mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
środa, 31 sierpnia 2011
uwaga dieta...

W sobote wieczorem na szczęscie ugotowałam rosolek bo w niedziele nie miałabym czasu, ponieważ musialam pojechać na imprezę plenerową organizowaną przez naszą firme..jak mus to mus. szczerze? Było bardzo dużo pracy ale...było wspaniale! jestem teraz członkiem tego "timu" więc razem ze wszystkimi ja jako menager musiałam reprezentować firmę. Wróciłam o 3 w nocy do domu tak wykończona..ale poznałam dużo wspaniałych ludzi ( kontakty też służbowe). Naprawdę podoba mi się ta praca!

W poniedziałek do pracy...rosołek z niedzieli został jeszcze. Tak naprawde w pracy nie mam ochoty na jedzenie. Więc sama widzę ,że chudne..a nie mam czasu bo..pracuje!non stop telefony, załatwianie klientów ,imprez, spotkań..jej!

We wtorek i dziś zakończenie sezonu grilowego w mojej kuchni. Więc  grilowe jedzonko: karkówka w miodzie na ostro, cukinia , papryka i pieczarki:

sannicka karkówka

Musze tu pochwalić mojego męża, bo gdy tylko wraca z pracy zajmuje miejsce w mojej kuchni i przygotowuje obiady oczywiście wcześniej przeze mnie do połowy uszykowane. Ale jak mus to mus!

A dziś w pracy...uszykowałam deser..który zasmakował mojej szefowej i być może zostanie włączony do naszego MENU:

BANANOWA CHMURKA:

  • OKOŁO 4 BARDZO DORODNYCH BANANÓW
  • 2 GALARETKI
  • 1/2 OPAKOWANIA JOGURTU( TU ŚMIETANA)

Do dekoracji małe winogrono i listek mięty.

Banany miksujemy na gładki mus, dodajemy jogo. 2 galaretki rozpuszczamy w 1/2 l wrzątku. Połowę galaretki schłodzonej dodajemy do musu bananowego, który wstawiamy do lodówki. Gdy nam stężeje dekorujemy pozostałą już prawie sztywną galaretką i winogronem i listkiem mięty.

banana

I deser gotowy...





20:13, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 sierpnia 2011
uwaga dieta...

I mamy weekend. W piatek po pracy( oj pracy było dużo) wróciliśmy razem z mężem i zabrałam sie za szykowanie łososia...bo piątek:

paluszki z łososia

Łososia dzień wcześniej zamarynowałam w cytrynie z sola i pieprzem. A tak smażyłam w panierce z cykoria( gotowa), podałam z surówka z czerwonej kapusty z jabłkiem, cebulą i jogo na ostro. Paluszki rybne bardzo smakowały mojemu synowi...wcinał aż mu sie uszy trzęsły..haha.

Dziś moi panowie sobie zażyczyli pizzę:

PIZZA EKSTRA:

  • 2 szkl. mąki- 1 tortowa, i pełnoziarnista pszenna
  • 3 łyżki oliwy
  • 1/2 kostki drożdży
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • troche ciepłej wody
  • dodatki: szynka, pieczarki, cebula, chili,czosnek
  • ser żółty light
  • sos pomidorowy+ bazylia + sól+ chili

Pieczarki podsmażamy pokrojone wraz z cebulą. Doprawiamy solą,pieprzem i dodajemy bazylię. Drożdże rozkruszone ucieramy z cukrem i dodajemy odrobinę ciepłej wody. Odstawiamy w ciepłe miejsce by nam zakipiały. Do połęczonych mąk dodajemy szczyptę soli i wlewamy drożdże. Łączymy razem dodając stopniowo oliwę. Powinno ciasto być gładkie i miękkie. Przykrywamy je sciereczką na pół godziny. Podwoi ono swoją objętość. Rozwałkowany placek drożdżowego ciasta rozkładamy i w brzegi zawijamy paseczki żółego sera light i smarujemy wierzch sosem pomidorowym z dodatkami.Pieczemy pizzę  w piekarniku nastawionym do 200*C przez około 12 min. Wyjmujemy i wykładamy na wierzch nasze podduszone pieczarki z cebulą, wykładamy wędlinę i pieczemy kolejne 10 minut. Na koniec posypjemy serem żółtym light i znów pieczemy około 4 minuty. Pizza gotowa:

pizawega1

pizawega2

pizawega3P

Pizza super. Wole sama zrobić pizzę i mam pewność,że dodaję to co lubię i jest smaczna ...

Jako dodatek do pizzy zaserwowałam sos czosnkowy(jogo 0% + odrobina chili + sól+ bazylia + czosnek) oraz dogryzałam sobie pomidora...

Dziś w pewnej gazecie znalazłam sposób na czekoladowe foremki i od razu je musialam zrobić. Jednak wcześniej byłam w pracy zkoordynować dzisiejsze wesele u nas. Ponieważ szefowa ma wyjazdwą impreze ja dziś miałam sprawdzic, czy wczystko gra... w sumie jestem tu menagerem..

CZEKOLADOWE FOREMKI:

FOREMKA1

OCZYWIŚCIE OSTRZEGAM, ŻE TO NIE SĄ DIETETYCZNE FOREMKI...HAHAHA!

  • 2 tabliczki 75 % czekolady ( gorzka)
  • folia aluminiowa
  • jogurt 0%

czekoladę roztapiamy w miseczce nad parą ( w garnuszku gotujemy wodę i nakadamy na niego miseczke najlepiej metalowa z poktruszoną czekolada).  Z folii aluminiowej wycinamy kwadraty i obkładamy nimi dno małej wązkiej szklaneczki. Ja naszykowałam 6 takich aluminiowych form. Teraz pędzelkiem wysmarować należy naszą roztopioną czekoladą wnetrze tych aluminiowych foremek. Wkładamy je nastepnie do zamrażarki na 30 min. Po tym czasie delikatnie zciągamy folię aluminiową z naszych czekoladowych foremek:

foremka2

Środek foremek wypełniamy gęstym jogurtem  a wierzch dekorujemy pozostałą  czekoladą:

foremka3

Piękne prawda?

Wiem, wiem..ja nie zjadłam ani jednej... tylko dogadzałam dziś moim chłopakom...

21:53, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Środa, czwartek...jak ten czas leci. Dziś w pracy nie miałąm czasu nawet wypić herbaty...ale uwielbiam jak coś się dzieje. A u nas praca pali się w rękach: kuchareczki uwijają się bo jest w sobote organizowane wesele a w niedziele jest DUŻA impreza plenerowa...wieć i tam się trzeba wykazac. Ja równiez zostałąm zaangażowana dopracy z "nożem i widelcem"...ale o tym opowiem już po imprezie.

Dziś mój mąż robił obiad i mimo, że dziś czwartek białkowy to był makaron pełnoziarnisty z twarogiem 0% + odrobina cukru trzcinowego i do tego gorąca herbata ziołowa. Po południu normalnie naszła mnie nieodparta chęć upieczenia czegoś...tak się stęskniłam za moim pichceniem..

BABECZKI Z MORELAMI:

  • 1 szkl. mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 3/4 szkl. cukru trzcinowego
  • 4 jajka
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oliwy
  • garść suszonych moreli pokrojonych drobno

Wszystkie składniki łączymy dokładnie. Ja gotowe ciasto przełożyłam do mojej teflonowej formy na 12 babeczek i piekłam w piekarniku nastawionym na 200*C przez 30 min.

babusia1

babek12

Mąż wcinał jeszcze ciepłe, a udekorowałam je serkiem homogenizowanym i posypałam kakao.

Tagi: ciasta
18:37, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Weekend minął tak szybko jak przyszedł. Nie obyło się bez gości z mała Nadią..ta potrafi rozkręcić towarzystwo..hahaha. A już od poniedziałku jestem oficjalnym pracownikiem firmy. Ale teraz tak od początku: tak więc od jakiegoś czasu poszukiwałam pracy. Przyszedł czas bym w jakiś sposób spełniła się i zawodowo ale i przy okazji robiła to co lubię a mianowicie pichciła...Gdy tylko pojawiła się oferta współpracy z pewnym domem weselnym od razu zadzwoniłam. I wiecie co? Nie dość, że zaproponowano mi stanowisko menagera to jeszcze i mogę dekorować potrawy i troszke pomagać też w kuchni...jej! Tak wiec oficjalnie stałam się pracownikiem tej firmy. Teraz wiem, jaki to ciężki kawałek chleba prowadzic taki interes..zawsze chciałąm mieć własny lokal, własną knajpke..ale nie wiem ,czy moje nerwy by wytrzymały taki stres! Jak narazie staram sie pozyskiwać klientów, reklamować nasze usługi i...pracować najlepiej jak potrafię! Wiecie co jest jedynym minusem tego,że tu pracuje? Główna kucharka tak wspaniale gotuje,że moje soki trawienne tak codziennie są pobudzone...i do tego non stop mnie czymś częstują..na szczęście powstrzymuję się, ale czasem jest ciężko..hahaah. Jadąc do pracy staram się jeść śniadanie w domu, zabieram ze sobą jogo 0%, ciastka owsiane lub jakieś owoce..DAM RADE!

Wstępnie już wieczorami szykuje obiad na nastepny dzień, bo jak wracam razem z mężem po 15 do domu chcę zasiadać jak zawsze wspólnie i rodzinnie do stołu. Tradycja.

Dziś na obiad miałam gulasz Misia. Nie wiem czemu tak go kiedyś nazwałam..

GULASZ MISIA:

  • 1kg chudej szynki
  • mała cukinia
  • 2 cebule
  • 2 papryki( czerwona i żółta)
  • 2 pomidory
  • mała papryczka chili
  • sól, pieprz, cury, odrobina tymianku
  • 2 łyżki miodu

Mięso kroimy w kostke i smażymy w woku. Dodajemy paprykę i pokrojoną cebule w piórka.  Smażymy ciągle mieszając. Następnie dodajemy drobno pokrojoną papryczkę i doprawiamy dopiero przyprawami. By nam powstał pewnego rodzaju sos podlewamy nasze warzywa z mięsem wodą (może być gotowy bulion). Do sosu wkrawamy pomidora i cukinię. Na koniec dodajemy miód. Powtały sos będzie i osrty i jednocześnie słodki-tak jak lubię!

glasz misia

Gulasz sprytnie przygotowałam na 2 obiady ...



 

21:48, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 sierpnia 2011
uwaga dieta...

W sobotę zabrałam się za pranie całotygodniowe i sprzątanie a przy okazji ugotowałam moje ulubione gołąbki w sosie pomidorowym. Jak już zapewne wiecie moje gołabki oficjalnie można jeść podczas diety Dukana, ponieważ są wykonane z chudego mięsa mielonego(bez ryżu) z dodatkiem otrębów zawinięte w kapustę i gotowane w sosie pomidorowym bez zagęszczania czy dodawania śmietany...sama dieta... Gołabków ugotowałąm aż 16 szt. więc na całe 2 dni..A na deser dziś:

białko w galarecie:

  • 6 białek
  • 2 galaretki
  • 2 łyżki brązowego cukru trzcinowego
  • szczypta soli

Białka ubijamy na sztywno z dodatkiem soli. Dodajemy cukier podczas ubijania. 2 galaretki o różnych smakach( kolorach) rozpuszczamy w mniejszej ilości wody niż w przepisie i gdy ostygnie jedna dodajemy ją do połowy naszych białek a drugą do drugiej części białek. Jedną pianke w naczyniu wstawiamy do schłodzenia i gdy się zsiądzie wykładamy na nia druga piankę...

mleczko1N

Nasza pianka po godzinie będzie gotowa do degustacji.

mleczko2

Smakowita..jak ptasie mleczko..teraz juz wiem jak wykożystać białka , które mi zostają...

17:24, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
uwaga dieta...

I tak minął tydzień.

Białkowy czwartek: serek wiejski, jogurt i pieczone udka w wykonaniu mojego  męża, ponieważ ja byłam w pracy a mąż urlopik miał. Praca coraz bardziej i sie podoba-ale jak podpiszę umowę pochwalę sie już oficjalnie co i jak.

Jeszcze jedna rzecz w czwartek się stała: niestety musieliśmy pożegnać naszą ukochaną domowniczkę KICIĘ-CZARNULĘ... była z nami od 9 lat, bardzo się do niej przywiązałam, traktowana była jak członek naszej rodziny

misia

...Misia zachorowała...i nie można było jej już pomóc... kochana moja maskotka,bardzo będzie mi jej brakować.. nie sądziłam,że aż tak będe po niej płakać. Ale ten kto stracił swojego ukochanego zwierzaka wie co teraz ja czuje!...

Tagi: Misia
17:00, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
środa, 17 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Jeszcze nie chce zapeszać...ale zaczęłam prace! Mam nadzieję, że to własnie to co chcę wykonywać i na bank sprawiać mi to będzie ogromną satysfakcję! Po części będę odpowiedzialna za dobre funkcjonowanie firmy, po części będę odpowiedzialna za reklamę firmy i po części będę ...też w swoim żywiole jakim jest oczywiście gotowanie! czyli wszystko zbierając do kupy- mam być menagerem DOMU WESELNEGO...jej...odpowiedzialność ogromna, ale...

Te dwa dni poweekendowe upłyneły mi na ogarnianiu tego co własnie mnie czeka. Ale nie zaniedbuję moich facetów, są pod moja kuratelą ..hahaah, obiady i te inne sprawy spokonie wykonuje: i tak np. wczoraj miałam zupę śmieciową z warzywek od teściowej z działki a dziś ...fasolka z sezamem. Na jutro już marynuje udka (bo to czwartek białkowy) a tak naprawdę będe pracować w godzinach normalnych( czyli 8-16). Spokojnie damy rade! Wiem ,że ciut zaniedbam swoją dietę...jak to przecież bywa ...ale będę się starać! Jak na razie jest ok!

Dziś są imieniny mojego męża! Właśnie szykuję mu niespodziankę( tiramisu)....

      Wszystkiego najlepszego

            Jacenty....

A oto moja niespodzianka dla Ciebie kochanie:

tirek1

tirek2

Przepis zaczerpnięty z bloga GOTUJĘ BO LUBIĘ

TIRAMISU:

  • 6 ŻÓŁTEK
  • 6 ŁYŻEK CUKRU TRZCINOWEGO
  • BISZKOPTY OKRĄGŁE
  • 100 ML LIKIERU O SMAKU TIRAMISU
  • SZKL. MOCNEJ KAWY ROZPUSZCZALNEJ( OSŁODZONEJ)
  • 3 ŁYŻKI KAKAO
  • 500 G SERKA MASCARPONE
  • MALINY DO DEKORACJI

Żóltka ucieramy z cukrem na puch, dodajemy stopniowo serek i 30 ml likieru tiramisu. Ubijamy na bardzo gładką i puszystą masę. Nasze biszkopty dosłownie na sekundę maczamy w kawie z  70ml likieru i wykładamy tortownicę. Na biszkopty wykładamy połowę masy tiramisu i  posypujemy warstwą kakao. Nastepnie kolejna wasrtwa biszkoptów namaczanych w kawie i znów masa tiramisu. Na wierzch wykładamy nasze malinki dekoracyjne...gotowe tiramisy wkładamy na około 3 h do lodówki do schłodzenia:

tirek4

I nasze  BARDZO kaloryczne ale i równie przepyszne ciasto jest gotowe!

Przyznam się Wam szczerze...liznełam tylko ociupinke kremu...i wypiłam kawe po namaczaniu biszkoptów!...

Ciacho wykonałam na osłodę dla Męża!

Tagi: ciasta
16:35, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
uwaga dieta...

I po długim weekendzie..szaleństwo, lenistwo itp.itd. Mężowi rospoczęły sie kolejne urlopowe dni a ja świetowałam nową pracę.Mam nadzieje ,że to jest to czego szukałam...ale więcej opowiem już niedługo. Teraz chce się Wam powchwalić moim tortem, który wykonywałam na zamówienie ( pierwsze takie poważne)...na imprezę:PANIEŃSKIE...

durex1

durex2

durex3

Mam nadzieje ,ze mój pomysł sie Wam podoba..hahaah, bo przyszła panna młoda miała ubaw po pachy..Dodam jeszcze tylko,ze biszkopt był czerwony, a krem biały-smietankowy..podobno był pyszny!

Jeszcze przed wyjazdem pichciłam łososia w foli pieczonego:

ŁOSOŚ W PAPILOTACH:

  • 750g łososia
  • 1 cytryna
  • tymianek, szczypiorek
  • sól, pieprz, odrobina przyprawy do grila
  • czosnek
  • oliwa.

Z folii aluniniowej wycinamy prostokąty i pądzelkiem rosprowadzamy oliwę, układamy plasterki cytryny i kładziemy na niej przyprawionego łososia. Na wierzchu układamy tymianek oraz szczypiorek .Pakujemy naszego łososia szczelnie zawijając brzegi.Pieczemy w piekarniku nastawionym na 220*C przez około 12 minut.

papilot1

papilot2

papilot3

doskonale komponował się z pieczonym rownież w folii ziemniaczkiem...

A na zakończenie takie małe moje dekoracje:

dekor6

dekor8

I tak zaczyna się nowy rozdział w mojej karierze zawodowej..mam straszną tremę...ale mam nadzieję, że znalazłam zajęcie które doskonale do mnie pasuje i będzie wszystko tak jak sobie postanowiłam i zaplanowałam. Trzymajcie za mnie kciuki! Jutro pierwszy dzień w pracy!!!

Tagi: torty
18:38, dorotamirowska
Link Komentarze (3) »
środa, 10 sierpnia 2011
uwaga dieta...

No wiele się zmienia...szukałam pracy-usilnie, od września mam zamiar poważnie myśleć o pewnej pracy. Ale jak narazie na weekend zamierzamy wyjechać i omówic kwestie moich ważnych decyzji o których już niedługo będe pisać.

Wczoraj na obiad zaproponowałam moim chłopakom:

KLUSKI NA PARZE RAZOWE:

  • 4 SZKL. MĄKI PSZENNEJ PEŁNOZIARNISTEJ
  • 25DAG DROŻDŻY
  • 1/2 SZKL. WODY
  • 1 SZKL. MLEKA (CIEPŁE)
  • 1 JAJKO
  • 1 ŁYŻKA CUKRU BRĄZOWEGO
  • 3 ŁYŻKI OLIWY
  • SZCZ. SOLI

Drożdze ucieramy z cukrem dodajemy 2 łyżki mąki i ciepłe mleko. Odstawiamy zaczyn w ciepłe miejsce pod przykryciem. Powinien nam aż kipieć. Nastepnie mąkę łączymy z oliwą, jajkiem, szczypta soli, wodą oraz naszym zaczynem. Dokłanie łączymy w jednolite ciasto. Może nam się ciut kleic do rak ale to nie szkodzi. Przykrywamy nasze ciasto ( powinno być w cieple) i odstawiamy na jedną godzinę. Urośnie nam 2krotnie. Podsypujemy blat mąką i nasze ciasto rozwałkujemy na prostokąt i szklaneczką wycinamy "bułeczki". Wyjdzie ich około 28szt;

para1

Przykrywamy je jeszcze na około 15 minut. Znów nam troche "urosną". Nastepnie parujemy w garnku do gotowania na parze przez około 5-6 minut. Ja podałam z owocowym jogutem, ale mogą być jako dodatek do mięsnych sosów.

para2

para3

Te bułki na parze są bardzo pożywne... zje się kilka i jest się pełnym..

Mi zostało pare nieuparowanych bułek więc po prostu je upiekłam w piekarniku jako bułki na kolacje do wędliny i serka.



20:38, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Poniedziałek. Dziś na obiad wręcz zapragnęłam jakiejś zupy..np. ogórkowa czy kapuśniak. Tak na odtrącenie się...po bardzo mięsnym weekendzie. I powstała  zupa..aż(jak to mówi Heniu w reklamie)"gębę" wykręcało... Dzień jak pozostałe dni lata, trochę słońca, trochę wiatru, trochę i deszczu..ogólnie nieletnio!

Wieczorem już po spacerku i po ploteczkach z mężem nadszedł czas na małą przekąskę:

BATONY OTRĘBOWO-BAKALIOWE:

  • 4 ŁYŻKI MIODU
  • 3 JAJKA
  • 1/2 ŁYŻECZKI CYNAMONU
  • BAKALIE:

           RODZYNKI

           SUSZONE POKROJONE MORELE

           ORZECHY LASKOWE

           ZIARNA SŁONECZNIKA

           SEZAM

           TROCHĘ WIÓRKÓW KOKOSOWYCH

W zależności od tego ile i jakie dodamy bakalie musimy na wyczucie dodać tyle otrębów.

Ja bakale dodałam do miski w sumie po garści z każdego rodzaju. Więc otrebów dodałam około 1 szklanki. Połączyłam wszystko, dodałam roztrzepane jajka z miodem i wszystko razem ręką połączyłam. Powinna postać dość zwarta masa, którą wyłożyłam do naczynia na tarte żaroodporną.  Pieczemy w piekarniku w 180*C przez około 20-25 min. Po wystygnięciu upieczoną naszą formę kroimy na batony wg naszego wymiary. Moje mają około 5 cm x 1.5 cm

baton1

baton2

baton3

Połowe batonów udekorowałam polewą kakaową, bo mój mąż stwierdził,że są mało słodkie...łasuch...a polewa wykonana była z kakao beztłuszczowego z odrobiną mleka w proszku odtłuszczonego i mleka 0%. Ale to tylko dla łasuchów. Sama potwierdzam,że batony są słodkie i bez polewy. I naprawdę  bardzo sycące.

Dziś rano(wtorek) spakowałam mężowi do pracy wraz z kanapką jako słodki kęs po śniadaniu.

Tagi: ciasta
10:09, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Dostałam pewien komentarz od "russkaya"-bardzo miły, ale musze Cię jednak roczarować, jednocześnie udzieląjac odpowiedzi na ten komentarz.

Jestem osobą bardzo komunikatywną, ufną i zawsze staram się dopatrywać w życiu tych miłych i pozytywnych momentów. Wiadomo, te złe i te negatywne..nikt ich nie lubi i jak najszybciej wymazuje z pamięci. Tak też jest w moim przypadku. Moja rodzina jest zwykła..czasem się kłócimy, czasem psioczymy na siebie, obrażamy i nawet strzelamy focha na długie dni. Mamy swoje problemy np. ze kurs franka jest bardzo wysoki a kredyt do spłacania jest, że zaczyna się szkoła a tu książki takie drogie, że syn tak szybko mi dorasta a ja jeszcze bym chciała by był mały i tylko mój, że mąż woli czasem wiecej czasu spedzać poza domem niż z nami...jejku...jest tych rzeczy. Aż szkoda wymieniać te prolblemy. Mam swoje smutne dni, kiedy płacze bo moja mama jest bardzo chora i tak naprawdę jej już wśród nas nie ma, że zostałam z takim problemem sama (chociaż mam rodzeństwo),że nie potrafię podjąć wyzwania by rozpocząć pracę o której zawsze marzyłam,że jest mi czasem tak straszliwie źle...że jedyną moja odskocznią jest..ten blog! Tak. Możliwość stworzenia czegoś w kuchni, wspaniałej potrawy-takiej z duszą, nieważne czy to talerz zupy, czy królewska pieczeń czy jakies ciasto, to dla mnie najwspanialsza odskocznia od problemów i kłopotów. Bo jak zasiadamy do stołu, do wspólnego posiłku..problemy na chwile znikają...a buzie zamyka rozkosz jedzenia!

Nie chce na tym blogu pisać o tym co mnie gryzie, chociaż to i tak mój osobisty"pamiętnik", ale wychodzę z założenia, że wszyscy mamy problemy wiec po co ktoś ma jeszcze czytać o moich?

Gotowanie i tworzenie dobrego jedzonka to moja pasja i nie mam z tym problemów. Potrafię upichcić wiele. Kuchnia to mój azyl..i niech tak pozostanie...

Tak więc moja kochana russkayo, moje życie to nie sielanka, ale zawsze staram się by jednak tak było...czasem się udaje, czasem  nie.

Pozdrawiam moich czytelników serdecznie!





Tagi: różne
09:53, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Jejku...jak ja lubię niedziele...wszyscy śpimy do późna...śniadanie jakieś takie leniwe zawsze, bez pospiechu...z kawą w tle..super. wczorajsze mufinki były dziś hitem do kawy dla męża, a ja zabrałam się za dokończenie mojego królewskiego obiadu:

KRÓLEWSKI SCHAB Z WARZYWAMI:

  • OKOŁO 1 KG SCHABU Z KOŚCIĄ
  • 2 MARCHEWKI, 2 ZIEMNIAKI, 2 JABŁKA , 2 CEBULE
  • TYMIANEK
  • 3 ŁYŻECZKI MASŁA
  • 1 ŁYŻKA SOLI MORSKIEJ

MARYNATA DO SCHABU:

  • 1/2 SZKL. SOKU Z POMARAŃCZY
  • 1 ŁYŻKA MIODU
  • 1/2 ŁYŻECZKI MIELONEGO KMINKU
  • 1/4 ŁYŻECZKI CUNAMONU
  • 1/4 ŁYŻECZKI OSTREJ PAPRYKI
  • SZCZYPTA IMBIRU
  • TYMIANEK
  • SÓL MORSKA

SCHAB NA NOC W TEKIEJ MARYNACIE ZOSTAWIAMY W LODÓWCE.

Na drugi dzień obsmażamy go ze wszystkich stron i układamy do naczynia żaroodpornego wlewając pozostałą marynatę. Pieczemy około 30 min. Naczynie powinno być obłożone folia aluminiową.

W tym czasie nasze warzywa kroimy w kostkę oraz w plasterki. Dodajemy przyprawy( sól i tymianek) i okładamy nasz  schab w koło. Już zdejmujemy folię  a pod koniec pieczenia( sprawdzamy miękkość ziemniaka) dodajemy wiórki masła. I gotowe.

Nasz obiad powstał w około 1godzine i 10 minut. na koniec posypujemy natką pietruszki.

sch.warz1

sch.warz2

Schab wyszedł bardzo soczysty. Nie jest suchy. Skórka jest miodowo pikantna, aromatyczna...wspaniała...

sch.warz3

i oczywiście moje dekoracje...

sch.warz4

Po obiedzie chwilka relaksu i potem udałam się w odwiedziny do mamy do hospicjum.

A wieczorem..oglądanie burzowego nieba na balkonie...

 

18:59, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
uwaga dieta...

Calusieńka sobota pod znakiem owocowego raju. Jak szaleć to na całego. Rano jogurty owocowe, na obiad zupa owocowa a na podwieczorek...mufinki owocowe..hahaah. Fajnie!

Wszystko zaczęło się od tego, że naszła nas ochota na kupno malin. Pięknych, dorodnych..wiec pomysł z owocową sobotą-na zawołanie-zrodził się sam. Po wczesniejszym posprzataniu naszego M, zabrałam się za wertowanie przepisów. Co tu z malinami...hmmm. Pierwsze-suflet, drugie-mufinki. Pozostałam przy mufinkach. A przepis wyszperałam u Dorota smakuje. Oczywiście troszkę "przerobiłam" składniki dla własnych potrzeb...

MUFINKI Z MALINAMI:

podwojona porcja:

  • 250 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 100g cukru trzcinowego
  • 1 szkl. mleka 0.5%
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6 łyżek oliwy z pestek winogron
  • 2 jajka
  • maliny

Wszystkie produkty dokładnie mieszamy. Dodajemy 3/4 naszych malin i łączymy już delikatnie. Nastepnie przełożyłam do mojej 12 sztukowej foremki na mufinki. Jeszcze na wirzch powciskałam po jednej malinie. Piekłam w 200*C przez 20 min.Dekorujemy wg własnej fantazji. U mnie serek homo 0% z dodatkiem soku z malin.

mal1

mal2

mal3

Słodki kąsek do kawy...

Dalszy ciąg owocowego menu:

ZUPA OWOCOWA:

  • 8 dużych śliwek węgierek
  • 1 jabłko
  • kilka gałazek czerwonych porzeczek
  • kilka malin.
  • 1 łyżka masła
  • sól(szczypta)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • szczypta imbiru
  • kilka goździków
  • cukier trzcinowy wg smaku

Śliwki i jabłka gotujemy w wodzie jak na kompot, z wyjątkiem tego,że dodajemy masło.Solimy i dodajemy pozostałe przyprawy. Porzeczki i maliny miksujemy lub przecieramy przez sito i dodajemy mus(wyjdzie dosłownie łyżka) do gotującej się zupy. Dosładzamy.  Aromatyczna zupa jest gotowa po około 35 minutach. Można dodać jogurt 0% ale ja się obyłam bez. Zupę podałam z kluskami wasnej roboty...najlepsze!

owocowa zupa

...mniam....

Wieczorem zaczęło już kropić..nadeszła burza...ale wraz z mężem ruszylismy na zasłużony prezent dla męża. Z okazji zbliżajacych się imienin i święta jego w pracy..sprezentował sobie nowy zegarek na rękę. A ile mial z tego powodu radości..hahaah. Jak małe dziecko jak dostaje nową zabawke! Pocieszny facet!

11:30, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Heh..szalony dzień.  Dziś od rana mnie naszła ochota na kanapki. Jakoś musiałam zjeść chociaż pół bulki pełnoziarnistej z sałatą, pomidorem ,ogórkiem i wędliną...kawa. Dziś wcześniej mąż wrócil z parcy... mówił, że głodny...heh. Jak go wczoraj bez obiadu z fochem( moim ) zostawiłam...tak trzeba krótko..żartuje! Dziś wróciłam do moich wątróbek:

DROBIOWE WĄTRÓBKI:

wiele osób na samą myśl o wątróbce ma mdłości. Ja też tak miałam, ale się przekonałam do nich ale tylko w wersji słodko-ostrej:

  • 600g wątróbek drobiowych oczyszczonych
  • 1/2 szklanki maki kukurydzianej+ostra papryka+imbir+ pieprz
  • 3 łyżki miodu
  • odrobina oliwy
  • 2 spore cebule

Cebule pokrojoną w piórka smażymy  z dodatkiem soli i podlewamy troche wodą. Gdy nam się zacznie rumienić zdejmujemy z ognia. Zaczynamy smażyć nasze wątróbki na rozgrzanej oliwie panierowane w mące z przyprawami. Dokładnie obsmażamy z każdej strony( prawie przypalamy) , miód rozpuszczamy w kilku łyżkach wody i polewamy po wątróbkach. Powstanie na nich słodka skorupka. Całe wątróbki smażymy doslownie 5 minut i dodajemy naszą cebulę. Podajemy za lodowej salacie z pomidorem i ogórkiem:

watr1

watr22

w wersji bardziej imprezowej(na kolacje z gośćmi) wątróbke podaję z cebulą smażoną z jabłkiem i rodzynkami.

Wieczorem spacer. Potem TV...

20:05, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
uwaga dieta...

Ponieważ wczoraj moje wątróbki się nie"zrobiły"...(będą dziś), bo cały białkowy czwartek był pod znakiem jogurtów 1.5%. Zresztą nie chciało mi się robić obiadu. Po południu ruszyliśmy z mężem w poszukiwaniu książek do szkoły dla syna. A za to wieczorem...:

suchar1

suchar2

suchar3

...upiekłam sucharki. W sumie wyszły całkiem przypadowo, ale są rewelacyjne;

Na początek planowałam upiec ciasto jogurtowe z tego przepisu:

CIASTO JOGURTOWE:

  • 3 jajka
  • 300 g jogurto0%
  • 1/2 szkl. cukru brązowego trzcinowego
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki mąki kukurydzianej
  • 2 łyżeczki kakao odtłuszczonego
  • 3 łyżki mieszanych otrębów

Wszystko łączymy dokładnie, przelewamy ciasto do silikonowej keksówki i pieczemy w 180*c przez okolo 40min. Wyjmujemy...

Po wyjęciu ciasto było dla mnie ciut niedopieczone. Ale...pokroiłam je na plasteki grubosci 1.5 cm posypałam odrobiną cynamonu (mogą być tez przyprawy do piernika np.) i wyłożyłam na bkratkę do pieczenia i zapiekałam(suszyłam) kolejne 5-7 minut. Zapach..rewelacjny..chrupkie superaśne wyszły sucharki. Idealne do kawy, można je chrupać i chrupać...lux! Polecam.

I pamietajcie, nie wszystkie przepisy mogą być dobre. Może nam niepodołać nasz piekarnik, ale zawsze pokombinujemy i powstanie przypadkowo dobry kęs!



Tagi: ciasta
12:51, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Jakoś te dni przeleciały mi przez palce..nudno, smutno ale na szczęście słonecznie. Wczoraj na obiad zrobiłam( zgrzeszyłam kilkoma) kluski serowe z białej mąki z cynamonem. Chłopaki pojedli ja..kilka tylko chapnęłam.

Dziś białkowy czwartek. Rano śniadanie : serek homogenizowany 0% z korniszonkiem i kaparami + wędlina. Kawa rozpuszczalna.

Dzień jak codzień. Wakacyjnie. Syn śpi do południa, markotnie reaguje na pójście spać..

"mamo,są wakacje..."-ciągle słysze! heh...dzieci...

Dziś na obiad planuje moje ulubione wątróbki drobiowe na sodko-pikantno!

Opis i zdjęcia wieczorem...

Tagi: różne
11:07, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 sierpnia 2011
uwaga dieta...

Dziś mąż do pracy...dość późno wyruszył (tak na marginesie ciągle go meczy katar sienny-alergiczny). Ja na śniadanie wcinałam pomidory i serek koperkowy. Potem zajęłam się porządkami  w lodówce. Na obiad dziś zaserwowałam:

"OSKUBANE LATAJĄCE POMIDORY";

Nazwa śmieszna ale tak naprawdę chodzi o zupę pomidorową  na skrzydełkach ze skubanymi kluskami.

  • wywar warzywny na skrzydełkach z kurczaka
  • 2 szkl. soku pomidorowego
  • 3 jajka
  • 3/4 szkl. mąki kukurydzianej
  • odrobina soli do klusek

Nasz wywar warzywny doprawiamy wg smaku. Dolewamy sok pomidorowyć Jajka dokładnie roztrzepujemy i dodajemy mąkę do momentu powstania jednolitego ciasta( nie powinno kleic się do rąk) Dodajemy odrobinke soli. Ja do kluskowego ciasta dodałam odrobinę barwnika spożywczego zielonego. Tak dla kontrastu z zupą pomidorową. W garnku gotujemy wodę i gdy będzie wrzeć dodajemy sól i na taką wodę z naszego ciasta"skubiemy " małe kluseczki. Gotujemy do momentu wypływania klusek. Odcedzamy:

zielone skubane

Takie kluseczki to nasz dodatek do zupy pomidorowej:

ziel.skub.pom.

Dziś przemaszerowałam kawał drogi na moim steperze, ale i tak potem ruszyliśmy z mężem na spacer. Chłopaki zaraz po obiedzie byli na boisku...grali w kosza...heh!

A wieczorem...TV.

Tagi: obiady
22:19, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
uwaga dieta...

Jak wiadomo nie ma osoby, która by nie miała bzika na jakimś punkcie...ja również jestem osobą z takim bzikiem...mianowicie uwielbiam tatuaże.Może to głupio zabrzmiało..nie jestem kobietą, która maluje sobie całe ciało...ale takie malutkie znaki...wręcz mnie ciagną..

I tak własnie wczoraj pojawił się na moim ciele mały...znaczek:

tatu

Poza tym pogoda się jakoś poprawia na szczęście. Więcej juz czasu można spedzić na spacerach, wypadach za miasto...rowerkach itp. A ja z szafy nawet w tą pogodę (deszczową) wyjęłam STEPER...tak dla utrzymania swojej kondycji.

Wczoraj na obiad królował u mnie kolega kalafiora-brokuł...i niedzielny dodatek-udko pieczone.  Wieczorem mąż wybył na biznesową kolację a ja? leniłam się jak tylko mogłam...

Tagi: różne
11:55, dorotamirowska
Link Komentarze (2) »
O autorze
Top Blogi