mi było po powrocie, bo już nie będę widywać pewnej znajomej w hospicjum, ponieważ nie będzie ona już odwiedzać syna ..bo on odszedł..Przez ten czas (prawie 3 lata) wspierałyśmy się wzajemnie w różnych sytauacjach, złych i dobrych chwilach przy naszych chorych, teraz ona ma"już wolne"..już jest spokojna. Gdy wróciłam do domu, nie mogłam znaleść sobie miejsca i w ciszy dokończyłam szykowanie obiadu.

           smutek...smutek...

W sumie mija kolejny dzień diety i bardzo mnie męczy sprawa moich kilogramow, ale dziś jednak byłam mile zaskoczona , bo znów pojawiła się 63..ka a mianowicie 63.8kg! Nareszcie i ponownie wraca chęć do daleszej pracy nad sobą i moją dietą!

OGÓREK W PAPILOCIE Z PIERSI Z KURCZAKA:

  • 3 PIERSI Z KURCZAKA
  • 2 SPORE OGÓRKI KONSERWOWE
  • 1 CZERWONA MAŁA CEBULA
  • 2 ŁYŻKI MUSZTARDY DIJON
  • SÓL, PIEPRZ, CZOSNEK
  • PÓŁ SZKLANKI JOGURTU0%

Piersi myjemy , odkrawamy błonki itp. Dzielimy na części tak, by z nich mogły powstać (po rozbiciu tłuczkiem) płaskie placki. Każdy placek mięsny doprawiamy i układamy na nim słupek ogórka i słupek cebuli oraz odrobinę musztardy.Zwijamy. Miejscem łączenia zawijaska układamy na mocno roozgrzanej patelni. Smażymy dokładnie ze wszystkich stron. Podlewamy odrobiną wody i dusimy około 30 minut. Jeśli zostało nam trochę cebuli-dodajemy. Powstanie sos, który doprawiamy do smaku (ewentualnie) i zabielamy jogurtem. I gotowe:

                 ogórek w papilocie

                            ....mniam....

Po obiedzie troszkę lenistwa a potem wyruszyliśmy z mężem na popołudniowe drepranie w śniegu. A zabawy było ...hahha...chwila odskoczni od powagi dzisiejszej sytuacji.

Tagi: Faza II P
09:56, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Sobota rozpoczęła sie dziś około 9ej. Pospaliśmy trochę i potem już w rytmie ślimaczym snuliśmy się wokół śniadania. A na śniadanie dziś półmisek warzyw: pomidor, ogórek,sałata lodowa i pieczarki a do tego jajka na miękko, które potrafi ugotować tylko mój mąż. Kawa oczywiście a potem już zabrałam się do uprzątania zabawek w pokoju mojego syna. A ponieważ sam stwierdził,że na wiele zabawek jest stanowczo za "stary" postanowiliśmy zebrać zabawki razem i zawieść je tym dzieciakom,co napweno sie ucieszą z prezentów. Wyszukałam pewien RODZINNY DOM DZIECKA i zrobiliśmy frajdę kilku maluchom. Potem już szybkie mięsno wędlinkowe zakupy i szykowanie obiadów. Piszę obiadów, bo i moi panowie i ja jedliśmy całkiem inne. Oni mieli serowe leniwce a ja wątróbkę na ostro:

                  wątrówbka  z kapustą

Wątróbkę myjemy i oczyszczamy z żyłek i tłuszczyków. Wrzucamy na mocno rozgrzaną patelnię i obsmażamy do uzyskania ciemnej skórki, dodajemy ostrą papryke w proszku i sól czosnkową. Podlewamy odrobiną wody i chwilke dusimy. Posypujemy na koniec kawałkami sałaty lodowej. I gotowe.

Całe popołudnie spałam. Dopadła mnie jakaś chęć przytulenia się do poduszki i opatulenia się kocem. I tak: jak tylko syn wyszedł do kina to ja wslizgnęłam się pod koc i spałam.Obudziło mnie moje głośne chrapanie...hahaah...

Wyszukałam dziś przepis na pierniki świąteczne i postanowiłam zobaczyć czy mi wyjdą. Wyszły:

1 PODEJŚCIE DO PIERNIKÓW OTRĘBOWYCH:

  • 2 JAJKA
  • 6 ŁYŻEK ZMIELONYCH OTRĘBÓW OWSIANO-ŻYTNICH
  • 1 PŁASKA ŁYŻECZKA PRZYPRAWY DO PIERNIKA
  • 3 ŁYŻKI SŁODZIKU DO WYPIEKÓW
  • 1 ŁYŻECZKA PROSZKU DO PIECZENIA
  • 1 ŁYŻECZKA KAKAO ODTŁUSZCZONEGO
  • 2 ŁYŻKI SKROBI KUKURYDZIANEJ

Białka oddzielamy od żółtek i obijamy na sztywną pianę(odrobina soli), żółtka ucieramy ze słodzikiem. Wszystkie sypkie składniki łączymy, dodajemy masę żółtkwą i delikatnie białka. Mieszamy. Powstanie dość gęsta masa. Trudno odkleja się od łyżki. Na papierze do pieczenia układamy "placuszki" wielkości obwodu szklanki. Pierniki pieczemy około 15 minut w piekarniku wcześniej nagrzanym do 175*C.

Wyszły smaczne, dość miękkie i pewnie by fajnie stwardniały do świąt, ale niestety zostały zjedzone! No moi faceci jak poczuli,że coś piekę to nie byłoby mowy by pierniki wytrzymały do świąt. Ale wiem, że wyjdą i napewno je upiekę jeszcze raz.

    piernik

nawet nie zdążyłam udekorować ich jakoś..ahahah moi faceci to niezłe łasuchy!

mikołajek i piernik

Ale jeszcze i mikołaj dostanie pierniczka...i mleczko...

 

A już bardzo późnym wieczorem mąż mnie zabrał na romantyczny spacer w śniegu..tylko szkoda,że dopadł nas deszcz i przemoczeni do suchej nitki wróciliśmy do domu. Dobrze,że do ciepłego i jeszcze pachnącego piernikiem.. 

 

20:43, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

I weekend prawie rozpoczęty. W planach w sumie nic,bo jeszcze nie mam zamiaru rozpoczynać generalnych porządków świątecznych (w sumie cały rok sprzątam regularnie, więc..)więc  pewnie spedzimy spokojnie w domu. Menu już zaplanowane, kilka filmów w domowej videotece jest..spokój i cisza się zapowiada. Po wczorajszym podjadaniu wieczornym gołąbkowej kapusty mam znów problemy "kibelkowe". Ale zafundowałam sobie śniadanie a po śniadaniu słodka niespodzianka:

SŁODKI PIANKOWY DESER:

  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki słodziku
  • 1łyżeczka kakao
  • ciupinka soli

Oczywiście ten deser to nic innego jak KOGEL-MOGEL..ale słodkiej rozkoszy daje co niemiara. Należy jedynie pamietać, że jajka trzeba spażyć przed ubijaniem(salmonella i te sprawy..). Więc najpierw oddzielamy białka od żółtek i ubijamy z odrobiną soli na sztywną pianę, żółtka ucieramy ze słodzikiem i łączymy z białkiem. Masę dzielimy na pół i do jednej części dodajemy kakao. A potem już tylko do pucharka i wcinamy ...ale przyjemność!!!

                         kogel

                              Słodki deser na 2 porcje.

Dziś przeczytałam komentarz jednej blogowiczki i chyba naprawde przejdę do tej III fazy. Ale przyznam się szczerze, boję się! Chyba nie mam ochoty wracać do tej wagi z której startowałam.A cały czas mam takie mieszane uczucia...Czytam cały czas te rady dotyczące III fazy i powinno być ok. Jeszcze wytrzymam te 2 tygodnie.

Dziś na obiad ryba-zresztą jak co piątek. Ale dziś trochę odmieniona wersja. A mianowicie tołpyga + dorsz w roli mielonej.

RYBNE MIELONE KOTLETY:

  • 400g tołpygi filet b/s
  • 400g dorsza filet b/s
  • pęczek pietruszki natka
  • przyprawa ziołowa do ryb
  • sól, czosnek
  • 2 jajka
  • 3 łyżki otrebów owsianych

Ryby myjemy i drobno mielimy, dodajemy natkę pietruszki i całe jajka. Gdy się wszystko połączy dodajemy otręby i doprawiamy do smaku. Odstawiamy. Smażymy małe kotleciki w formie placuszków obtoczonych w otrębach.

            tołpyga i dorsz

Kotlety mogą być podawane na gorąco np. z ogórkiem i skropione cytryną ale również smakują na zimno. Nie mają smaku rybnego. Pychotka.

Po obiedzie syn ruszył na trening a my na małe zakupy. Szybko uwinęliśmy się i naprawdę powolnym krokiem wróciliśmy do domu. Wieczorem już tylko jogurt z otrebami i szaleństwo z TV...

Tagi: Faza II P
11:26, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

I już czwartek, nawet sie człowiek nie obejrzy a tu już weekend. Zauważyłam,że waga trochę spada( wracam do punktu wyjścia sprzed weekendu)- nareszcie! Ale zauważyłam też inne zmiany spowodowane tą dietą. A mianowicie chyba mi już baaardzo doskwiera brak owoców i witamin w nich zawartych. Boli mnie (zwłaszcza w nocy) głowa i pojawiły się bóle brzucha. Mimo tego,że zajadam otręby i non stop katuję się jogurtami z zawartością otrebów to mam problemy"kibelkowe"..odliczam dni do zakończenia diety i (2 tygodnie) przechodzę do III fazy diety Dukana. Dziś śniadanie było nietypowe, bo podjadałam ulubioną wędlinę męża-suszoną kiełbasę jałowcową!Wiem,że  nie jest to typowe śniadanie dukanowskie ,ale przekonała mnie mała zawartość tłuszczowa tej kiełbasy, sposób jej powstawania(naturalne wędzenie - 0 konserwantów) oraz różnorodność ziół i przypraw wchodzących w jej skład-czytam etkietki dołączone do danego produktu. Do tego dodałam twarożek light i kawa. A na obiad dziś będą gołąbki..KOCHAM GOŁĄBKI WG PRZEPISU MOJEJ MAMY:

MODYFIKOWANE GOŁĄBKI:

  • 600g mięsa mielonego chudego( indyk, cielęcina)
  • 1 kapusta
  • 2 puszki pomidorów
  • 1 sok pomidorowy
  • 1 kostka bulionowa
  • pieprz cayenne, ostra papryka, czosnek
  • 2 jajka
  • 3 łyżki czubate otrebów owsianych

Niby takie normalne gołąbki, ale uwierzcie mi -są Dukanowe w 100%. Mięso mielone doprawiamy na ostro(odrobina soli) dodajemy jajka, otręby i czosnek. Odstawiamy w celu pęcznienia otrebów. Kapustę nacinamy wokół głąba-lepiej nam będą odchodziły liście i obgotowujemy w  osolonej wodzie (nie wylewamy potem wody). Teraz oddzielamy liście kapusty i odcinamy zgrubienie przy liściu. Mięso nakładamy na początek liścia i składamy w tzw. kopertę. Mi wyszło 10 gołąbków. Układamy na dnie garnka zbędne liście i ścinki kapusty. Potem układamy gołąbki (w tej wodzie, w której gotowała sie kapusta). Dodajemy kostkę bulionową i gotujemy około 1/2 godziny na dużym ogniu. Pomidory z puszki wraz z sokiem dodajemy do już gotujących się gołąbków(pomidory należy zmiksować). Gotujemy kolejne pół godziny już na wolniejszym ogniu. Sprawdzamy smak sosu. Jeśli to konieczne doprawiamy. Nie zagęszczamy sosu, bo jest dostatecznie gęsty i nie zabielamy(wersja LIGHT). Na koniec możemy posypać natką pietruszki.

gołąbek light

W moich teraźniejszych gołąbkach nie ma ryżu. Ale i w wersji wcześniejszej też nie dodawałam. Wręcz nie cierpiałam gołąbków, gdzie dodaje się 80% ryżu na 100% gołąbka. Dla mnie gołąbek to tylko mięso i kapusta. Te  gołąbki w wersji light są naprawdę przepyszne( nie mogłam się oprzeć i na kolację zjadłam też), a najbardziej kocham kapustę...i ten sos. Fakt,że dziś był napewno odtłuszczony ale smakiem był rewelacyjny!

          art dekr

             ...nie mogło zabraknąć dekoracji...

Już po tym wcinaniu mały spacer w wersji dreptanej, bo normalnie chodzić to nie dało rady. Ale zawsze to jakiś spacer i wysiłek fizyczny. A wieczorem już lekcje z synem i TV.

11:26, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 08 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P

Już pachnie świętami...Jak wczoraj byliśmy po syna i wstąpiliśmy na zakupy to już wszędzie czuć atmosferę świąt. Lubie ten klimat, ale nie lubię tłoku przedświątecznego. Ludzie wpadają w jakiś amok zakupowy. Nie bardzo jakoś mnie on ogarnia i chyba jest to dla naszych portfeli na PLUS!

                A wczoraj znalazłam w sklepie takie coś:

                tatar z mintaja

i od razu zaświtała mi propozycja śniadaniowa:

FASZEROWANE JAJO:

  • SŁOICZEK TATARA Z MINTAJA A'LA ŁOSOŚ
  • PęCZEK SZCZYPIORKU
  • 6 JAJ NA TWARDO
  • 1 ŁYŻECZKA MUSZTARDY DIJON
  • 1 ŁYŻECZKA GĘSTEGO JOGURTU 0%
  • PIEPRZ

Z ugotowanych połówek jajek wyjmujemy żółtka i łączymy z tatarem(odsączamy ewentualną oliwę), dodajemy pokrojony szczypior i musztardę i jogo. Doprawiamy do smaku pieprzem. Napełniamy rękaw do kremów i elegancko napełniamy masą połówki jajek:

                   jajao=mintaj

I śniadanie gotowe. Ja już wieczorem zabrałam się za jego robienie( bo rano chyba nie miałabym czasu..haha). Dziś na obiad panowie bedą mieli naleśniki a ja omleta(na słodko).

 

Tagi: Faza II P
10:13, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 grudnia 2010
DIETA DUKANA FAZA II dzień P/W

Dzisiejszy sen mnie obudził około 6 rano i już nie mogłam spać. Wczoraj już do końca rozwialiśmy sprawy z nogą syna-jest O.K. Jak wykle zostawia się u lekarzy kupe kasy..ale jak mus to mus. Potem syn nas zciągnął na mikołajkowe zakupy, a juz po powrocie zajeliśmy się plakatem na j. angielski i filmem pt: SHREK 4...śmiechu co nie miara...polecam!

Dziś jak już panowie opuścili mieszkanie ja zjadłam serkowo-ogórkowe śniadanie i nadal walczę z tym kilogramem poweekendowym! Za karę!! A już mi tak malutko brakowało do osiągnięcia tej upragnionej wagi. Potem DDTVN i kontynuowanie prania. A na obiad dziś będzie śmieciowa zupa.

ŚMIECIÓWECZKA...

  • 1 pierś z kurczaka
  • pół pora
  • 2 marchewki
  • pietruszka
  • ścinki z buraka czerwonego
  • koper
  • przyprawy: sól, pieprz, czosnek

Piszę o ścinkach z buraka, bo właśnie ostatnio robiłam dekoracje z buraka i pełno ścinków mi zostało. Szkoda wyrzucić a do zupy jak znalazł. I tak potem wszystko miksuję. Pierś pokroiłam w kostkę, warzywa poobierałam i również pokroiłam tak bez ładu. Wszystko zagotowałam doprawiając do smaku. Następnie zmiksowałam a gładki krem:

                zupekZupa dzięki burakowi i marchewce jest słodka a dzieki czosnkowi i pieprzowi ostra i aromatyczna. Podana na gorąco jest fantastycznym daniem sycącym.

Po obiedzie mój syn wyruszył na urodziny do kolegi a my z mężem na zakupy(takie małe śniadaniowo-kolacyjne). Ponieważ kolacje już syn zaliczył to my tylko po jogurciku na kolacje mieliśmy. Jeśli chodzi o moją wagę to mam spore zawahanie teraz. Przed weekendem było 63.5 kg a po weekendzie( troche pofolgowałam sobie) pojawiło się 64,3...wiem,że mam teraz trochę wiecej pracy, by osiągnąć swoją założoną wagę...ale takie są skutki picia...ki! A kara musi być!

 

10:38, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 grudnia 2010
Faza II P

mikołaj A dziś mikołajki.  Od rana już w mediach mówią o tym na okrągło! Fajny zwyczaj, ale ja wolę dostawać prezenty pod choinke a na mikołajki jedynie czekoladki, lub mikołajki czekoladowe.

Rano syn do szkoły ,mąż do pracy a ja mam czas dla siebie i posprzątania wspomnień poweekendowych. Czyli pranie, zmywanie i takie tam inne prace.  Zadzwonił dziś do mnie telefon..trochę dziwny..bo pan się mnie pyta o nazwisko i czy jestem posiadaczką czerwonego portfela..no jestem , a czy go mogę otworzyć...i co sie okazuje? Zgubiłam czerwony mój portfel i nawet tego nie zauważyłam!!!Okazało się ,że wypadł mi w taksówce jak wracaliśmy od znajomych. A że nie wychodziłam nigdzie wczoraj to nawet jego braku nie zauważyłam. Pan był na tyle uprzejmy,że mi go odwiózł! To się nazywa uczciwość!

Dziś na śniadanie kawa na początek a potem serek wiejski i kawałek pieczeni z indyka. Trzeba zabrac się za zrzucenie tego kilograma poweekendowego! Na obiad panowie chcą makaron z serkiem na słodko. Ja dokończe wczorajszego kurczaka.

Tagi: Faza II P
11:44, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA II dzień P + P/W

Dwa dni w jednym wpisie. W sobotę były imieniny mojej mamy-Barbary. Oczywiście odwiedziłam ją z rodzinką( złożyliśmy życzenia-bo może jednak wie co sie wokół niej dzieje) zrobiłam i jej prezent i mała imprezę-dla personelu hospicjum(czekoladki). Smutne było to,że nikt inny nie przyjechał...Potem wróciłam do domu, obiad dla chłopaków -zupa dyniowa, a ja zabrałam się za szykowanie prowiantu do znajomych na małą wczesno-mikołajkową imprezkę. Wróciliśmy bardzo późno!Ale spotkanie się udało!

Już sama niedziela była straszna..wypoczywałam cały dzień, dochodziłam do stanu normalności..oj ..ciężko było. Mąż przy okazji tej imprezy rozwalił sobie palca u nogi(paznokieć pękł ). Ale obiad był gotowy na czas-były pieczone udźce z kury i mizeria. Ale i tak mój organizm domagał sie wielu innych smaków i nie udało mi sie opanować.!!!!no cóż..Waga oczywiście trochę sie uniosła, ale od jutra mam mikołajkowe postanowienie!

Tagi: Faza II P
11:33, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Top Blogi