mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
sobota, 28 kwietnia 2012
Pali się!

Jeden z trudniejszych torcików dla koleżanki:

straz1

straz2

straz3

straz4

straz5

A moja koleżanka spodziewa się niebawem dzidziusia... tez jej bede trzaskać " męskie"  torciki..





Tagi: torty
19:15, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
piątek, 27 kwietnia 2012
torcik malusieńki..

A to mój malusieńki torcik:

p

p8

p888

p8888

p88888

Jak sie podoba?

Tagi: torty
10:54, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
uwaga ostre!

I już prawie weekend. Dziś odwiedzili nas teściowie, więc postanowiłam na obiad zaserwować coś "innego". Na deser upiekłam taką zwykłą tarte z jabłkami..niestety nie mam foteczki , bo tak smakowała,że zniknęła..

SCHABOWY OTULONY PIKANTNA PANIERKĄ:

  • schab z kością
  • tłuczony ziołowy pieprz( może być mieszanka kolorowego)
  • smalec( koniecznie)
  • sól
  • mała cebula
  • kilka plasterków boczku( tu szynka)

Schab kroimy z kością na plastry około 200g. Mięso tłuczkiem rozbijamy. Cebule kroimy w piórka. Pieprz rozdrabniamy... i panierujemy w nim schabowego. Smażymy na smalcu z obu stron. Zdejmujemy na blaszkę ( kostką do góry). Cebule podsmażamy na pozostałym smalcu i układamy na schabach a na wierzchu posypujemy wiórkami boczkowymi. Pieczemy około 15 min w piekarniku nastawionym na 160*C.

Podałam z ryżem jaśminowym i surówka:

pieprz

UWAGA OSTRE!!!

A wieczorem zabrałam się za torta dla znajomwgo.

Tagi: obiady
10:33, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012
nowe plany.. wiosna!

Jak pieknie już jest, wiosennie, spacerowo... a oststnio jak była mini burza to aż się chciało oddychać!

dziekuje wam za komentarze. oczywiście zgadzam sie z nimi..ale postanowiłam nic nie komentować ze swojej strony. Ten blog traktuje jak mój taki osobisty pamietnik w którym zawieram swoje odczucia i pasje- kuchcikową! Załozeniem jest opisywać dania-wiec na tym sie skupie.

A to kilka zdjęc z mojej wczorajszej romantycznej wycieczki za miasto:

w1

w2

w3

w4

w5

w6

w7

cudny odpoczynek..pełen relaks..

Tagi: różne
11:58, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 25 kwietnia 2012

W wielu pytaniach od Was kochani najczęściej pada to jedno: co z Pikanterią (Płock)? Więc odpowiadam. Do 24 kwietnia byłam pracownikiem Pikanterii (zwolnienie lekarskie z powodu wybitego palca u nogi). Z dniem 25 kwietnia nie jestem pracownikiem tej restauracji.

Jak wiecie podjęłam prace w jednym portali internetowym w moim mieście. Praca tam była tak fajna i ludzie tam pracujący, że było mi naprawdę szkoda zostawiając taki dobry kawałek
chleba. Pracując tam prowadziłam sobie swoje gotowanie. Nie opuszczałam MOJEGO
GARNUSZKA itp. ale ciągle czekałam na to coś. I się pojawiło.. Pojawiła się "moja"restauracja!Poza tym miałam „udawać” szefową na polecenie właściciela. Z czego się potem przed każdym tłumaczyłam. Zakochałam się w tym co tam robiłam. Miałam ogromne pole do popisu, znajomości na rynku dawały mi wielką władze. Moja osoba wręcz przyciągała klientów. Ja byłam w siódmym niebie.. słowo! Kochałam być na kuchni, kochałam gotować, kochałam
dopieszczać ludzi. Spędzałam tam cały mój czas. Poznałam tylu wyśmienitych ludzi, tyle osiągnęłam( nauczyłam się ). Wszystkie krytyki przyjmowałam ,starałam sie postępować wg wskazówek ludzi, którzy w gastronomi i w prowadzeniu restauracji siedzą od dawien dawna. Dziękuję tu jednocześnie tym, którzy wodpowiednim czasie otworzyli mi oczy.

Od jakiegoś czasu mój mąż prosił mnie bym zrezygnowała z pracy w Pikanterii, bo szkoda mojego zaangażowania dla takiej osoby jaką jest właściciel restauracji. Mąż był zły na
mnie za  to, że byłam wręcz wykorzystywana i  nie zostałam doceniana w tylu kwestiach jakie zrobiłam dla Pikanterii (Płock). Dziwiłam się czasem, czemu pracownicy tak stoicko i bez najmniejszego zaangażowania podchodzą do wykonywania swojej pracy.. Odpowiedź jest jedna cytuje pracownika tej restauracji: nie mam motywacji do pracy, gdy nie mam
co do garnka włożyć w domu, ani nie mam na opłacenie rachunków... a tu się tyle
ode mnie wymaga! Po prostu mi sie nie chce...

A ja zacytuje pewne hasło:

"Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła! "

Tak więc proszę pamiętać:

Nie da się nalać z pustego, nie da się pracować gdy się jest non stop poniżanym, nie da się
prowadzić czegoś o czym się nie ma zielonego pojęcia i pasji do tego, nie da się być dobrym właścicielem jeśli się nie ma szacunku do pracy jaką oni wykonują, nie da się być kimś jeśli i tak spaliło się wszelkie kontakty na rynku gastro, nie da sie być szanowanym jeśli samemu się tego szacunku nie ma do siebie, nie da się osiągnąć wyznaczonego celu jeśli to co się zarabia wydaje sie tak bezmyślnie, nie da się stworzyć zespołu skoro się nie chce z tym zespołem identyfikować, nie da się! NIE!





 

Tagi: różne
10:00, dorotamirowska
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 kwietnia 2012
coś mądrego
 
ciekawy cytat:

              Sprawiedliwość jest pustą nazwą...

To, co ktoś zdobywa i utrzymuje pracowitością i ryzykiem - to jego.

Tagi: różne
10:45, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela ze słońcem..

Niedziela była tak wyśmienicie udana, słoneczna, pachnąca wiosna, kojąca dzwiękiem skowronków .. Palec zdrowieje- nawet spacer był udany..kojący, relaksujacy a przede  wszystkim "odchudzający" po obiedzie..odpowiedni spalacz kalorii. a mój obiad praktycznie gotował sie sam.

KARKÓWKA NA DOBRE I NA ZŁE:

  • około 1,20 karkówki ( wybieramy dość chudą)
  • duża papryka czerwona
  • 25 dag pieczarek
  • przyprawa do gyrosa, sól, pieprz, papryka
  • śmietana 30%

karkówkę kroimy w małe kawałki i smażymy w wooku. Nie doprawiamy ale przesmażamy dość mocno. Dodajemy papryke w paseczki pokrojoną oraz pieczarki. Dopiero gdy warzywa puszczą "wode" dodajemy przyprawy. Dusimy i w razie odparowania płynów dodajemy odrobine bulionu. gdy karkówka bedzie juz miękka dodajemy śmietanke, Gotowe.

Podajemy z kaszą i surówką:

kark00

Smacznego.



Tagi: obiady
09:26, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2012
Co w Pikanterii piszczy..

A jeśli chodzi o odpowiedź na temat mojej pracy w Pikanterii odpowiem w późniejszym terminie...obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim!

Tagi: rózne
22:00, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
to co widać...

Wszystko co pojawia się na moich tortach jest jadalne! Kiedyś na aucie dokleiłam alufelgi z folii spożywczej ..nie były jadalne...

Tagi: różne
21:52, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
nowe zlecenie

Tak, mam sporo zleceń... a oto tort na 18ste urodziny:

fm1

fm2

fm3

Mam nadzieje,że solenizantce sie podoba.



Tagi: torty
17:34, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
pewnie,że czasem mam zły dzień..

 I czasem ja mam zły dzień. A był to piątek( nie 13 ale piątek). Od rana jakby piorun we mnie strzelił... same "czarne" koty się błąkały wokół mnie, jakieś gradowe chmury.. ale wybrnęłam z tego zakręconego dnia. Po pierwsze baaardzo mocny ból głowy, po drugie ciagle nękający mnie sen( cukrzyca? hahaha), który jednak pozwala zrelaksować moje ostatnie niesnaski, po trzecie  wiadomość o " ospie" bratowej , a po czwarte trafiłam na " zły" przepis w necie na cudne ciasto.

To ,że mam bółe głowy( normalka) - tabletki pomogły,sen? wyspałam się i już, ospa bratowej? będzie ok! wytrzyma i w takim wieku...by się nie drapać, a ten zły przepis? uratowałam i to!

Szperałam w internecie szukając przepisu na ciasto jakieś kremowe, z kremem, jakieś takie ( zlecenie) na imprezkę. Więc musiałam przetestować. Znalazłam przepis na KREMOWE CIASTO NA ROLADZIE Z BANANAMI. Przepis cudny jak i ciasto na zamieszczonych obrazkach. Opis spoko, ale coś nie wyszło. Chyba ta osoba co ten przepis podawała zapomniała o małym szczególe , który spowodował klęske mojego deseru. Ciasto smakuje rewelacyjnie, smak bananów..no bajka. Ale kolejnym razem dodam jednak żelatyne..:



ciasto jako deser smakowalo bosko. Wygląd tego deseru powalił mnie na kolana( zdjęcia podawane przy znalezionym przepisie) , moja foteczka też oki, ale ciasta nie można było pokroić gdyż masa ze środka deseru się nie zsiadła.  Ale rozłożyłam deser do pucharków.. nie lubie jak coś sie marnuje a zwłaszcza jedzenie.

Na przyszłość: kochani podawajcie przepisy do końca...

Tagi: ciasta
16:00, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 kwietnia 2012
kaczka kaczusia...cała w pomarańczach

Ponieważ w świeta nie mogłam upichcić tak kaczki na obiad to tydzień po świetach się pojawiła królewna na naszym stole. Jejku jak ja kocham kaczke:

kaczka ma specyficzne mięso, nie wszyscy tolerują ten smak.

Ja kupiłam (tzn, mój mąż) kaczke mrożoną, nie miałam czasu szukać takiej kaczusi  wiejskiej z targu. Ja zamarynowałam ją przyprawami( tłuczony jałowiec) i sokiem z paomarańczy, natarłam sola morska i piekłam w piekarniku pod folia aluminiowa około 1h. Potem folie usunełam a wierzch kaczki polałam odrobina miodu... W śrosku przed pieczeniem umieściłam połówke jabłka i pomarańczy.

Po około 1,20h obiad był gotowy. Podałam kaczke z ziemniakami i buraczkiem na goraco:



Normalny domowy obiad zjedzony z rodziną...



Tagi: obiady
14:26, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
już lepiej...

Jestem na zwolnieniu... noga a raczej palec juz prawie nie boli, chociaż rehabilitacja wskazana. Moje odpoczywanie od wszystkiego ...

         Problemem nie jest zarabianie pieniędzy samo w sobie [...].

         Problemem jest zarabiać je, robiąc coś, co się kocha...

A u mnie bardzo wiele zmian nastapiło. Wiele dobrych ale i takie złe też.

Ja powracam do mojego najukochańszego zajęcia jakim jest moje gotowanie, mój garnuszek, moja pasja...

Już niedługo o wiele wiecej sie pojawi na blogu.

Tagi: różne
10:48, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2012
nowy torcik

cyc4

A oto moje nowe coś. Tort na zamówienie na impreze 18stke dwch chłopaków: Kamila i Maćka..

cyc1

cyc2

cyc3

Tagi: torty
21:53, dorotamirowska
Link Komentarze (5) »
czwartek, 12 kwietnia 2012
nowy torcik ..

Ale torcik chyba najładniejszy jaki do tej pory wykonałam to ten:

julki1

Tort wykonany na zamówienie na chrzest  i roczek małej Julki. Impreza odbyła sie w I dzień Świąt Wielkanocnych....

julki2

julki3

Torcik w środku był 3warstwowy- z masą śmietankową, z dodatkiem wiśni w żelu. Mocno alkoholowy....

Jak Wam sie podoba?

Tagi: torty
21:00, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
no to masz babo placek...

Leże w domu ze skreconym( wybitym) palcem u nogi, ale w sumie odpoczywam. koje nerwy, ostatnie dni to była wielka i ciężka praca.Ten kto wie co to znaczy ( kuchnia i gotowanie na imprezy)to wie jaki to wysiłek i praca. Ale teraz odpoczywam. Zajęłam sie wreszcie troche swoimi chłopakami, odświeżaniem mieszkania na wiosne, bo na świeta nie miałam zbytnio czasu i tak sobie "leże"....ale i  nie odpoczywam "pracowo" , bo mam dużo zleceń osobistych na pieczenie tortów, organizacje imprez oraz same cateringi...i tak!  Masz babo placek...heh!

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników!

Tagi: różne
16:15, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
środa, 11 kwietnia 2012
bajeczny świat słodkości

Wiecie co jest moją słabością? Ja uwielbiam słodycze... uwielbiam ciasta, ciastka, wypieki, torty..ale nie jeść a piec! wiem ,ze jestem w tym dobra. W restauracji zajmowałam sie również wypiekami. Szarlotka-królowa wypieków była częstym gościem na stołach moich klientów. Podawana na gorąco z lodami, z bitą śmietana,,czekoladą...no pycha.

Oto kilka fotek i przepisów moich wypieków.

tort77

totr na urodziny

mini szarlotka

mini szarlotka



BANANOWIEC:

  • 5 babanów
  • 2  szkl.mąki
  • 1/2 kostki margaryny
  • 2 jaja
  • 1 szkl. cukru
  • bakalie
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka sodki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Łączymy margarynę z jajkami, cukrem i mąkąoraz dodajemy sode, sól i proszek do pieczenia. Banany miksujemy i równiez dodajemy do masy. Na koniec dodajemy bakalie( rodzynki). Ciasto wykładamy do keksówki i pieczemy 70min w 170*C.

Ciasto najlepiej smakuje po 2 dniach...ale kto by tyle czekał?

keks banan

takimi wypiekami dopieszczałam klientów.





Tagi: ciasta
22:32, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
kilka fotek ...

Przez jakis czas mój mąż wg moich wskazówek zajmował sie gotowaniem obiadów i nie tylko. Niestety mój wkład w prowadzenie restautacji był bardzo duży a to wiązało sie z poświeceniem tak cennengo mojego czasu. W tym czasie to właśnie mój mąż wyręczał mnie w 100%. Bardzo jestem mu za to wdzieczna, bo wierzy we mnie, mam w nim wsparcie...

Oto potrawy przygotowane przez mojego męża:

udo11

pieczone udko z jabłkami i cebulą w pikantnym sosie.

grillowany łosoś w towarzystwie zieleni

Tagi: różne
21:48, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
coś dobrego co warto serwować...

Do menu zostało wprowadzone dania o bajecznej nazwie: tagliatelle. To nic innego jak makaron tagliatelle z odpowiednio przygotowanym dodatkiem. trudno jest zepsuć to danie, a jednak...czasem można..

Oto kilka zasad by to danie jednak wyszło bardzo dobre w kilka minut;

  • opakowanie makaronu tagliatelle
  • filet z kurczaka
  • grzyby leśne
  • ( łosoś)
  • śmietana 30%
  • sół, pieprz,
  • odrobina oliwy
  • odrobinka masła solonego
  • koper lub szczypiorek

Kroimy fileta w kawałeczki, smażymy na odrobinie małsa z oliwa, solimy i pieprzymy, dodajemy grzyby leśne( jesli mrożone to przepłukać wrzątkiem) i dusimy odrobinke.

Makaron wrzucamy na wrzątek osolony i gotujemy al,dente. Nie przepłukujemy. Do naszego fileta z grzybami dodajemy przyprawe curru i wlewamy ostrożnie śmietana, czekamy aż nam sie zredukuje i dodajemy makaron. Mieszamy, podajemy ze szczypiorkiem...

Kolejnym wariantem jest zastąpienie fileta i grzybów  łososiem... a dalej postepujemy tak samo...

Gotowe danie dosłownie w 10 min. Smaczne a jak odpowiednio doprawione..to już uczta dla podniebienia.

tg1

tg2

Uwielbiam takie makarrrooonnneeee......

15:16, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
bez ceregieli

Bez ceregieli..jakby to zacząć...zaniedbałam bloga. Widać to, słychać i mam duzo zaległości i zaczynam juz w tej chwili.

Pierwszą nowinką bedzie to,że juz wracam do swojego tylko i wyłącznie gotowania na własny rachunek. Bardzo by długo opowiadać, ale klienci restauracji domagają sie mojego powrotu do mojego gotowania dla nich,a ja chce wrócić. mam juz sporo zleceń...wiec do roboty.

Na dzień dzisiejszy mam zwichniętego palca u nogi( paluch) i jestem na tzw. zwolnieniu od wszystkiego. Od stresu, od pracy ponad siły, od poświęceń, za które nie usłyszałam nawet słowa DZIĘKUJE!

Ale na poczatek: jak wam mineły świeta? Moje były pracowite, bardzo bym nawet powiedziała. Odpoczynek był tylko w poniedziałek ale za to z bólem w nodze...ale już jest lepiej. Moje przygotowania świąteczne skupiły sie na imprezach i cateringach firmowych tak więć w domu ...nie miałam świąt. Ale ja sobie nadrobie tym,że teraz będe domowniczką długo.



Tagi: różne
14:38, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Top Blogi