mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
niedziela, 31 lipca 2011
uwaga dieta...

Ponieważ lubimy wraz z mężem robić zakupy w Lidlu (dużo niskotłuszczowych produktów do nabycia), zaopatrzenie na weekend jest. Zaczynając od sałatki z tuńczyka na kolację( mąż ją uwielbia):

TUŃCZYK NA LIŚCIU SAŁATY:

  • pół sałaty lodowej
  • 2 puszki tuńczyka w sosie własnym (duże kawałki)
  • opakowanie małych pomidorków cherry
  • 4 malosolne ogórki(obrane)
  • cebula duża czerwona
  • kawałek twarożkuu ligcht do posypania
  • sól(delikatnie) pieprz, koperek
  • 2 łyżki oliwy, 2 łYżki wody

warzywa myjemy i kroimy wg uznania. Dodajemy odsączonego tuńczyka. Z przypraw, oliwy i wody szykujemy sos do sałatki. Mozna dodać inne przyprawy, które preferujecie. Dekorujemy kawałkami twarogu..

duzatuna1

duzatuna2

Sałatka dla męża gotowa..

Niedzielny poranek  deszczowy...jak ja mam dość tej pogody. Wychodząc rano na balkon normalnie przywitał mnie powiew...jesieni.

Taka aura nie nastraja nas ani do radości ani do aktywności. Zaproponowałam dzis mężowi spacer do lasu..na grzyby...jak we wrześniu czy październiku normalnie! Jak ja się cieszę, żme chociaż nasz urlop obfitował w słońce i upały...heh!

Niedzielny obiad dziś w sumie tradycyjnie-pieczone nóżki z kurczaka. Do tego wykombinuje jakąś surówkę i nie obejdzie się dziś bez niedzielnego ciacha. A jakie? 

KEFIROWIEC Z GALARETKAMI I PŁATKAMI:

  • duży kefir 1.5 %
  • 4 galaretki
  • 1 banan
  • płatki kukurydziane



2 jednakowe galaretki rozpuszczamy w 1/2 l wody gotowanej i mieszamy dodając 3/4 naszego kefiru. Gotowe galaretki przelewamy do tortownicy i dosypujemy płatki kukurydziane( około 1/2 szklanki). Odstawiamy galaretki do zastygnięcia. Nastepnie jedną galaretkę rozpuszczamy w 1/4 l wody i gdy nasze poprzednie warstwy zastygna naszą (innego koloru) galaretke wylewamy i znów odstawiamy do lodówki. Na tą warstwę ułożyłam plasteki banana. Do naszej 4 galaretki wymieszanej z 1/4 l wody dodałam pozostały kefir i znów wylałam na zastygniętą galaretkę. Znów wkładamy do lodówki a wierzch udekorowałam płatkami:

kef1

kef2

kef3

Banalnie prosty deser. Moi panowie wcinają go w mgnieniu oka...doskonała alternatywa do ciasta pieczonego, na który czasem chęci brak...



11:10, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 lipca 2011
uwaga dieta...

Weekend.

Pogody brak.

Śniadanie: rybna sałatka z ogórkiem małosolnym. Herbata.

Obiad: Bakłażan:

NADZIEWANY BAKŁAŻAN:

  • 1/2 kg mięsa mielonego chudego
  • 1 bakłażan
  • 2 cebule
  • opakowanie przecieru pomidorowego
  • sól, pieprz, czosnek, papryka węgierska

Bakłażana przekroiłam wzdłuż i ponacinałam miaższ w krateczke i natarłam oliwą z sola. Zapiekałam w piekarniku w 160*C przez 15 minut. Następnie mięso mielone zesmażyłam, dodałam pokrojoną w piórka cebule i  przecier. Doprawiamy.Gdy nasz bakłażan się podpiecze wykrawamy wiaższ i kroimy go drobno. Dodajemy do naszego mięsa. Nasze łódeczki z bakłażana napełniamy farszem i zapiekamy przez kolejne 15 minut. Mąż pod koniec pieczenia posypał swoją połówke żółtym seresm...ja się obyłam bez..

łodka

I obiad gotowy.



Tagi: obiady
18:35, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
uwaga dieta...

        "Prawdziwej przyjaźni nie odkryjesz bez odbierającej spokój długotrwałej tęsknoty."



Tagi: różne
17:52, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
uwaga dieta...

Przez kilka ostatnich dni chodziłam jak struta...podminowana...i wreszcie nastął piątek, który nie dla wszystkich zakończył się wesoło.  Ja miałam sporo planów i je zrealizowałam. Tj. zrobienie zakupów dla mamy do hospicjum i zrobienie zakupów na weeeknd. Na śniadanie dziś jajecznica na mleku i pomidorowo - ogórkowa sałatka. Moje ogórki małosolne już są dobre.. a na obiad dziś zaplanowałam fasolkę szparagową. Dla syna uszykowałam jako dodatek mini kurczaczki pieczone w piekarniku w sezamie:

SEZAMOWE KURCZACZKI JAK Z REKLAMY:

Nie lubie w mojej kuchni stosować sztucznych produktów-bynajmniej się staram ich nie kupować. Ostatnio pojawia sie rekalama w TV jak to łatwo przygotować kurczaczki w piekarniku bez smażenia-bez tłuszczu z dipem. I oki,są w torebkach do kupienia gotowe panierki i do nich sosiki...ale przeczytajcie kiedyś skład tych gotowców.  Ja jedną pierś z kurczaka podzieliłam na paseczki i obtoczyłam w przyprawach tj. sól, pieprz, papryka, czosnek. Następnie panierowałam w jajku i sezamie. Piekłam w piekarniku na kratce do zarumienienia się ich i już po chwili syn miał gotowe kurczaczki.

sezam1

A my z mężem wcinaliśmy 2-kolorową fasolkę z bułką tartą i sezamem.(wg pomysłu GRUSZKI Z FARTUSZKA). Muszę potwierdzić fakt,że sezam smażony wraz z bułką nie wymaga dodania tłuszczu. A sama tarta bułka jest u mnie z razowego chleba:

fas sez

Po południu jednak moje złe przeczucia się potwierdziły...

"....nie zawsze ma się to co się zaplanuje Adamie..."



Tagi: obiady
17:06, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2011
uwaga dieta...

Dziś białkowy dzień. I nie ma, że boli i kusi coś...tak jest i już! Rano parówka i 3 łyżki serka wiejskiego. Kawa i codzienne prace...ale dziś...jakoś zdołowana chodzę za sprawą nawarstwienia się przytłaczajacej sytuacji..mojego znajomwgo. Hmmm

Na obiad dla moich panów uszykowałam kluski pełnoziarniste z twarogiem a ja wyczarowałam sobie placek z mikrofali:

PLACEK Z MIKROFALI  (I FAZA):

  • 2 jajka
  • 1/2 kostki twarogu 0%
  • 4 łyżki mieszanych otrębów
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • sól, papryka węgierska
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej

Wszystkie składniki łączymy. Powstanie jednolita"papka" którą wykładamy na talerz natłuszczony oliwą i pieczemy w mikrofali przez 4 minuty (max nastawienia). Po tym czasie przerzucamy placek na drugą strone i pieczemy jeszcze 30sek. I gotowe:

pom1

pom2

Placek podajemy z kawałkami szynki chudej drobiowej i kilkoma kaparami.

 Mniam .... obiad typowo dukanowy I fazowy.

Wieczorem już spacer i na kolację wypiłam prawie 1 litr jogurtu 0% i kefiru 0%...

Tagi: obiady
19:13, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
uwaga dieta...

No pogoda butelkowa...zimno, ponuro i bezpłuciowo. Nie cierpę takiej pogody, bo zaraz jakieś smutki mnie dopadaja. Wczoraj rano ( raniutko) pojechałam w pilnej sprawie niecierpiącej zwłoki. Zawsze staram sie pomagać Tym, co pomocy w danej chwili potrzebują. Zwłaszcza dobremu przyjacielowi..

Przed południem miałam wizytę małej Nadii-śmieszki a już na obiad zawitali moi teściowie. I tak cały dzień miałam zaplanowany od A do Z...

Jesli chodzi o obiad to dziś uczta była królewska!



POLĘDWICZKI W SOSIE SEROWO-KURKOWYM:

Polędwiczki dzień wcześniej zamarynowałam w marynacie ostro-słodkiej.

   MARYNATA:

  • 3 łyżeczki papryki "węgierskiej"
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku
  • odrobina soli
  • 2 łyżki sosu sojowego jasnego
  • 3 łyżki miodu
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki ostrej musztardy( np. rosyjska)

Polędwiczki myjemy i przecinamy:

warkocz1

pozostawiając połączenie na jednym końcu. Ncieramy nasze ramiona warkocza marynatą. uwaga...maryna ta jest bardzo ostra. Zaplatamy warkocz:

warkocz2

Na koniec spinamy ramiona wykałaczką i nasze warkocze układamy w naczyniu żaroodpornym i odstawiamy na noc do lodówki.

warkocz3

Nastepnego dnia moje 3 polędwiczki wyjęłam i piekłam w piekarniku  w 160*C przez około 50 minut. Można przed pieczeniem warkocze obsmażyć w celu zamkniecia się porów w mięsie albo po prostu bezpośrednio grilować. Wg Waszego pomysłu:

Moje gotowe danie podałam z sosem kurkowym.

KURKI  W SOSIE SEROWYM:

  • około 350g kurek umytych
  • spora łyżka sera pleśniowego typu blue
  • 2 cebule drobno posiekane (lub 1 cebula i 1 por)
  • 2 małe jogurty 1%( lub 1 duży)
  • odrobina soli
  • pieprz do smaku
  • łyżka masła

Kurki umyte te większe kroimy a maluchy pozostawiamy całe. Cebule i pora drobno kroimy w kosteczkę i smażymy na łyżce masła dodając kurki. Wydzieli nam się już sos...odrobinę solimy, (bo dodany ser jest już dostatecznie słony) i pieprzymy. Stopniowo dodajemy ser i jogurty. Gdy wszystko się połączy na koniec można dodać pokrojoną natke pietruszki...i gotowe. Aromatyczny sos kurkowy do warkoczy z polędwiczek:

warkocz4

soskurki

Moje danie dodatkowo zaszczyciłam moim tradycyjnym buraczkiem smażonym...no obiad rewelacja! Pieczenie poledwicy w formie warkocza nadało jej intensywności aromatu przypraw bardzo dogłębnie. Smak pikanterii...no rewelacja! Przed przygotowaniem sosu zaczerpnęłam opinii od mojego KUCHARZA (dziekuję ADASIU)...i wszystko wyszło naprawde idealne!

 Po obiedzie podałam tartę na cieście francuskim wg wcześniejszego przepisu. Jednak dzisiejsza tarta była podana z brzoskwiniami a do kremu dodalam nie sok z cytryny ale sok z pomarańczy i kropelką alkoholu:

ciachonektar1

ciachonektar2

Do tego mała czarna i...

Po wyjeździe teściów mąż poprosił mnie wzrokiem kotka...:

"... - prosze Cię! przestań tak dobrze gotować!...."

KOMPLEMENT...CO?









12:28, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
uwaga dieta...

Hmm, chyba juz czas zmienić nagłówek moich wpisów na bloga. Bo wiem, że wiele zamieszczanych przeze mnie przepisów jest zgodnych z dieta Dukana, ale dodaje również te...juz pomijające ta dietę. Będe oczywiscie dalej "żyć" zgodnie z jej zasadami, ale pojawiać się będą czasem przepisy inne.

Wczoraj wieczorem już po raz kolejny "wsadzałam" ogórki małosolne tak przez nas lubiane. Ten przepis pochodzi z zapisków mojej mamy...chociaż to nie jest filozofia zakisić ogórki. Zwłaszcza ,że teraz mamy już gotowe mieszanki:

kisz1

Bedziemy oczywiście potrzebować gliniany garnek oraz suszone gałęzie kopru i liście chrzanu, oraz kilka ząbków czosnku i korzeń chrzanu:

kisz2

Jako dodatek - ziarna kolorowego pieprzu i płatki chili oraz oczywiscie sól (tu morska):

kisz4

Nie zapominamy oczywiście o umytych ogórkach:

kisz4

Warstwami układamy w glinianym garnku liście chrzanu, suszone łodygi kopru, korzeń chrzanu, ząbki czosnku i ogórki i zasypujemy gotową mieszanką przypraw  +pieprz i płatki chili. I tak 2-3 warstwy.

Zalewamy wodą z solą w proporcji na 1l wody (zimnej) 1 i 1/2 łyżki soli. Należy sprawdzić słoność wody. Garnek przykrywamy miseczką i przygniatamy kamieniem...

kisz5

kisz6

Po około 2 dniach można już smakować ogórki...nasze małosolne...



Tagi: różne
20:12, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

No to czas na zmianę. Zawsze podkreślam,że zmiana fryzury nastepuje u mnie wtedy, gdy chce sobie poprawić nastrój. I tak było wczoraj. Późnym wieczorem w podskokach wyrwałam się do fryzjera (mojego p. Jacka-ulubiony), on zawsze wie jak mi poprawić humor. Zmienione włosy...i zmieniona ja. Tak zawsze odreagowuje na...jakiś zły okres...

Za to dziś rano,by przykryć ...kilka siwych włosów..farba i już wszystko jest ok.

Ale teraz coś najlepszego: wiecie jak ja odreagowuje tzw. doła? Gotując coś pysznego! Robiąc jakieś desery, obiady...byle by zamknąć się w moim królestwie i ? Pobyć tam sama!

Dziś mój mąż rano pojechał na Rynek i mam dostawę różności, które umiejętnie dopasuję do tego  na co mam ochotę...raczej co moi panowie sobie zażyczą. Na obiad dopadłam ulubione skrzydełka na ostro..ten zapach i smak jest zniewalający. Uwielbiam pałaszować te małe kosteczki, nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. A na deser?

FRANCUSKA TARTA CYTRYNOWA Z OWOCAMI:

  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 3 zółtka
  • szklanka wody
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • sok z 1 cytryny
  • 4 łyżki mąki kukurydzianej
  • 2 łyżki masła
  • borówki+ maliny

Tortownicę wylepiamy ciastem francuskim,widcem robimy dziurki ...i pieczemy przez około 10-12minut w 200*C. I mamy gotowy spód do tej tarty. W rondelku podgrzewamy wodę, dodajemy sok z cytryny, cukier i stopniowo dodajemy mąkę. Intensywnie mieszamy. Zdejmujemy z gazu. Dodajemy żółtka i masło. I mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Oto nasz krem, który gdy nam wystygnie wykładamy na spód formy.  Owocami dekorujemy ciasto. Można na dosłownie 3 minuty jeszcze zapiec całość.

tarta11

tarta22

tarta33

deser rewelacyjny...mąż zachwycony...ale pierwszym , kto skosztował tego dzieła był mój znajomy Marek...też się zachwycił. Najważniejsze,że smakowało...ja tylko podjadałam owoce...

A po obiedzie mąż odbębnił swoje 1/2 h poleżenia i poszliśmy na spacer szlakiem naszych 6km. Przy okazji odwiedziłam mamę w hospicjum...

Tagi: faza IV
16:49, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA IV

Oby ten tydzień był lepszy niż poprzedni-chodzi głównie o pogodę...dla innych ten tydzień będzie sie ciągnął w nieskończoność, jakby czekali na...wyrok. Ja i moi panowie nie mamy wiekszych planów na ten czas. W kuchni też jakoś się smętnie ciągnie czas. Chyba weny brak.

Wczoraj na obiad smażyłam racuszki;

RACUCHY "NA" ZSIADŁYM MLEKU.

Więcej przepisów związanych z zsiadłym mlekiem już nie będzie. Ostatni kubek ...

  • 1 jajko
  • 1/2 łyżki cukru trzcinowego
  • odrobina cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 szklanka zsiadłego mleka
  • 1 szklanka maki pszennej
  • 1/2 szkl. mąki pelnoziarnistej żytniej
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej

Wszystkie składniki jak leci miksujemy na gładką puszytą masę (jak na naleśniki w sumie).

Odstawiamy na chwilę( jakby do wyrośnięcia). ja dodałam do racuszków kawałki jabłek ale niekoniecznie. Smażymy małe racuszki na patelni grilowej( mniejsza ilość tłuszczu). Wyjdzie nam około 30szt.

racuch1

racuch3

Może te placuszki-racuszki nie są zbyt dietetyczne ale dodając odrobinę zmielonych otrebów uzyskamy "szybkostrawne" danie. Podawałam z odrobiną cukru pudru. Takie małe szaleństwao na osłodę tych deszczowych dni.

A kolejno w mojej kuchni pojawią się dania z kurkami, fasolka szparagowa... tarta cutrynowo-jagodowa, ogórki małosolne...(w/g mojej mamy) i postaram się wyczarować jeszcze wiele innych potraw z darów letniego ogródka.

Tagi: faza IV
11:32, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

I koniec weekendu. Zimny i deszczowy ten czas był...ale i bardzo udany..w sobote późnym wieczorem wrócili moi panowie,ja w sumie miałam jeszcze w planach "byczyć" się...ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Niedzielne fochy z mojej strony nie miały końca.

Ale nie mogłam dłużej jakoś tego ciągnąć i zaraz po obiedzie zaczęłam buszować w kuchni. Pewnie to moja forma uspokajania się. Ponieważ miałam naprawdę nadmiar zsiadłego mleka w lodówce postanowiłam jakoś go wykorzystać:

PLACEK NA ZSIADŁYM MLEKU:

  • 1 jajko
  • szklanka cukru trzcinowego
  • 2 i 1/2 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej +2 łyżki
  • 3 łyżki kakao odtłuszczonego
  • 1/2 szkl. oliwy
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • owoce( u mnie jagody i jabłko papierówka)
  • 1 i 1/2 szkl. zsiadłego mleka

jajko utrzeć z cukrem, dodawać stopniowo oliwę, proszek i mąkę oraz mleko. Mase podzielić na pół i do jednej cześci dodać kakao a do drugiej 2 łyżki mąki. Ja piekłam placek w formie do tarty wysmarowanej masłem . Wylewałam jednocześnie 2 masy robiąc esy floresy. Na wierzchu ułożyłam kawłaki jabłka i posypałam jagodami. Pieczemy 40min. w 200*C.

Wierzch dekoryjemy odrobina cukru pudru:

zsiadłe

zsiadłe2

Moi faceci pochłonęli placek raz dwa.

Inny deser powstał również z zsiadłego mleka:

PIANKA NA ZSIADŁYM MLEKU:

  • 2 szkl. zsiadłego mleka
  • 1 galaretka
  • jagody

Galaretke przygotowałam wg przepisu i zmiksowałam ją z zsiadłym mlekiem. Dodałąm jagody i przelałam do formy po lodach. Chłodziłam w lodówce:

pianka1

pianka2

I takie oto desery pojawiły się w niedzielny paskudny i zimny wieczór...

Kiedy ta pogoda bedzie ładna?

Tagi: faza IV
12:55, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

W piątek wieczorem mój ból pleców osiągnął stan MAX. Spakowałam męża i syna-wydelegowałam ich do teściów a ja miałam nadzieję lezeć, pocić się i nagrzewać moje plecy. Maż jdnak postanowił wylenić się u mojego brata..faceci...i we Trójkę( maż, brat i mój syn) zrobili sobie wieczór męski!

A ja?

W zaciszu własnych czterech ścian, opatulona ramieniem ciepła i wtulona w rozgrzewające macki błogiej ciszy...rozkoszowałam się tym stanem w jaki chyba wszyscy pragną się zagłębić choć na chwile!

Kiedy zbliża
się do mnie błogość, spokój
całe moje ciało odmawia mi posłuszeństwa.
Przyciąga do siebie, a ja
uginam się pod ciepłem tej chwili.
Serce wystukuje swój
własny rytm,
zagłuszając dźwięki realnego świata.
Usta zachłannie lgną do słodkości
jakby nigdy nie całowały.
Ręce starają się poznać
każdy zakamarek ciepła.
Świat wiruje wkoło, a wraz z nim tysiące
motyli...
Tracąc poczucie realności,
rozpływam się w bezkresie
szczęścia...
Ogarnia mnie bezdech, cisza...
Ten wszechobecny
dotyk mnie zniewala...
Zapach, smak...
Każdy zmysł się
wyostrza...
Zawsze szeroko otwarte oczy
nie są w stanie unieść
przymkniętych z rozkoszy powiek.
Magia tej chwili kusi, prosi o
jeszcze,
błaga o całkowite zjednoczenie.
Trudno się oprzeć tak wielkim
emocjom,
dzikości,
szałowi serca i
umysłu...
jednak...
zostawm coś na
Kolejny Raz..

Wyszperałam taki fajny wiersz...mam nadzieję , że autor nie pogniewa się ,bo pozmieniałam co nie co...ale fantastycznie oddaje on moje uczucia, moje wnętrze.





Tagi: faza IV
13:02, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

No koszmar! Ból nie ustepuje! Chyba czas udać się do lekarza...

Nastał piątek..mój ulubiony dzień tygodnia! Śniadanie ogólnie wędlinowe ...kawa...turlam się z miejsca na miejsce...

Mam pytanie: czy czasem rozmawiacie z kwiatami? moja mama zawsze mówiła, że jak się rozmawia ze swoimi roślinkami doniczkowymi ładnie kwitną. Hmm...moje są ładne, ale jakiś czas temu moje storczyki (mam ich 2szt-dostałam od teścia, który jest ich miłośnikiem) jakoś gasły w oczach. Hmm, zmieniłam im podłoże..robiłam jak zalecał mój teść i nic. Usychały. Wtedy przypomniały mi sie słowa mamy. I zdjęłam z parapetu moje kwiatki, zestawiłam w najciemniejszy zakątek na podłogę i powiedziałam im, że to za karę! Że nie chcą mi kwitnąć i jak nie staną na baczność to je wyrzucę! I wiecie co? Minęło trochę czasu.. ciągle do nich mówiłam i...ZAKWITŁY! Mama miała racje!

st1

st2

st3

Oczywiście jak tylko zauważyłam,że storczyki"słuchają" wróciły na miejsce na parapecie...i już kolejne pojawiają się pączki i ciągle pozostanie zagadka: jakiego kolory bedą kwiatki...

Więc jak? Rozmawiać czy nie rozmawiać z kwiatami?

Dziś na obiad mam w menu OKONIA NILOWEGO.

Szperałam, szperałam i mam fantastyczny przepis na okonia nilowego . W sumie powinnam dodac coś o tej rybie, ale wiem tyle ,że jest jedną z większych ryb słodkowodnych, że jest droga, ale zawiera dużo białka i po odpowiednim przygotowaniu śmiało można podawać i mówić ,że to "kurczak" ..hahaah...

OKOŃ NILOWY ZAPIEKANY W MUSZTARDZIE:

  • 600g okonia nilowego (filet bez skóry)
  • 2 spore łyżki musztardy ostrej (moze być rosyjska)
  • 2 spore łyżki najonezu light
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
  • sok z całej cytryny

Cały filet okonia myjemy i nacieramy solą i pieprzem i odstawiamy do lodówki. W tym czasie resztę składników ucieramy na gładki krem... I nim nacieramy fileta schłodzonego. Układamy w naczyniu żaroodpornym i pieczemy w 160*C do momentu pojawienia się złotej skórki.

nil

Czas pieczenia to około 30 minut.

Ja w tym czasie zajęłam się przygotowaniem sosu do ryby oraz gotowałam małe ziemniaki młode jako dodatek do ryby:

CHUTNEY DO RYBY:

  • 2 małe cytryny
  • 3/4 szklanki wody
  • łyżka cukru brązowego trzcinowego
  • łyżeczka imbiru
  • pół łyżeczki cynamonu
  • garść rodzynek
  • szklanka jagód lub borówek
  • czerwona cebula
  • spora szczypta pieprzu cayenne

Cytryny myjemy i scieramy skórke ( około 1 łyżka). Cytryny dokładnie obieramy i pozbywamy się i pestek i białych błonek. Kroimy w kosteczkę. Cebule kroimy drobno. Do 3/4 szklanki wody dodajemy skórke z cytryny, cebulę , imbir, cynamon, cukier i jagody. Gotujemy na delikatnym ogniu. Na koniec dodajemy rodzynki i pieprz cayenne. Można odrobinę osolić.

Miksujemy na gładki sos- studzimy.

Gotowe kawałki ryby układamy na talerzu, skrapiamy naszym sosem i podajemy z małym ziemniaczkiem...oraz plasterkami cytryny lub limonki.

nilsos1

nilsos2

nilsos3

Świetna ryba...sos bardzo intensywny...obiad w całości wyśmienity.

Temat i przepisy zaczerpniete ze stron o rybach....





Tagi: faza IV
11:04, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

Mija dzień za dniem. Mąż już po urlopie wrócił do pracy, syn leni się aż...miło. Rano trudno go wyciągnąć z łóżka...urok wakacji. Ja troszkę się zasiedziaŁam w domu, jak tylko chce ruszyć na spacer-pada deszcz..Środa minęła (mąż wyjechał) a ja zabrałam się za pucowanie naszego M.

Dziś czwartek-białkowy. Musze przestrzegać pewnych zasad, które ostatnio wymknęły mi się spod kontroli:

  • pamietać o czwartkach białkowych
  • nadal wcinać otrębowe cudeńka (problemy zaparciowe)
  • węglowodany(chociaż w moim menu jest ich malutko) tylko do 15ej.
  • ograniczać tłuszcze
  • jogurty jako podstawowy dodatek(0%)
  • owoce i warzywa
  • jem tylko do 18ej
  • duuuużo płynów
  • NIE PODJADAĆ...tego co niepowinnam

Dziś na śniadanie mój ukochany i nieśmiertelny serek wiejski i dodałam sobie moje małosolne ogórki. Kawa-rozpuszczalna z cykorią. Na obiad mam dziś w planach"coś" z mięsa mielonego cielęcego...jeszcze myślę..

Tort mój urodzinowy rozdałam po kawałku gościom, bo wiedziałam ,że jak będzie stał w lodówce to będę go podjadać. Dziś wraca już mój mąż...

A oto przepis na:

PĄCZKI Z MIĘSA CIELĘCEGO:

  • 600g mięsa mielonego cielęcego
  • 2 jajka
  • 3 łyżki niemielonych otrębów owsianych
  • sól, pieprz, czosnek
  • kostka topionego serka light (taki smaki jaki lubicie)

Mięso łączymy z jajkami, przyprawami i otrębami, nie powinno kleić się do rąk. Serek topiony kroimy w kawałki wilekości orzecha laskowego i nadziewamy nim kolejne porcje kotleta mielonego.Smażymy na grilowej patelni w minimalnej ilości oliwy a nastepnie zapiekamy w mikrofali kilka minut.

pączki z mielonego

A że czwartek białkowy do pączków serwowałam kefir koperkowy chłodny.

Wieczorem juz pojawiły sie pierwsze oznaki bólu! Bólu w okolicach kości ogonowej. A już późna noc dała mi się we znaki. Nawet miałam problem z sturlaniem się z łóżka. Nie ma to jak starość prawda? Mą zokleił mnie plastrami rozgrzewającymi i ...zasnęłam.



Tagi: faza IV
10:25, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

Po pracy mąż do domku przyszedł i dostałam bukiet róz różowych...hahahah na urodzinki...syn od rana był jak aniołek...a ja po obiedzie rozkroiłam torcika:

roze2

roze3

i torcik od środka...

półtorcika

pycha...mietowy likier do nasączenia, warstwy kremu (jogo + ekstrakty truskawek i cytryny) super połączenie..smak niesamowity...

Urodziny superowe! Życzeń moc...dziekuję wszystkim..którzy pamietali!

Dziękuję za życzenia....

Tagi: faza IV
19:16, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA IV

A dziś jest moje wyjątkowe święto! Dzis mam 18stkę! tak,tak...18stkę...podwójną! hahaha Jak ten czas leci. Niedawno człowiek się cieszył,że dostał do ręki dowód osobisty i jest dorosły, a teraz? odejmowałby sobie z miłą chęcią kilka latek. Ten dzień jest z innego powodu ważnym dniem. Tego dnia (we własne urodziny) wychodziłam za mąż. Więc jest drugi powód do świetowania. Hmmm, gdyby się jeszcze zagłebiać to we własne urodziny również mój mąż prosił mnie o rękę oficjalnie oraz po kilku latach chrzciliśmy syna...hahaah, ale się nazbierało świąt na ten dzień!?

A teraz przedstawiam Wam moje drugie z kolei dzieło:

dtort1

Proszę o wyrozumiałość. Po raz drugi wykonywałam taki torcik. Jak pamiętacie pierwszy był w kształcie gitary dla syna na urodziny. Ten wykonałam dla siebie..na urodziny:

dtort2

oraz z okazji 14 rocznicy naszego ślubu.

dtort3

dtort4

tort5

Muszę Wam powiedzieć ,że wykonanie takiego cudeńka to kwestia kilku godzin..hahaha, ale chyba warto było? Cały biszkopt jest wykonany z produktów light-mąka pełnoziarnista + otręby, jajka i cukier trzcinowy, jednak cała masa plastyczna...to sam cukier puder...wiec jest wierzch wysoko kaloryczny...ale dziś sobie pozwolę na kawałeczek. W końcu jest moja osiemnastka!

Tagi: faza IV
09:03, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

I znów będzie telegraficzny skrót: w czwartek miało być białkowo,ale piątek był białkowy. W czwartek objadaliśmy się arbuzem. A wieczorem wymyśliłam koktajl:

ARBUZ NA ZASPOKOJENIE PRAGNIENIA:

  • 1/4 arbuza(miąższ bez pestek)
  • szklanka soku z granata
  • sok z 1 cytryny
  • 8 kostek lodu
  • 300 ml wódki

Arbuza miksujemy z kostkami lodu, dodajemy soki i wódke. Powstanie drink dosć gęsty( ja rozcieńczałam stopniowo sokiem z granata).Dekoryjemy:

ar1

ar2

Mojemu mężowi bardzo smakowały te drinki..brakowało palemki..hahah.

Ja nastepnego dnia prowadziłam auto, więc nie mogłam sobie pozwolić. I własnie w piątek po wizycie męża u lekarza, spakowalismy się i ruszyliśmy na wyprawę na działkę do teściów. Grilowanie i opowiadanie o wakacjach w Rodos było głównym tematem spotkania. Również weekendował z nami mój brat z narzeczoną...nie ma to jak grono rodzinne!

Niestety mężowi kończy się urlop i czas wracać do rzeczywistości i monotonii życia codziennego.

Tagi: faza IV
09:44, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

Wspominałam Wam swoją obietnicę o bieganiu na wakacjach? Więc nie biegałam! Powód oczywiście myślicie, że był jeden:lenistwo, ale były też inne czynniki..np. rano temperatura dochodziła do 38*C(nawet z pokoju trudno było się wygramolić), a wieczorem...nie chciało się poprostu. Ale za to dużo spacerowalismy..Jak już wspomniałam trudno jest mi ostatnio dogodzić jedzeniem, a zwłaszcza, że wielu potraw nie jadam. Np. tłuste rzeczy,nie jadałam na wakacjach-bo dieta-a tam wszystko było smażone w głębokim tłuszczu, słodkości-owszem-przepyszne kremy, desery i ciasta ,ale oczywiście nie dla mnie. Poza tym nawet jogurty tłuste i twarożki typu feta (słone i tłuste), a jak raz wybrałam się no pobliskiego sklepu i kupiłam(wyszukałam) kefir light to cena była....(2.5 Euro)!!!!!!!

Tak wiec pierwszego dnia po powrocie udaliśmy się na zakupy i....? Teraz lodówka pełna jogurtów, serków, twarożków, kefirów i wszystko 0%.

Oczywiście pierwszego dnia po powrocie ugotowałam mój ukochany rosół! A reszte dnia faszerowałam się moimi 0%...

Wczoraj nabrałam ochoty na ostrości i wymyśliłam takie cudeńko na obiad:

OSTRE "CYCUSZKI":

  • 4 piersi z kurczaka bez skóry
  • 1 spora cytryna
  • 1 mała papryczka chili
  • duża łyżka miodu
  • sól, pieprz

Piersi myjemy i przepoławiamy, nacieramy solą i pieprzem i odstawiamy na chwilę do lodówki. W tym czasie miód łączymy z sokiem z jednej cytryny i dodajemy drobno posiekaną papryczke( z pestkami). Do takiej marynaty wkładamy nasze piersi i marynujemy przez około 1h. Nastepnie mięso wraz z marynatą przekładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy przez około 40minut w piekarniku w 160*C.

Podajemy z ryżem cury i sałatką z pomidora:

ostrycyc

A na deser:

SEROWY STRUDEL;

  • 400 g twarodu chudego
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego
  • troszkę cukru waniliowego
  • 1/3 szkl wody chłodnej
  • 250 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 1/3 szkl. jagód
  • 1 łyżka soku z cytryny+ 1 łyżka skórki startej z cytryny
  • 2 łyżki jogurtu 0%

Mąke łączymy( nie całą-odsypujemy około 3 łyżki) z 2 całymi jajkami, wodę dolewmy stopniowo wraz z sokiem z cytryny i dodajemy szczyptę soli. Gdy ciasto będzie za sypkie dodajemy więcej wody. Powstanie kulka ciasta, którą wkładamy do lodówki na 1/2 h.

W tym czasie twarożek łączymy z cukrem trzcinowym, cukrem waniliowym, startą ckórką z cytryny i 2 żółtkami. Powinna powstać gładka masa twarogowa. Ciasto wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy na posypanej resztą mąki stolnicy. Powinien nam powstać prostokąt o grubości 2mm. Na tym placku rozsmarowujemy jogurt i wykładamy mase twarogową. Posypujemy jagodami i zwijamy placek jakbyśmy zwijali dużego naleśnika. Pieczemy w nagrzanym piekarniku do 180* c przez około 40minut. Rulon w trakcie pieczenia można posmarować oliwą( niekoniecznie).

strudel

...jejku jak ja tęskniłam za moją kuchnią...hahahahah

Tagi: faza IV
11:47, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV- RODOS

No to wróciłam!

Wakacje jak szybko się zaczęły tak szybko minęły na Rodosie. Szczerze mówiąc, czas spędzony tam to oczywiście niezapomniane wrażenia, ale tak naprawdę - nie ma to jak w domu!

W telegraficznym skrócie:

  • Rodos jako wyspa  jest przecudnym zakątkiem świata z klimatem typowo zwrotnikowym:upał (do 40*C w cieniu..hahah..), z cykadami w tle, błękitnym niebem i lazurowym morzem Egejskim.

r1

r1

  • nie brakowało nam ani słońca, ani pięknej pogody,ani klimatu który kochamy.

r3 r4

  • hotel EVI do którego trafiliśmy znajduje się w miejscowości Faliraki-centrum rozrywki( dyskoteki i nocne życie), ale zbyt zmeczeni po atrakcjach dnia nie balowaliśmy jak przystało na turystów.
  • Rodos jako miasto jest piękne, malownicze ruiny, czuć tamtejszy klimat dawnych czasów...ale Grecy nie są zbyt "czystym" narodem i wiele miejsc wręcz odstraszało turysów.

r4

r6

r7

  • oczywiście nie zabrako nam atrakcji jaką można sobie zafundować będac na Rodos a mianowicie: jeden z największych parków wodnych w Europie.

 

r8

r9

r10

r11

r12

  • jeśli chodzi o kuchnię Grecką..poznałam jej uroki już w zeszłym roku( przytylam 5kg rok temu), jednak tegoroczna kuchnia była troche inna. Akurat dopiero rozpoczynał się sezon pomidorowy, wiec można było tylko pomarzyc o sałatkach greckich, nie jestem zwolennikiem ich wędlin a poza tym będąc na diecie  inaczej starałam dobierać menu. I pewnie dlatego wiele produktów i potraw nie było przeznaczonych dla mnie( odmawiałam sobie tłustych dań, lodów i deserów oraz smażonych dodatków). Więc jadłam dużo warzyw oraz owoców typowych dla tego regionu. Ale wraz z mężem pewnego wieczoru wybraliśmy się na typowo grecką kolacje i zajadaliśmy się owocami morza...mniam!

r14

  • Sam pobyt  na Rodos napewno pozostanie w naszej pamięci, nawet z tego względu,że spędziliśmy czas typowo rodzinnie, we trójkę. Klimat i sam krajobraz wyspy cudowny. Niesamowite zakątki, mnogość wykonanych zdjęć podczas naszych spacerów i takie niezamomniane chwile...
  • Poza tym poznaliśmy Grecje z całkiem innej strony niż rok temu.

r15

  • Również zawarliśmy dużo znajomości a to też jest miłe do wspominania.
  • jedynym mankamentem tej wyprawy bło to ,że przywiozłam 1 kg...na sobie, wynikające z mojej słabości do drinków z palemką...hahaah.
  • ogólnie było wspaniale, wróciłam opalona, wypoczęta i usatysfakcjonowana.
  • A dodajac tak od siebie: tęskniłam za moimi ulubionymi wędlinami, rosołem, ogórkami kiszonymi i..moimi twarożkami i jogurtami 0%.

Wakacje się skończyły, te w Grecji oczywiscie. Pozostało kilka tygodni jeszcze leniwego oczekiwania na nowy rok szkolny. Ale jak narazie żyjemy chwilami i atmosferą przywiezioną z Rodos.

Tagi: faza IV
17:37, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

Kochani czytelnicy. Na kilka dni ( do 12 lipca) Was opuszczam. Jak tylko wrócę zdam relację z pobytu na Rodos...Najbardziej boje się ponownego lotu samolotem i równiez zmiany mojej wagi. Po zeszłorocznych doświadczeniach wiem,że tamta kuchnia jest fascynująca, nie można się jej oprzeć! Będe starała się ograniczać, bo zbyt długo walczyłam by uzyskać takie wyniki końcowe diety. Teraz nie chce przytyć i będe nawet (obiecalam sobie) biegać...mąż mi dokucza i śmieje się,że będe biegać ..na stołówke...hahahaha! Ale dam radę. Nie poddam się!

Tak więc kochani do zobaczenia 12 Lipca!

Życzcie mi udanego wypoczynku....

Tagi: faza IV
10:03, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
DIETA DUKANA FAZA IV

Sobota. Zorganizowany dzień od poczatku do końca. Deszcz..plucha i zimno, wiec nawet na spacer się nie chce wyjść. Ja dzis jestem kierowcą,wiec załatwaimy już wszystkie możliwe sprawy przed wakacjami. Zakupy itp.

Dzis na obiad podałam kurczaka w pomarańczach i chipsy cukiniowe. Kurczaka a dokładnie pałeczki obrałam ze skóry i natarłam przyprawami:sól, czosnek, ostra papryka, cury i piekłam w piekarniku. Po około 30 minutach dodałam poszatkowaną cebulę i podlałam 1/4 szkl. wody. Z połowy dużej pomarańczy wycisnęłam sok i również dodałam do kurczaka jak i pokrojoną druga połówke pomarańczy. Całosć piekłam około 1 godzinę w temp. 160*C.

pomar.kur1

Jako dodatek do dania zrobiłam grilowane chipsy z cukini:

CHIPSY Z CUKINI:

  • DUŻA CUKINIA
  • SÓL,
  • PRZYPRAWA DO GRILA PIKANTNA

Cukinię kroimy w cieniutkie plasterki i solimy. Cukinia puści "wodę". Osuszamy ją papierowym ręcznikiem i przyprawiamy przyprawą do grila. Grilowałam na patelni grilowej z dodatkiem oliwy.:

cukinia gril

A w miedzyczasie powstały:

cwietek

Po obiedzie...pakowanie.

Wieczorem odwiedziłam "koszelówke"....



Tagi: faza IV
09:55, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2011
DIETA DUKANA FAZA IV

A lipiec deszczowy...brrr...

Mąż rozpoczyna dziś długi urlop, a ja powoli szykowałam nas juz na wczasy.Na obiad dziś placuszki z dorsza:

PLACUSZKI Z DORSZA:

  • 800g filetów bez skóry z dorsza
  • 2 ugotowane jajka
  •  2 całe jajka
  • 3 łyżki otrebów owsianych
  • sól, pieprz
  • pęczek koperku

Wszystko razem zmiksowałam na jednolitą masę , doprawiłam i smażyłam na patelni teflonowej bez tłuszczu
rybplac

rybplac2

Smakowite placuszki również do schrupania na zimno.

A po obiedzie zajadaliśmy się czereśniami:

czeresnia

czereśnie mają zalety dietetyczne. Otóż owoce te doskonale
regulują żołądek i usuwają fermentację gnilną. Dlatego powinny je jeść osoby
mające zaburzenia przewodu pokarmowego. I to w dużych ilościach, nawet po
kilogramie dziennie.
Czereśnie są zasadotwórcze, co znaczy, że jeśli organizm jest zakwaszony, to go wyleczą, doprowadzając do równowagi kwasowo-zasadowej. Regulują też apetyt, dlatego dobrze jest zachęcać do ich jedzenia dzieci-niejadki. Natomiast osoby
starsze powinny jeść czereśnie z tych samych powodów co jabłka - by zapewnić
sobie dobre trawienie oraz bronić się przed miażdżycą.

Więc...smacznego...



Tagi: faza IV
20:12, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
DIETA DUKANA FAZA IV

Białkowy czwartek.Śniadanie:serek wiejski z kaparami i kawa. Końcowe odliczanie do wylotu trwa i podniecenie coraz to większe. Najgorsze w białkowym czwartku jest to, że jak na złość właśnie wtedy mam najwiekszą ochote na...owoce i warzywa. A i na złość mąż też, chociaż nie przestrzega tego zakazu...Na obiad dziś serwowałam mini kotleciki w sosie pomidorowym:

MIĘSNA KULKA:

  • ok. 1 kg mięsa mielonego chudego
  • 2 jajka
  • sól, pieprz, bazylia,czosnek
  • 3 łyżki sypkiej kaszy manny
  • opakowanie(250ml) koncentratu pomidorowego

Mięso połączyłam z jajkami i przyprawami i uświadomiłam sobie,że nie mam otrębów w domu..bułki tertej również,wiec dodałam kaszę mannę. Zagęściła ona mi mięso a i dodała smaku ugotowanym pulpecikom. Z mięsa formowałam małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego i wrzucałam na wrzątek. Po chwili dodałam koncentrat pomidorowy i gotowałam jeszcze przez około 30min. Podawałam z koperkiem. Moi panowie jedli z makaronem pełnoziarnistym i żółtym serem. Ja zadowoliłam się pulpetami...

kulek

Po obiedzie ( upał dziś był niesamowity) postanowiliśmy przesiedzieć w domu z TV a syn poszedł na 3h na basen z kolegami. Wieczorem już ruszylismy na nasz codzienny marsz...długi! I jak na złość mężowi zachciało sie  czereśni, na szczęście opanował chęci...na szczęscie dla mnie!

Ostatnio otrzymałam komentarz z gratulacjami wytrwałości.Proszę uwierzyć: NIE JEST ŁATWO! Zwłaszca teraz w sezonie tylu wakacyjnych pokus-grilowanie, piwo, imprezy na swieżym powietrzu...o zgrozo! Dostepność owoców i warzyw sezonowych nie ułatwiałaby też teraz oczywiście rozpoczynaniu tej diety. Na szczęście wspieram się różnymi przepisami z ksiązek Dr. Dukana zwłaszcz na desery i pomocne są przepisy blogowiczek... wytrwałość...hmmm...ciężka sprawa.



Tagi: faza IV
09:47, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
O autorze
Top Blogi