mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
poniedziałek, 24 października 2011
uwaga dieta...

Hmmm..nie lubie poniedziałków...

Niedziela upłyneła bajerowo,uwielbiam moje mieszkanie, moją kuchnie i moje gotowanie, a Ci co nie preferuja moich smaków..to się nie znają! Wczoraj na obiad przyszykowałąm wypasione zawijasy:

ZAWIJASY... ZAWIJASY Z KLASĄ:

  • kilka plastrów schabu b/k
  • tyle samo plastrów szynki drobiowej
  • tyle samo plastrów żółtego sera
  • sól, pieprz, czosnek, papryka, tymianek
  • 2jajka
  • kilka słupków papryki
  • kilka słupków cebuli
  • płatki kukurydziane
  • płatki owsiane + sezam

Schab rozbijamy tłuczkiem, nacieramy przyprawami, układamy plaster szynki i żółtego sera, układamy słupek papryki i cebuli i zawijamy. Panierujemy w jajku i płatkach(pokruszonych) kukurydzianych i płatkach owsianych z sezamem. Smażymy dokładnie ze wszystkich stron. Podajemy z surówką z marchewki z jabłkiem skropionej sokiem z cytryny.

rur22

te zawijaski wyszły bardzo soczyste za sprawą warzyw "uduszonych" w środku. Aromatyczne...



Tagi: obiady
18:55, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 października 2011
uwaga dieta...

Czy ktoś z was może w internecie widział szokujący film (aż trudno mi to wypowiedzieć)pokazujący znieczulicę na ulicy Chin?.. Jejku jak to mną wstrząsneło...aż się nie mogłam uspokoić! jaki ten swiat jest starszny! Nie wiem jak ludzie moga być tak obojętni na to co się dzieje na ulicy wokół nich? jak można być takim bezdusznym potworem..???

Będąc matką ...aż wyściskałam swojego już prawie dorosłego( tak o sobie mówie mój 13latek)syna, bo musiaąłm jakoś dać ujście tym emocjom...a na kolacje przyszykowaąłm mojemu      " malutkiemu" synowi....

jajeczka

...chciałabym by był zawsze moim małym synkiem...

A by mój drugi facet nie był zazdrosny.hahah dla niego uszykowałąm sałatke:

NA KOLACJE SAŁATKA:

  • wędzony łosoś( brzuszki)
  • konserwowe ogórki
  • papryka
  • por
  • 3 jajka
  • sól, pieprz,ostra papryka
  • łyżka majonezu, łyżka musztardy, łyżka ketchupu

Składniki kroimy wg upodobań i ilości. majonez łączymy z ketchupem i musztardą i "zcalamy" sosem nasze składniki sałatki. Doprawiamy i gotowe. Prawie cała sałatkę mąż zjadł na kolacje( odrobinka została na śniadanie).

brzuszkisałatka



I tak minął weekend!

Tagi: sałatki
14:02, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
uwaga dieta...

Coraz częściej zastanawiam się czy dobrze robie pchając się do kuchni w pracy... Tworze nowe menu, wprowadzam zmiany,ale czy tak naprawde powinnam? Uwielbiam tworzyć nowe cudeńka w kuchni, eksperymentować, coś dodać coś ując...ale...obawiam się krytyki!

W domu gotowanie to całkiem inna sprawa. Gotuje dla "swoich" ludzi, wiem jaki mają gust. Z drugiej strony mam zaje..frajdę jak "pokazuje" co potrafie.

W piątek na moim stole gościła rybka oczywiście. I oczywiście był to łosoś tak lubiany przez domowników. Teraz go troszke bardziej podpiekłam( panierka pikantna) z sezamem i podałam z pieczonym ziemniakiem i surówką.

ostrlos1

ostrlos2

A ponieważ mój mąż lubi rybne potrawy na kolację przygotowałam:

TATAR Z ŁOSOSIA:

  • około 15 dag surowego fileta z łososia
  • około 15 dag wędzonego łososia
  • 3 korniszony ( pikantne)
  • koper, kilka kaparów
  • pieprz, sól morska kilka ziarenek
  • łyżeczka ostrej musztardy
  • sok z połowy cytryny

Łososie mielimy razem, dodajemy koper, pieprz i pokrojone drobno korniszony. ostawiamy na chwile do lodówki. Sok z cytryny łączymy z sola i musztardą i dodajemy do schłodzonego łososia. Dekoryjemy kaparami. Można w dołek "wlać" surowe żółtko...dla smakoszy...

tatarlosos

losos na kanapce

A taki kęs? smakowity prawda? jeszcze kropelka soku z cytryny..i moze jeszcze kawior by się przydał..hę?

Ponieważ ten weekend mam wolny...zaplanowałam sobie go od początku do końca-odpoczynek i słodkie lenistwo z najbliższymi.

A u mnie jeśli chodzi o odpoczynek -to GOTOWANIE! A ponieważ wprowadzilam do menu nowe ciasta musze je najpierw przetestować i dać do oceny szefowej i...zaczynamy:

SEROMAKOWIEC ŚWIĄTECZNY!

 CIASTO:

  • 100g masła miękkiego
  • 2 żółtka
  • 500g masy makowej gotowej z bakaliami
  • małe opakowanie platków migdałowych ale w sumie niekoniecznie
  • 50g czekolady roztopionej
  • 2 płaskie łyżki mąki
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka zapachu migdałowego

SEROWA MASA:

  • 500g twarogu 3xzmielonego( naturalny)
  • 2 łyzeczki zapachu waniliowego
  • 130g cukru drobnego( moze być też puder ale mniej)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka

Masło utrzeć z żółkami. Mase makową połączyć z pozostałymi składnikami( delikatnie) i dodać do masy masłowej. Tortownicę (21cm) wysmarować tłuszczem i wyłożyć 3/4 masy( może być nierównomiernie) i piec w 180*C przez około 20 min. W tym czasie składniki serowej masy dokładnie połączyć na gładką masę. Na upieczony spód ( wystudzony) wykładamy serową masę i na wierzch wykładamy posostałą 1/3 część masy makowej. Patyczkiem można robić esy floresy.. Przykrywamy tortownice folią aluminiową i pieczemy 40min. w 180*C . Można udekorować polewą...

sermak1



sermak2

Ciasto bardzo wilgotne...należy je zaraz po wystudzeniu przetrzymać kilka godzin w lodówce..jest pyszne, pachniało w domu świętami ...smakowało bardzo wszystkim!!!

Mam nadzieję,że zawita w naszym menu w pracy...ha!



13:41, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 19 października 2011
uwaga dieta...

Tak sobie ten tydzień zaplanowałam ale podobno zbyt optymistycznie podchodzę do planu dnia , który tylko w 30% się wykona...słowa szefowej..hahaha!

W niedziele wieczorem moi panowie wołali wręcz czegos słodkiego..więc upichciłam takie coś:

BUDYNIOWIEC:

  • 1/2 kostki masła
  • 1 jajko
  • 300 g maki( 150g tortowej+150g pełnoziarnistej pszennej)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 130g cukry trzcinowego
  • 1 budyń( ulubiony)
  • 1/2 l mleka
  • jabłko
  • cukier puder do posypania

Budyń gotujemy w przepisu w 1/2 l mleka. Pozostałe produkty łączymy, formujemy ciasto i wkładamy na pół godziny do lodówki. Jabłko kroimy w cienkie plasterki.

3/4 ciastem wylepiamy tortownicę( z brzegami) wykładamy chłodny budyń, na nim układamy plasterki jabłka i na tarce pozostałą część ucieramy na wierzch. Pieczemy około 35-40 min w piekarniku nastawionym na 180*C.

Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem:

bud11

bud12

po upieczeniu nie należy od razu kroić ciasta, powinno sie poczekać ,aż budyń sie odpowiednio zsiądzie..moi panowie nie czekali..

We wtorek zabrałam się za przygotowania a'la forszmaku:

Forszmak ciut inny:

  • ponad kilogram karkówki
  • pieczarki
  • papryka
  • cebula
  • cukinia
  • sól, pieprz, papryka ostra, czosnek
  • koperek
  • szklanka bulionu grzybowego

Karkówkę kroimy w plastry, obsmażamy na patelni i odkładamy do garnka. Na tej samej patelni smażymy kolejno: pieczarki, cebulę, paprykę i dodajemy do mięsa. Zalewamy szklanką bulionu grzybowego i dusimy kilka chwil, dodajemy przyprawy i pokrojony koper i znów dusimy około 40 min. Do sosu na tarce ucieramy małą cukinie -ona zagęści nam cały sos.

Podajemy z ryżem i plasterkami białej rzodkiewki:

forszmak

Sosik gościł dwa dni obiadowo.

W środę musiałam wypróbowac moje nowe foremki na babeczki:

cytr1

cytr2

Moje zwykłe radycyjne ciasto babeczkowe:

  • 3 jajka
  • 3/4 szkl cukru trzcinowego
  • szkl.mąki pełnoziarnistej pszennej
  • odrobina proszku do pieczenia
  • aromat cytrynowy

Pieczemy w 18*C przez 35 min.

Nasączyłam je sokiem z 1 cytryny połaczonej z 2 łyżkami cukru pudru. Na koniec posypałam cukrem pudrem.. niestety nie wiem jak smakowały..piekłam je dla moich facetów na kolacje...hahaah! Moze to i dobrze, bo zauważyłam,ze jakiś kilogram mi sie na tyłku osadził..czyżby wynik tego,że ostatnio trochę grzeszę?





Tagi: ciasta
23:08, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 października 2011
uwaga dieta...

I znów na koniec tygodnia uzupeniam moje poczynania w kuchni.Jak zwykle działo się w tym tygodniu bardzo wiele-oj wiele. I w pracy i poza nią. Dzieki tej pracy poznaje bardzo wiele wpływowych ludzi, zawieram znajomości z różnymi ludźmi dzieki którym wiem jak i kiedy moge z różnymi sprawami wystepować. Fajnie, ale..z jedną rzeczą nie potrafie sobie poradzić. Mąż twierdzi że zbytnio emocjonalnie podchodze do wielu spraw. Że osobiście wiele rzeczy przyjmuje na"klatę"...hahaha...Jedyne co w tej pracy mnie trzyma to to, że poznaje różne tajniki w kuchni i ..że moge od czasu do czasu gotować.

W tygodniu mąż kupił mięso mielone( nieśmiertelnika) i sam usmażył kotlety..niestety, nie bardzo nam smakowały( były okropne) ale sam fakt że sie stara..Ja z pozostałego mięsa na kolejny obiad ugotowałam pulpety w sosie koperkowy, z kaszą kuskus!

pulpetki

O niebo lepsze od kotletów mojego męża... : )

Pojawiły się i kluski leniwe i naleśniki,ale najlepsza była kwaśnica w sobote.

KWAŚNIUTKO...KWAŚNO:

  • około 450g łopatki z kością.
  • 400 g kapusty kiszonej z marchewką
  • listek laurowy
  • sol, pieprz, płatki chili,
  • 3 pokrojone w kostke ziemniaki
  • czosnek

Na mięsie gotujemy wywar(dodajemy przyprawy) i gotujemy w nim ziemniaki. Gdy będą miekkie dodajemy kapustę pokrojoną. Gotujemy około 30 min. Sprawdzamy smak...ewentalnie doprawiamy.. To jest moja ukochana zupa, kwaśna, na odtrącenie...polecam na kaca..haha!

kwaśniczka

Mój syn na weekend wyjechał na rajd ZHP. więc ja doprowadziłam mieszkanie do stanu normalności a mój mąż..umył okna! A na deser:

MINI BABECZKI:

  • 3 jajka
  • 3/4 szkl. cukru brązowego
  • 2 łyżki kakao odtłuszczonego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szklanka mąki z czubkiem
  • aromat arakowy
  • 3 łyżki oliwy z pestek winogron

Jajka ucieramy na puch z cukrem, dodajemy kakao, mąke, proszek,aromat i oliwe. Dokładnie ucieramy i wykładamy masę do forekem na pini babeczki( 24szt.). Pieczemy 15 min w 200*C.Dekorowałam serkiem homogenizowanym light zabarwionym żółtym barwikiem..tak ciut jesiennie..

zoltek1

Takie babeczki są na jeden kęsik, ale że ciasta wyszło sporo upiekłam jeszcze 3 duże mufinki:

duzyzoltek1

Deser do kawy..w sam raz.

Wieczorem w sobote po raz pierwszy menagerowałam w PDM impreze od początku do końca. Naprawdę czułam się ważna, ale przede wszystkim doceniona przez klientów. Niesamowite wrażenia. Nawet zaserwowałam własne przekąski  ale o tym przy okazji.

A w niedzilę  wrócił juz nasz syn i musiałam coś wyczarować super na obiad!

"ŚLIMAKI" ZE SZPINAKIEM:

  • 3 piersi z kurczaka (duże)
  • szpinak( tu wersja mrożona)
  • sol, pieprz, papryka słodka, czosnek
  • spora łyżka masła

Piersi z kurczaka rozcinamy i rozbijamy tłuczkiem . Nacieramy przyprawami. Szpinak zasmażamy na maśle z czosnkiem  i doprawiamy papryką. Gdy ostygnie wykładamy szpinak na płaty mięsa i zwijamy w rulon. Rulony zawijamy ciasno folią aluminiowa i pieczemy w piekarniku około 30 min w 160*C.po tym czasie zdejmujemy folie i pieczemy jeszcze kilka minut.

Podajemy z zapiekanymi ziemniakami.

slimakszpinak1

slimakszpinak2

Ślimaczki szpinakowe są propozycją w menu w PDW. Mój pomysł!

Weekend szybko mija jak kolejne dni..jesień już piekna, kolorowa nastała...a jak jesień to nostalgie i przemyślenia...zimne poranki i dłuższe wieczory...

17:15, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 października 2011
uwaga dieta...

I mijają kolejne dni...weekend upłynął rodzinnie. Przyjechał do nas mój brat z narzeczoną i było wesoło. Na sobotni obiad zaserwowałam łososia i krewetki, ponieważ mój syn ostatnio ubolewał ,że nie jadł rybki takiej dobrej jak ja robie...

rozowylosos

Łososia natarłam przyprawami( sól, pieprz, czosnek i cytryna) a krewetki odstawiłam obrane do cytrynowej zalewy.

Smażyłam panierowane w jajku i bułce ( pełnoziarnista) z sezamem.

krewsezam

Ale za to sobota upłynęła mi pod znakiem pieczenia okolicznościowego tortu:

tort1

tak naprawdę dopiero sie uczę..

tort2

tort3

...a tak w przekroju..

tort4

 z masą jagodową, kremem waniliowym i śmietankowym, nasączony...bardzo alkoholowo...hahaha ale podobno był słodki...musze jakos eksperymentować ze smakami...ale dojde z czasem do wprawy..tak sądze!

W sobote wieczorem dostarczyłam torta na niedzielną imprezę i wraz z moim męzem i bratem i bratową zostaliśmy w "moim" klubie na karaoke...zabawa do ...poźna..ale to tez moje praca( koordynowanie imprez w naszym lokalu). Tak więc moi się bawili a ja pracowałam!

Tagi: torty
19:30, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2011
uwaga dieta...

Musze Wam  powiedzieć ,że mój pobyt w szpital dał mi wiele do myślenia.

Ale przede wszystkim cały weekend leniuchowałam a niedziele?  Przesiedziałam całą w szlafroku i..nic nie robiłam. Ale za to mój obiad był cudownie królewski:

LUZOWANY KURCZAK:

  • 1 kurczak około 2kg
  • 800g mięsa mielonego cielęcego
  • pół szklanki otrębów
  • spora garść natki pietruszki
  • przyprawy( czosnek, pieprz, sól, cynamon, chili)
  • spora cebula
  • kilka pieczarek
  • 2 jajka
  • marynata do pieczenia kurczaka

Jeśli chodzi o "luzowanie " kurczaka robiłam to po raz pierwszy. Podpatrzyłam naszą kucharkę i..sama jakoś się pomęczyłam i udało się. Najważniejsze jest to, by nie przeciąć skóry i by powycinać najdrobniejsze kosteczki i ścięgna ze środka. Nastepnie szykujemy farsz: mięso mielone łączymy z poszatkowaną ceblą i pieczarkami, dodajemy otręby i przyprawy a na koniec natka pieruszki. Oczywiście możecie sami skomponować sobie farsz wg Waszego smaku i gustu. Teraz kurczaka zszywamy:

luzak

Troche mi to zajeło czasu..

Nastepnie nacieramy go marynatą:

luzak2

Moja marynata składała się z ostrych dodatków, miodu i oliwy.

Teraz już tylko piekarnik nastawiamy na 200*C i pieczemy około 20 minut  po czym temp. zmniejszamy do 160*C i pieczemy około 1h. W miedzy czasie ja dodałam pokrojone jabłko i polewałam powstałym sosem.. i gotowe:

luzak3

Zajadaliśmy się tym kurczakiem 2 dni...

luzak4

 A na imprezach w Polskim Domu Weselnym propozycja jest pod hasłem kurczak a'la indyk i podawany jest w formie zimnej przekąski i prezentuje się następująco:

luzak5

Cudeńko prawda?

Tydzień mija mi tak szybko,że już dziś czwartek...na moim stole obiadowym pojawił się makaron z twarogiem  i zupa ogórkowa , waga moja jak stanęła w miejscu tak stoi(65kg) mam teraz wiele zakazów niezwiązanych z dietą, leki, leki i jeszcze raz leki więc pojawił się temat zdrowego jedzenia, witaminowego, by z organizmu pozbyć się toksyn...

A dziś w menu pojawiła się zupa grzybowa na świeżych tegorocznych grzybach...

grzybek

Pyszna, pachnąca i..taka smaczna...dolewek nie było końca!

Na weekend mam zaplanowany wyjazd relaksacyjny a już w sobote wieczorem...piekę tort na chrzciny do firmy. Życzcie mi powodzenia!



19:41, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 października 2011
uwaga dieta...

Po powrocie ze szpitala, po szpitalnym jedzeniu...zapragnęłam dopaść się do własnych garnków i gotować! Zaczęłam od śniadania - czyli tosty:

toscik

Zatęskniłam za takim ciepłym śniadaniem.. z kawą..a i moi panowie zatęsknili za moją obecnością w kuchni.

Na sobotni deser zaserwowałam:

DELICJE:

  • 4 opakowania ulubionych herbatników( mogą być owsiane)
  • 2 musy owocowe niskosłodzone( tu brzoskwiniowe dżemy)
  • 2 galaretki pomarańczowe
  • 2 łyżki kakao odtłuszczonego+ odrobina mleka 0%

Dno tortownicy wykładamy połową pokruszonych herbatników. 2 galaretki rozpuszczamy w 1/2 l wrzątku i odstawiamy do wystudzenia. Następnie musy owocowe dodajemu do tężejących galaretek. Na nasze herbatniki wylewamy mus galaretkowy i wstawiamy na około 1/2h do lodówki. Gdy już się mus zsiądzie prawie pokrywamy go resztą pokruszonych herbatników. Wierzch dekorujemy "polewą " kakaową.

delicja

Mogę sama osobiście potwierdzić, że ciasto smakuje jak ciaseczko-delicja!

A na dziś miałam zamówienie na torta na urodziny od chłopaka (naszego Dj-a KARAOKE) dla jego dziewczyny Edyty:

Tak powstawał tort...

korpus1

korpus2

I już gotowy...

korpus3

Nie wykańczałam go masą lukrową a jedynie bitą śmietaną, ale mam nadzieję,ze wyszedł zakręcony?...jak Wam się podoba?

Wracam do domu, do pracy do życia...do mojej ukochanej kuchni!





Tagi: torty
17:21, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
uwaga dieta...

Po wielu dniach nieobecności sie pojawiam. I już sie usprawiedliwiam czemu mnie tak długo nie było: wylądowałam  wszpitalu na równiusieńki tydzień! Przyczyna? hmm, straszliwe bóle głowy. Od razu karetką na sygnale pomknełam do szpitala i tam sie okazało, ze badania nie wróżą nic dobrego. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży i w pracy i w domu i tak ogólnie i dzięki temu,że mam życzliwych ludzików w koło mnie to dam radę jakoś to wszystko przetrwać.

Na początek pouzupełniam moje dawniejsze obiadkowe fotki:

kurakicukinia

Uwielbiam pieczonego kurczaczka , którego na noc marynuje w słodko -pikantnej marynacie.Do tego grilowana panierowana cukinia i obiad gotowy.

Ostatnio zajadałam sie serkami wiejskimi, które dodawałam do każdego śniadania ,sałatki itp. Ale nadszedł czas na placuszki z serkiem wiejskim:

"WIEJSKIE" PLACUSZKI:

  • 500g serka wiejskiego light
  • 3 jajka
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego
  • 1 szkl. maki pełnoziarnistej pszennej
  • 1/2 szkl. mąki tortowej
  • odrobina sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • oliwa do smażenia

Wszystkie produkty dokłądnie łączymy ze sobą zaczynając od ubicia jajek z cukrem, dodaniu serka i mąki oraz sody. Ja do ciasta dodaąłm łyżke oliwy, by później podczas smazenia już ją ograniczać;

wiejski placek

Placuszki są bardzo puszyste i delikatne. Mniam...dla miłośników serka wiejskiego!





Tagi: obiady
16:33, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Top Blogi