mój garnuszek-moja kulinarna fantazja. DOMOWO , SMACZNIE , ZDROWO...
RSS
czwartek, 25 marca 2010
Placuszki jabłuszkowe.

Dziś mój mąż ma wolny dzień , więc on gotuje obiad. Tzn. przygotowałam zalewę do marynowania udek kurczaka i spokojnie poszłam do pracy nie martwiąc się, że nie zdąże ugotowac nic po powrocie. Tak więc dziś na obiadek były udka na pikantno, ziemniaczki i...ogóreczek. Jednak fotki nie zdążyłam zrobic, bo jak tylko wróciłam z pracy...zasiadłam do obiadku i ...zniknął.

Ale za to mam przepis  na placuszki z jabłkami i cynamonem ze srodowego obiadku:

CYNAMONOWE PLACUSZKI:

  •  1.5 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • 5 łyżek cukru pudru
  • szklanka mleka
  • troszkę wody mineralnej gazowanej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka cynamonu
  • 3 duże jabłka twarde
  • sól
  • olej do smażenia

Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy mleko, wodę, mąkę i proszek do pieczenia. Wszystko dokładnie mięszamy.Jabłka obieramy i ucieramy na tarce i zasypujemy cynamonem. Dodajemy do masy naleśnikowej.Do tej masy ja dolewam tez trochę oleju.Smażymy na grilowej patelni(fajny wzór powstaje).Podajemy z cukrem. Smacznego.

Jutro piątek.Serwuję rybę.Zapraszam! 

Tagi: obiady
17:41, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 marca 2010
NA ZMIANĘ SMAKU-OGÓRKOWA

Aby pozbyć się cięzaru na zołądku po weekendowym wypasie dziś postanowiłam zaserwowac zupkę ogórkową...

  • wywar warzywny
  • rozbeft wołowy
  • 3 ziemniaki
  • ogórki kiszone
  • śmietana
  • przyprawy

Wywar i miąsko gotowane do miękkości warzyw i mięsa pokrojonego w drobniejsze kawałki ugotowałam jeszcze przed wyjściem do pracy.Po powrocie dodałam tylko kilka drobno posiekanych ziemniaczków, doprawiłam i na koniec dodałam starte na tarce warzywnej o dużych oczkach ogórki.Na koniec całość zabieliłam śmietanką.

Mniam. W sam raz taka kwaskowa zupa po weekendowym jedzonku. Zupa zniknęła natychmiast.

Wieczorem zachciało mi się coś na ząb i...ukręciłam babke jakby marmurkową. Już nie z "papierka" ale taką wymyśloną:

  BABA WYMYŚLONA:

  • 250 g masła
  • 60 dag mąki
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  cukier waniliowy lub aromat
  • 5 łyżek kakao
  • 30 dag cukru
  • pół szklanki śmietany 18%
  • łyżka oleju
  • szczypta soli

Masło ucieramy na gładką masę z cukrem i dodajemy kolejno żółtka. Oddzielnie ubijamy pianę z białek z odrobiną soli. Do masła dodajemy proszek do pieczenia, cukier waniliowy lub aromat i mąkę oraz śmietankę. Teraz dodajemy wolno piankę z białek i olej. Masę dzielimy na pół i do jednej części dodajemy kakao. formę do babek smarujemy masłem i posypujemy mąką. Wylewamy połowę masy jasnej i na przemian ciemnej. Pieczemy 45minut w temp. 180*C.

 

Można naszą babeczkę polać lukrem (MOŻNA DODAĆ RODZYNKI DO ŚRODKA)...ale moi chłopcy już wołali ciacho na kolację więc tylko zdążyłam posypać wiórkami czekoladowymi....zniknęła szybko..!!!

Tagi: ciasta
22:58, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 marca 2010
WEEKENDOWO IMPREZOWO

Od samego rana sobotę rozpoczęłam w kuchni, chciałam wypróbować moją nową forme do pieczenia babki. Niestety babka była kupna(z torebki).Moja foremka jest do pieczenia dużych babek dlatego moją małą babeczke przekroiłam wzdłóż i "nadziałam "czekoladą i udekorowałam truskawkami i polewą czekoladowa. Smakowała gościom i zniknęła przy niedzielnej kawusi.

Kolejną moją nowością na stole dla gości to:

           GUAKAMOLE Z KREWETKAMI:

  • 4 dojrzałe awokado
  • serek czosnkowy (typu almette)
  • mała pudełeczko krewetek w zalewie
  • sok z limonki
  • łyżka majonezu
  • łyżka śmietanki lub jogurtu
  • pieprz, sól, chili
  • koperek i małe pomidorki do dekoracji

 

Awokado przekroiłam na pół i wydrążyłam miąższ.Skropiłam go sokiem z limonki by nie zmienił koloru. Ugniotłam widelcem i dodałam serek i majonez i śmietankę i przyprawy. Na koniec dodałam krewetki.Miseczki awokadowe schłodziłam w lodówce i teraz nadziałam miąższem i udekorowałam  koperkiem. Doskonału ostry dodatek do mięsa lub wędliny.

                                                   guakamole

 

 

 

SAŁATKA Z TUŃCZYKIEM I ANCHUA:

  • sałata masłowa
  • 3 jajka
  • 2 puszki tuńczyka duże kawałki w zalewie własnej
  • puszka anchua w oleju(koreczki)
  • czarne oliwki
  • pomidorki koktajlowe
  • przyprawa FIT UP KAMISA do ryb i owoców morza
  • tymianek i rozmaryn ,sól i pieprz

 

Sałatka do wykonania banalnie prosta a smakuje wyśmienicie. Rozdrabniamy sałatę, dodajemy oliwki, połówki pomidorków koktajlowych, tuńczyka odsączonego, anchua, i na koniec ćwiartki jajek ugotowanych na twardo.Wszystko przyprawiamy ziołami  i przyprawami. odstawiamy do lodówki by się sałatka schłodziła.

Na kolacji z okazji nadchodzących urodzin jeszcze podałam karkówkę pieczoną z ananasem.

 

Kolejnym rarytasem było risotto z warzywami i pulpecikami wołowymi w sosie.Niestety jak szybko sie pojawiły na stole tak szybko zniknęły i nie ma foteczki. Ale chociaż opiszę kolejno czynności.

RISOTTO Z WARZYWAMI I WOŁOWE PULPECIKI:

  • opakowanie ryżu do rosotto
  • puszka meksykańskiej mieszanki warzywnej
  • kilka pieczarek
  • duża cebula
  • około 2 l bulionu wołowego
  • paczka mięsa wołowego mielonego
  • przyprawy

W woku smażyłam drobno pokrojoną cebulkę i pieczarki i wsypałam ryż. Prażyłam chwilkę i dolewałam bulion. (Wsypałam mieszanke warzyw z puszki.)Gdy się wchłonął bulion znów dolałam i tak do momentu osiągnięcia miękkości ryżu. Wspaniały taki ryż do mięs, ja podałam pulpeciki gotowane na wodzie.

Inne jeszcze dodatki na kolacji to śledzie z cebulką, śledzie w śmietanie z łososiem, koreczki śledziowe w oleju, ogóreczki świeże i konserwowe i kiszone, bykiet warzyw tj. pieczarki, pomidorki  itd.

Uwielbiam takie pichcenie w kuchni i dekorowanie potraw.

Ta kolacja była bardzo fajna, mieliśmy nowego gościa... jednak żle się czuła mała Nadia, ale takie są uroki  macieżyństwa Olu...prawda?Jeszcze nie jeden raz się spotkamy i Nadia się już będzie czuła lepiej.

DO KOLEJNEJ IMPREZOWEJ SOBOTY! 

Tagi: przystawki
19:46, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 marca 2010
hey hey wiosenko...

Dzis chyba wywieszę pranie już na balkonie.Ale się pięknie zrobiło.Raniutko odwiedziłam mamę , zdążyłam przed śniadaniem ją umyć i odświeżyć i nakarmić.Ale nawet ona czuje wiosnę, chudziutka bidulka...

Wróciłam z Jackiem do domku i prawie na progu odebrałam ze szkoły syna telefon od pielęgniarki, że się Adam źle czuje...ojechaliśmy po niego i do lekarza od razu...w sumie kiedyś musiało to nadejśc: MÓJ SYN DOJRZEWA!Stąd zawroty głowy i duszności...ma dziś odpoczywać...a najlepszy relaks to FRYZJER! Ostatnio tak sapuścił włosy ,że mu buzi nie widać,więc poszłam z nim do frycka a potem na zakupy:nowe spodnie i kurtka na wiosnę poprawiły mu humor i samopoczucie.Ciekawe po kim on to ma???

Dziś w moim menu:

     PIECZONE ZIEMNIACZKI Z JAJKIEM:

  • 10 ŚREDNICH KARTOFELKÓW
  • ZIOŁA DO PIECZONYCH WARZYW
  • WIÓRKI MASEŁKA
  • 4 JAJKA
  • SAŁATA

Wczesniej ugotowałąm ziemniaki w osolonej wodzie w łupince, potem obrałam i pokroiłam w ćwiartki, posypałam ziołami i wiórkami masełka.Do piekarnika na 10 minut w temp. 190*C.

Na patelni teflonowej przygotowałam jajka lekko ścięte (sadzone).Dodatek to sałata skropiona sokiem z cytryny.Szybki i piątkowy obiadek.Dla mojego męża( nie lubi jajek sadzonych) przygotowałam:

ZUPA ŁOSOSIOWA:

  • WYWAR Z WARZYW (MARCHEWKA, PIETRUSZKA, SELER)
  • około 25 dkg surowego łososia
  • pół papryki
  • łyżka śmietany 30%
  • koper

Wywar z paparyką i łososiem łączymi i jeszcze gotujemy około pół godziny.Wyjmujemy łososia i zupę zabielamy słodką śmietaną( nie bedzie miała zapachu ryby).Miksujemy.Do miseczki wlewamy wywar i wrzucamy rozdrobnionego łososia. Dekorujrmy zieleninką i podajemy z czosnkowymi grzaneczkami.Mój mąż bardzo lubi zupy , ale łososiową podałam mu pierwszy raz..chyba smakowała, bo pochwalił!

Tagi: obiady
20:25, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 marca 2010
COŚ W TEMACIE WARZYWNYM

Dziś były kolejne zmagania ćwierćfinalistek w TVNie. Dziewczyny były w hali targowej i miały za zadanie upichcić coś z zakupionych warzyw. No dość trudny temat...pewnie bym sie zamotała, ale by też w warzywnym temacie się odnaleść wymyśliłam dziś na obiad:

           TARTA WARZYWNA:

  • 250g mąki
  • 12,5g masła
  • żółtko
  • ciutka wody
  • warzywa wg uznania( cukinia, cebula, papryka, pieczarki)
  • 2jajka
  • śmietana 200ml
  • przyprawydo pizzy
  • sól pieprz chili czosnek
  • żółty ser

Makę łączymy z masłem i żółtkiem i zagniatamy szybko ciasto, gdyby było zbyt twarde dodajemy ciutkę wody.Solimy. Lepimy kulkę i wkładamy do lodówki na około pół godzinki.

W tym czasie szatkujemy cebulkę, pieczarki i paprykę oraz cukinię lub kabaczka.Podsmażamy na patelni z ziołami i przyprawami , odstawiamy do ostygnięcia. Teraz wyjmujemy ciasto i wylepiamy nim formę do tarty wysmarowanej masełkiem i oporoszonej mąką. Ciasto nakłuwamy widelcem.Wstawiamy do piekarnika na około 12min. do temperatury 200*C.

Wykładamy już gotowe ciasto warzywami .Śmietanę łączymy z 2 jajkami i utartym serem. Dodatkowo przyprawiłam solą i pieprzem.Wylewamy na warzywa i wkładamy na kolejne 15minut do piekarnika. Pod koniec rozsypujemy resztę sera na wierzch tarty.

 

Wiecie co? Mój syn wcinał, aż mu się uszy trzesły i nawet smak warzyw mu nie przeszkadzał. To najlepszy sposób na to, by dzieci zjadały warzywa.

Smak tarty jest jak smak pizzy. Ja dodałam pomidorki koktajlowe i sos czosnkowy(mojego wykonania oczywiscie). Moje chłopaki na koniec skomentowali, że "ta pizza" jest lepsza niż taka zamawiana z knajpy...haha! To dla mnie komplement!!

Tagi: obiady
20:12, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
wtorek, 16 marca 2010
Wróciłam...

 Nareszcie wróciłam do garów.Po powrocie z imienin od teściowej miałam tyle zapasów żywności, że nie miałam możliwości gotowania czegoś tak od siebie.Trochę odpoczęłam, wyjadłam zapasy (mięsa, sałatki i różne różności) i dziś ruszyłam na zakupy by coś na wieczór upichcić.

                 CZEKOLADOWE MUFFINY:

  • 250 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 200g cukru
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 100g masła
  • 2 łyżki kakao
  • czekoladka do dekoracji

Masełko trzeba rozpuścic i utrzeć z cukrem. Dodajemy jajka, proszek do pieczenia, sól, mąkę i mleko i dokładnie wymięszać. Dodać na koniec kakao i drobinki czekolady(płatki).Gotowe ciasto wlewamy do foremek typu sufletki lub do papierowych foremek (tak do 2/3 wysokosci) i pieczemy 20min. w temp.190*C.Najlepiej smakują z kieliszkiem mleczka...mniam!

                                                     mufek

Kolacja rewelacyjna!

Tagi: ciasta
21:48, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 marca 2010
Gdańsk mroźny...ale pięknie jest!

Wczorajszy dzień spędziliśmy całą rodzinką na 8h jazdy samochodem ale warto było! Widziałam pierwszy raz morze poza sezonem wakacyjnym-a podczas przedwiośnia!Rewelacyjny widok, śnieg na piasku i bardzo mroźne powietrze...wspaniały klimat odczuwalny w płucach...jod!

 

Brak fal , spokój ,cisza...tylko słychać ptaki:mewy, rybitwy, dzikie kaczki i łabędzie, od których aż roi się na plaży. Chilkę pospacerowaliśmy brzegiem i zaprzyjaźnialiśmy się z wygłodniałymi łabędziami.

 

Wróciliśmy do Płocka około 22ej.W czasie podróży dopadła nas śnieżyca i deszcz...ale naprawdę te kilka chwil nad Bałtykiem(Zatoką Gdańską) były warte tej męczącej drogi i naszego poświęcenia!

POLECAM BAŁTYK ZIMĄ!

 Podczas tego weekendu mam odrobinkę oderwania od gotowania.Jedziemy w odwiedziny do teściów(imieniny teściowej) ale jak tylko jakaś potrawa będzie godna uwagi zrobię foteczkę i przepis zamieszczę.

Do zobaczenia po weekendzie!

Tagi: różne
09:58, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010
Umięliłam coś....

           JEDNAK ZOSTAJĘ W PRACY DO KOŃCA MARCA;;;

A POTEM ZOBACZYMY CO DALEJ..

Zaraz po pracy wpadłam jak bomba do domu i pichciłam przygotowane wcześniej miąsko.Czyli mielone miąsko z namoczoną bułką , startą cebulką i zieleninką oraz przyprawami. Takie mięso formowałam w kuleczki i obtaczałam w panierce chipsowej ( opowiadałm dziś o niej w pracy pacjentce-pozdrawiam !) z odrobiną mąki kukurydzianej i bułki tartej i smażyłam na oleju do zrumienienia się kulek obustronnie. Następnie kotleciki przełożyłam do naczynia żaroodpornego i zajęłam się beszamelem. W małym garnuszku roztopiłam 2 łyżki masła i wsypałam 2 łyżki mąki i mięszałam szybciutko. Gdy sie połączyły produkty wolno wlewałam pół szklanki mleka (temperatura pokojowa). Powstała gęstniejąca masa...dodaj przyprawy tj. sól i pieprz i gałkę muszkatułową.Mięszaj i następnie wlej na pulpeciki. Teraz można posypać tartym serkiem żółtym i do piekarnika na 220*C na 10 minut.

 Ja podałam pulpeciki z ryżem i ogóreczkiem konserwowym. Pulpecików wyszło mi sporo ale wszystkie szybko zniknęły...widocznie moim facetom smakowały...

Jutro wolny dzień. Jadę z mężem i synem do Gdańska. Może uda mi się zobaczyć wreszcie Morze podczas przedwiośnia.

Tagi: obiady
22:56, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 marca 2010
Środeczek i naleśniki...

Dziś sroda. Pierwsze zmagania pierwszej trójki w DDTVN. Dziewczyny miały dość proste produkty i fajny temat do gotowania; NA OSTRO...mój temacik.Jest już pierwsza półfinalistka.

A ja w pracy poinformowałam szefową o moim terminie wyjazdu na konkurs i chyba odejdę z kwitkiem z mojego stanowiska pracy. Brak zrozumienia? Zazdrość? Czyżbym nie mogła mieć wolnego dnia w pracy?

Ale dziś jest dzień pachnący wiosną i trzeba się cieszyć jej nadejściem! Na moim obiadowym stole dziś królują :

                                                 NALEŚNIKI:

 

  • mąka
  • 2 jajka
  • mleko
  • proszek do pieczenia lub soda
  • olej
  • sól, cukier waniliowy i cynamon
  • woda mineralna gazowana

Naleśnik jest prostą potrawą ale trzeba go robić z wyczuciem. Jajka ucieramy z cukrem i cynamonem, dodajemy mleko i makę( własnie z wyczuciem) ,dolewamy ciutkę wody mineralnej. Konsystencja ciasta powinna być jak śmietana. Smażymy na patelni z obu stron i podajemy z dżemem lub cukrem.

                                 SMACZNEGO!

Tagi: różne
17:45, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 marca 2010
Kociołek pełen różności...

Dziś w moim menu cieplutka i bardzo pożywna zupka na zimowe danie obiadowe.

      POŻYWNA ZUPKA ZE WSZYSTKIEGO:

 

  • Wywar mięsny
  • 2 ziemniaczki
  • 1 marchewka
  • 1 pietruszka
  • 1 cebulka
  • pół szklanki czerwonej soczewicy
  • pół kapusty pekińskiej
  • koncentrat pomidorowy
  • sól, pieprz

Do wywaru mięsnego dodajemy ziemniaczki, marchew i pietruszkę pokrojone w kostkę. Zasypujemy soczewicą i przyprawiamy wg uznania solą i pieprzem. Ja ostatnio kupiłam bardzo ciekawą przyprawę, którą dodaje się do pomidorowych zup i sosów: CZUBRYCA CZERWONA. Polecam , bo dodaje ciutkę ostrości i smaku ziół. Gdy już warzywa będą miękkie dodajemy pokrojoną drobno kapustę pekińską.Pod koniec gotowania dodajemy koncentrat pomidorowy. No kociołek super a smaki tych różnych warzyw i soczewicy są wyjątkowe! Do zupy polecam grzanki z masełkiem i rzeżuchą.

 Wracając do zimy i chłodnych nocy ...moja ostatnia była bardzo gorąca. A to ze względu na film jaki obejrzałam przez snem. HORROR ,że ...strach się bać!  ("UDRĘCZENI") Bałam się wyjąć nos spod kołdry a i nawet do WC nie poszłam...hahaha...cała noc nieprzespana, lęk i strach ale film polecam tym co lubią się BAĆ!!!

 

Tagi: obiady
21:03, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 marca 2010
Dzień Kobiet..

Nie ma to jak nasze święto...prawda kochane kobiety?Od rana i tak odwalamy kawał dobrej roboty by nałożyć na siebie coś odpowiedniego, potem makijaż i wlepiamy ten uśmieszek na twarz i oczekujemy jeszcze miłe slowo od naszych ukochanych facetów( tych co o nas pamiętali).

Ja na dzień dobry dostałam takiego smsa:

                           PRZYJMIJ ŻYCZENIA BABO KOCHANA

                            OD DRUGIEJ BABY Z SAMEGO RANA.

                              NIECHAJ DZIEŃ CAŁY BĘDZIE RADOSNY

                               BĄDŹ ZDROWA BABO -ABY DO WIOSNY!

                                 SZCZĘŚCIA ŻYCZĘ TOBIE , SOBIE

                                I KOBIETOM NA CAŁYM GLOBIE.

                                BY MARZENIA SIĘ SPEŁNIAŁY

                              I NAS CHŁOPY WYRĘCZAŁY!

 Życzenia dostałam od mojej kochanej psiapsiółki Olgi. Dziękuję bardzo Olu i oczywiście dzia wielkie i buziaki dla Twojej maleńkiej córy Nadii!!! Potem jeszcze parę smsów od kolegów , smaczniutkie czekoladki od mojego szefa i na koniec życzenia od męża. Dziś i tak się postarał i zmył naczynka po obiadku. A mój obiadek to:

                           BARSZCZYK BIAŁY I CEBULACZKI:

Barszczyk gotowany był na ostrych kiełbaskach PEPERONI(jaki tradycyjny barszczyk z ziemniaczkami i zabielany śmietanką-najlepsza będzie taka 30% , to złagodzi ostrość zupki). A przepis na cebulaczki jest taki:

  • 400g mąki
  • pół paczki drożdży
  • 1/2 szklanki mleka
  • 3 łyżki oliwy
  • sól,łyżeczka cukru
  • farsz: papryka , cebulka, szynka wg uznania

Drożdże rozprowadzamy w ciepłym mleku i słodzimy. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.Mleka dodajemy dosłownie kilka łyżek. Mąkę przesiewamy, dodajemy pozostałe mleko, oliwę i sól. Na koniec spienione drożdże i wyrabiamy ciasto. Musi być mięciutkie i nie powinno kleić się do rąk. Odstawiamy pod przykryciem w ciepłe miejsce.Teraz zabieramy się za farsz. Na oliwie podsmażamy drobno posiekaną cebulkę, papryczkę i szyneczkę.Przyprawiamy solą i przyprawą do pizzy.Odstawiamy do ostygnięcia.Gdy ciasto podwoi swoją objętość rozwałkujemy na prostokąt wielkości zeszytu A4. Na nim rozprowadzamy farsz i zwijamy w rulonik. Kroimy go na porcje 2 cm. Mi wyszło 18 porcji. Te porcje zawijasków układamy na blasze i smarujemy  roztrzepanym białkiem jajka. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200*C na około 12-15minutek.

Są przepyszne. Doskonale smakują do barszczyku.

Można zamiast farszu cebulkowego zrobić pasztetowy i będzie doskonały do czerwonego barszczu.

 Na deser zaproponowałam dziś ptasie mleczko:

                                        PTASIE MLECZKO:

 

  • paczka biszkoptów
  • 3 galaretki wg uznania(np. 2 truskawkowe i 1 cytrynowa)
  • 2 bite śmietany
  • 400 ml mleka
  • owoce dopasowane do rodzaju wierzchniej galaretki

Biszkoptami wykładamy dno tortownicy. Teraz 2 galaretki rozprowadzamy w ciut mniejszej ilości wody (przegotowanej ) niż podanej w przepisie. Odstawiamy do ostygnięcia. Bite śmietany robimy wg przepisu na opakowaniu. Wystudzone galaretki wlewamy do smietan i dokładnie połączamy ze sobą.Wylewamy na biszkopty i wstawiamy do lodówki na około 20 min. Teraz przygotować należy ostatnią galaretkę( również w ciut mniejszej ilości wody) ale powinna ona mieć smak inny niż te  dodane do bitej śmietany. Ja zrobiłam cytrynową i odekorowałam bananami. Na koniec wylewamy tą galaretkę na już gotową i zastygniętą śmietankę. Dekorację owocami  pozostawiam Wam.

Smaczny deser na chwileczkę zapomnienia!

20:19, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 marca 2010
A sobota pełna nauki...

 Jak już wiecie, będe dalej walczyła o miano KUCHARZA DDTVN...boję się bardzo tych dalszych zmagań  a przede wszystkim stresu i tego,że będę miała do wykonania coś trudnego. Cały czas wertuję czasopisma i książki związane z gotowaniem i boję się ...bo naprawdę taka kulinarna nauka jest dla mnie bardzo stresująca. Najlepiej oczywiście cały czas uczyć się w czasie praktyki w kuchni. Dziś w moim menu :

              SPAGHETTI Z SOSEM POMIDOROWYM

  • paczka mielonego miąska wołowo-wieprzowego
  • koncentrat pomidorowy
  • makaron( wg uznania)
  • cebula
  • przyprawy tj. sól, pieprz, czosnek, cukier, czubryca,
  • sos zółty ser do posypania gotowej potrawy
  • VIFON sos chili słodki

 

Cebulkę obieramy i smażymy na oliwie i gdy sięnam przyrumieni dodajemymiasko i razem smażymy około 6min mieszając i przyprawiając solą , pieprzem i czosnkiem. Koncentrat pomidorowy rozprowadzamy z wodą i sosem VIFON i wlewamy na patelnię do mięsa. Mięszamy i zmniejszamy ogień. Chwilkę dusimy  dodając cukier (około 2 łyżeczki) i czubrycę. W tym czasie gotujemy makaron (tak na pół czyli al dente) i gotowy podajemy z gotowym sosem i posypujemy serem. Do dekoracji odrobina mojej świeżej rzeżuchy.

Moi domownicy wylizali talerze...zuch chłopaki!

A na deser:

                                                  PANNA COTTA:

Dziś robiłam ten deser by tak naprawdę zobaczyc czy jest go łatwo wykonać i jak mi on zasmakuje.

  • 150ml mleka 3.2%
  • 350ml śmietany 36%
  • cukier puder waniliowy około 2 łyżeczki
  • 2 łyżki żelatyny
  • owoce do dekoracji i syrop z tych owoców

 

Mleko podgrzewamy w rondelku i dodajemy rozpuszczoną żelatynę (w małej ilości ciepłej wody).Do drugego garnuszka wlewamy śmietanę i dodajemy cukier waniliowy i na małym ogniu mięszamy. Następnie dolewamy mleko z żelatyną i delikatnie trzepaczką mięszamy do momentu uzyskania jednolitej masy. Wlewamy masę do kieliszków lub miseczek (jaki pojemnik taka bedzie gotowa panna cotta). Wkładamy do logówki na około 2h. Potem odwracamy pojemniczki by pianka nam "wyszła" na talerzyk i dekorujemy owocami i sosem .Ja udekorowałam jagodami i sosem (zalewą) z tych owoców. No smak znakomity i delikatny taki puszek. Polecam!

                                                                    p.cotta

Jak pamiętacie wczoraj grillowałam łososia. Jeden kawałek zostawiłam i dziś tą pycha rybkę wykorzystałam do sałatki:

                                                  SAŁATKA ŁOSOSIOWA:

 

  • łosoś
  • 1 puszka mieszanki meksykańskiej
  • 3 jaja ugotowane na twardo
  • sałata lodowa - kilka liści
  • pomidorki koktajlowe
  • 3 ogórki konserwowe
  • sos winegret 

Sałatę drobno rozdzieramy, dodajemy mieszankę meksykańską i rozdrobnionego grillowanego łososia. Kroimy ogórki, pomidorki i jajka. Więszamy doprawiajac sosem winegret:

SOS WINEGRET:

  • 2 łyżki musztardy DIJON
  • sok z połowy cytryny
  • ciutka cukru
  • sol pieprz i kilka ziaren kozieradki
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki wody

Wszystko dokładnie więszamy.

Zalewamy sałatkę.

Dziś już opuszczam kuchnię i mam chwilkę dla siebie ( na naukę) bo mój mąż wziął się za mycie naczyń! :)

Serdecznie mu za to dziękuję!

21:33, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 marca 2010
Uwielbiam piątki...

Piątek to mój wolny dzień od pracy, więc mam czas na swoje plany. Odwiedzam mamę w hospicjum, robię jej zakupy i spędzam ten dzień u niej.

Ten dzień jest też dniem RYBKOWYM.Taka panuje u nas tradycja...więc dziś serwuję:

               ŁOSOSIA W SZYNCE PODANEGO Z SOCZEWICĄ:

 

Dosłownie obiad w 30 minut. Tak ,tak.  Oto sposób przygotowania i produkty:

  • około 80dag swieżego łososia bez skóry
  • zielona soczewica
  • cytryna
  • warzywko do pochrupania wg uznania
  • kilka plasterków wędzonej ale surowej szynki
  • sól pieprz , 2 łyżki masła

Łososia myjemy i kroimy (mój dał się pokroić na 4 paski).Wyciskamy sok z połowy cytryny na rybke i na parę minutek wkładamy do lodówki. W tym czasie szklankę soczewicy płuczemy zimną wodą i zalewamy 1 1/2 szklanki wody osolonej i gotujemy na wolnym ogniu około 15 min. W tym czasie naszą schłodzoną rybkę osuszamy, solimy i pieprzymy i zawijamy każdy kawałek 2 plastekami szynki. Układamy na grilla(ja mam elektrycznego...).Grillujemy 3-4 minutki. Już miękką soczewicę miksujemy na puch dodając masełko. Ja do gotowania dodaję odrobinę kurkumy-nadaje soczewicy smaczku. I obiad gotowy!

Po rybce coś słodkiego. Śliwki zapiekane w kokosowych wiórkach:

 

  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • połówki śliwek węgierek
  • masło do posmarowania tortownicy

Tortownicę przygotujcie jak do ciast i układajcie śliwki spodami na dół. W tym czasie trzeba przyszykować tradycyjny kogel mogel , czyli żółtka ucieramy z cukrem a białka na sztywną pianę-łączymy delikatnie i wsypujemy wiórki. Masę wylewamy na śliwki i pieczemy w piekarniku 20 min .w temp. 180*C.Ciacho jeszcze na wierzchu posypcie jeszcze wiórkami. Gotowe ciasto nakładamy łyżką bo nie da się kroic jak prawdziwe ciacho...ale taki bałaganik na talerzu można udekorowac np. bitą smietaną. Najlepiej smakuje na gorąco!

Wekendzik już spędzam z moimi chłopakami. Mieliśmy w planach jakieś spacerki w poszukiwaniu pierwszych sygnałów wiosny...ale dzisiejszy poranek mnie jakoś pozbawił zapału na wycieczki. Śnieg...jakoś tak zimniutko...AAAAA!!! A już się czuło wiosenkę! Gdzie się podziewasz WIOSNO?

Piątek wieczór-N seriale i piwko.

21:25, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 marca 2010
wiosenka..

Czy już czujecie zapach wiosny? Pachnie ziemia, ćwierkają ptaki...ale jest już fajnie! U mnie organizm jakoś dziwnie reaguje na to przebudzenie się ..ciśnienie szaleje jak szalone i ten potworny ból głowy. Jak mam fajnie, że już od czwartku mam weekend...Dziś na obiadek mój syn zaproponował zupę koperkową i taka powstała - z dużą ilością marchewki. Wywar  warzywno-mięsny i duża ilość koperku zabielana śmietaną...MNIAMUŚNE!  Koperek nawet dał zapach wiosny...

Deserek stanowiło dziś  ptasie mleczko mojego pomysłu:

  • 4jajka
  • galaretka cytrynowa
  • pół szklanki cukru

 

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę (z dodatkiem szczypty soli). Do żółtek dodajemy cukier i miksujemy do uzyskania białej ,gładkiej masy. Galaretkę szykujemy wg przepisu i studzimy.Pianę białkową delikatnie dodajemy do żółtek i wlewamy też już zimną galaretkę. Łączymy i rozlewamy do pucharków. Wkładamy do lodówki na około 1h. W mojej wersji pojawia się kakao, ale można wykonać bez. Jak widzicie na zdjęciu są dwie warstwy. Ta górna to pianka, która się wytrąciła. Fajny efekt można uzyskać dzieląc gotową masę na pół i tylko do jednej dodac kakao i wtedy będą dwa kolory ptasiego mleczka.

Wiecie co mi przypomina smak tego deseru? KOGEL-MOGEL z dzieciństwa.

                                                POLECAM .

                                                                SMACZNEGO.

Tagi: desery
21:23, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
środa, 03 marca 2010
Słodko ale nie zawsze...

Dziś na obiad schab w miodowej skorupce z odrobina pikanterii. Wcześniej schab z kością umyłam i przygotowałam miodową marynatę.Wiecie co? Nie podam Wam odmierzonych proporcji ale tak "na oko":

  • 3 łyżki miodu
  • czosnek granulowany
  • pieprz 3 kolorowy mielony
  • 2-3 łyżki oliwy
  • sól morska
  • imbir

W takiej marynacie zostawiam miąsko na noc .A potem do woreczka i pieczemy 45min w 200*C (z termoobiegiem), następnie rozcinamy woreczek i podlewamy wodą miąsko. Sosik w sumie zrobi się sam. Ja dodaje jeszcze kawałki jabłka i poszatkowaną drobno cebulkę. Sos na koniec zagęszczam mąką. Podałam z kluseczkami. Mniam!

A jeśli chodzi o tę część gorzką z opisu...to chodzi mi o zmęczenie. Nie wiem , czy to wywołane przesileniem wiosennym , czy brakiem tak naprawdę czasu na chwilowy odpoczynek, czy może nadmiar obowiązków jakie mam? Może przytłacza mnie myśl , że już niedługo mam wyjazd na WIELKĄ WALKĘ kulinarną odnośnie występu w TVNie? W głowie mam 1000 myśli  o przygotowywaniu potraw a w między czasie mam lekcje do odrobienia z synem...który ostatnio leni się jak ...LENIWIEC. Mało czasu ...MAŁO CZASU!!!

Ma ktoś pomysł jak zrobić by doba miała ze 4 godziny więcej?

20:43, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010
dodatek

Dołączam fotki placuszków ziemniaczanych.

                                            pl.ziemniaczane

Wykonanie placków ziemniaczanych teraz jest bardzo prostą czynnoscią.Kiedyś samo ucieranie na tarce ziemniaków budziło we mnie niechęć...ale teraz szybciutko obieram ziemniaki(najlepiej kilka dużych) wrzucam do mojego robocika i same się ucierają.Dodaję mąkę, 2 jajka i łyżkę sodki wtedy stają się takie pulchne. Do ciasta wlewam trochę oleju i szczyptę soli.I gotowe!

Pamietam jak wyjechałam z moim mężem(jeszcze wtedy jako panienka) na wakację pod namiot...chciałam zaimponować jemu, że jestem dobrym materiałem na żonę. Wzięłam się za smażenie placków. Smażenie to malo powiedziane, bo tak naprawdę kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać.Utarłam miskę ziemniaków i od razu chciałam ładować na patelnię ...ale jakoś kleiło się i paliło. Byłam wściekła, dopiero mój mąż uświadomił mnie , że do "ziemniaczanego "ciasta powinnam dodać jeszcze kilka składników.Oczywiście nigdy nie przyznaję meżowi racji i jednak chciałam dalej smażyć. Skończyło się na spalonych ziemniakach i braku obiadu...a ja się strasznie obraziłam na męża , że chciał być mądrzejszy ode mnie! Dziś już oczywiscie wiem jak smażyć placki a historyjkę z tamtych wakacji będę wspominała  jeszcze długo.

Jeszcze dodam jak zarobiłam 50zł.

Chiałam odnowić stare poduchy kanapowe.Wybrałam się do OBI po nowe gotowe jaśki (50X50). Jeden jasiek kosztował 19.90zł. Ja potrzebowałam 4 szt. Ale tak naprawdę szkoda mi było wydac prawie 80zł na jasieczki , które tak naprawdę są tak proste do uszucia. Hmm. Wyszukałam taftę w interesującym mnie czekoladowym kolorze i kupiłam odpowiedni kawałek materiału. Zapłaciłam 30zł i 2zł za nić. Uszyłam jasieczki w sumie w pół godziny i 50 zł mam w kieszeni!Trochę pomysłu i zaoszczędzic można kilka groszy.

Tagi: obiady
15:43, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
Marzec....

1 marca ..zapach wiosny a do mnie przyplatała się jakaś angina! Gardło boli, kaszel ...blee..W pracy ledwo wysiedziałam , bo gorączka mnie rozkładała.Zaraz po powrocie do domku złapałam kocyk i spałam do 18ej. Dobrze, że obiad był prawie gotowy, chłopaki zajęli się sobą...miałam czas na małe chorowanie. Nawet zlitował się Jacek nade mną i zmył naczynia. A może to dlatego ,że wczoraj mu dałam "kazanie" za jego NICNIEROBIENIE?

Dziś już czuję się lepiej.Nawet humor mi dopisuje od rana. W telewizji podadzą ostatnie finalistki  z którymi stanę do boju! Ciekawe kiedy wyjazd i gdzie i co będe musiała gotować?

Ale dziś będą placuszki ziemniaczane.Opis i fotki wstawię potem (oczywiście zdradzę Wam dowcip związany z moimi pierwszymi krokami z plackami).Ale teraz zmykam do pracy. Do zobaczenia wieczorem.

Tagi: różne
08:37, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 lutego 2010
Niedzielkowo z pomidorową...

 Niedziela dziś była przecudowna, bo czuć juz wiosnę!Od samego rana słoneczko zaglądało przez okna i..zobaczyłam tak naprawdę jakie mam brudne szyby! Ale to jeszcze nie czas na mycie, czekam do wiosennych porządków...może za tydzień...

Tak poza tym dziś postanowiłam, że na obiad zrobię pomidoróweczkę. Taką na pomidorowym soku od teściowej i wołowince. Do mojej pomidoróweczki oczywiście uszykowałam kluseczki własnej roboty:

  • mąka około 2szkl.
  • 3 jajka
  • woda
  • szczypta soli

 

Uwielbiam takie kluski, od razu zupa smakuje lepiej i jest taka ..."domowa".Czy muszę opisywać jak ugotowac pomidorówkę? Chyba nie. Ale tak dla pewności dodam ,że mój sposób na klarowną zupę to po zagotowaniu mięsa wylewam szumowiny i zalewam od nowa miąsko , dodaje włoszczyznę i przyprawy.Teraz na małym ogniu delikatnie gotują zupkę. Pod koniec gotowania wlewam sok z pomidorów i kilka małych pomidorków koktajlowych dla "smaka". Pod koniec odlewam do kubeczka 2 wazówki zupy i dodaję smietanę i roztrzepuję. Takie smietankowe zaklepanko wlewam do gotującej się zupy.Śmietana się nie oddzieli od tłuszczu.Ale po obiedzie, po małej drzemce ...od razu chce mi się coś słodkiego. Może nie tyle mi ale moim chłopakom.Wpadły mi w ręce dwa opakowania ciasta francuskiego i  zrobiłam takie śmieszne mini pierożki nadziewane jedne serem jedne powidłami śliwkowymi.

 

Przepis tak prosty, że nawet Tobie wyjdzie.Oczywiście z ciasta gotowego wycinam kwadraciki i na środek układam ser lub powidła i zawijam jak pierożki.Na wierzchu maluję białkiem i do nagrzanego piekarnika na 180*C wkładam porcjami na około 5minut.Posypuję cukrem pudrem i są gotowe...Na jeden kęs.

 

Czy nie fajnie jest coś upitrasic samemu i mieć satysfakcję , że tak szybko zniknęły ciacha z talerzy?

Dziś podczas spaceru przechodziliśmy około 17ej koło McDonalda.Wiecie co? Niedziela a kolejka nie ma końca, pełno rodzin z otyłymi dzieciakami...zajada się tłustym jedzeniem...Pozostawiam bez komentarza taki widok.

Ale moje ciasteczka smakują wyśmienicie!

                             POLECAM GORĄCO!

 

Tagi: różne
23:21, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 lutego 2010
Pstrąg na dwa spsoby.

  Czas na rybkę. Jedna rybka , ale na dwa sposoby i dodatkowe dodatki. Zapewne znacie kochani PRZEGRZEBKI. Szykując się na ten mój kolejny wyjazd do GOTUJ O WSZYSTKO staram się dodawać do moich osiągnięć kulinarnych nowości: Oto jedna z nich.

                          Pstrąg w płatkach migdałowych i szaszłyki z przegrzebków z boczkiem.

  •   filety z pstrąga
  • 6 przegrzebków (łyżka masła)
  • plaster wędzonego boczku około 2 cm
  • pomidorki koktajlowe
  • ser typu oscypek
  • sałata
  • cytryna
  • płatki migdałowe
  • olej, sól, pieprz,mąka

Fiteciki myjemy i wyciągamy resztę ości, skrapiamy sokiem z cytryny i na 1/2 godzinki wkładamy do lodówki. W tym czasie czyścimy przegrzebki, myjemy i solimy i pieprzymy swierzym pieprzem. Na małej patelni roztapiamy masełko i dodajemy odrobinkę czosnku-do smaku. Podsmażamy przegrzebki około 2 min. Zdejmujemy i gdy ostygną robimy szaszyki w kolejności : boczek, ser, oscypek pomidorek i przegrzebek..Teraz zajmujemy się rybką.Po wyjęciu z lodówki osuszamy i solimy i pieprzymy a następnie nacieramy mąką. Ja rybkę grillowałam wraz z szaszłykami, ale można ją na patelni smażyć. Wybrałam wersję LEKKĄ... A cudeńka dekorowałam płatkami migdałow smażonych na masełku.

 

Do tej propozycji pstrąga dodalam ryż w kurkumie. Rybka była wyśmienita, a przegrzebki...no cóż chyba nie warte swojej ceny. Ale już wiem jak smakują i jak je podawać. 

Kolejnym pomysłem na pstrąga jest :

          Pstrąg cały z krewetkami.

  • 3 wypatroszone pstrągi
  • 6 krewetek królewskich
  • limonka
  • mąka kukurydziana
  • 1 jajko
  • sól, pieprz, sezam

Pstrąga myjemy i usuwamy łuski.Skrapiamy sokiem z limonki i na 1/2h do lodówki wkładamy. W tym czasie obieramy krewetki. Jedno jajko roztrzepujemy  z dodatkiem soli i pieprzu i dodajemy łyżkę mąki i sezam. Ta masa bedzie nam potrzebna do namoczenia krewetek. Pstrągi osuszamy i solimu i pieprzymy i nacieramy mąką. Na patelni grillowej układamy rybke na gorącym oleju i smazymy po 3 minutki z obu stron. Na koniec smażymy ktewetki w ciescie. 

                                                                            krewetka mini 

 

W tej propozycji dodatkiem są ziemniaczki  i surówka z marchewki z cukrem. Rybkę skrapiamy sokiem z limonki a  do krewetek są podane sosy słodko-kwaśny i pikantny. Smakowało rewelacyjnie z łykiem piwka!

Tagi: ryby
23:33, dorotamirowska
Link Komentarze (1) »
Oj zawiodłam sie....

   Zapewne wszyscy znamy zakupy w sklepie MANGO...osobiście pare razy coś oglądałam, ale uważałam, że to ściema ale zauroczona pewnym produktem uległam.Zamówił mi mąż ten halogenowy piekarnik...chyba bym się nie nudziła w kuchni...haha..Czekałam na paczuszkę i gdy tylko dostarczono mi to CUDO zabrałam się do pieczenia. Na pierwszy ogień poszła szarlotka na kruchym cieście...spalony wierzch a spód wprost wypłynął z tortownicy po otwarciu!!! No nie poddalam się tak łatwo. Kolejne ciasto-zwykły biszkopt. Najzwyklejszy! I znów to samo!!! Góra spalona, dół surowy! Robiłam wg instrukcji, wg przepisów moich i ...nawet banalmna karkówka...sory, ale zawiodłam się!!! Ten biszkopt uratowałam w moim staruszkowym piekarniku z termoobiegiem i od razu spakowałam CUDO do pudła i odesłałam.Na szczęście nie było problemu ze zwrotem Ale z drugiej strony po co naciągają ludzi na takie głupoty?By dostawać zwroty? A taki mam sposób na zwykły biszkopcik:

  • 3 jajka całe
  • 1 1/2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki oleju
  • sezonowe owoce lub bez wtedy łyżeczka kakao

Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę w kolejności:jaja, cukier, mąka ,proszek i olej.Oczywiście nie miksujemy owoców ale układamy na wierzchu.jesli nie dodajemy owoców do koncówki ciasta dodajemy kakao i wlewamy do tzw. dekoracji.

Dobrze, że dało sie uratować! Teraz już wiem, że nie mogę ulegac bredniom i reklamie TV MANGO!!!

A tak na marginecie moj mąż i syn szybko zjedli dopekane ciasteczko! :)

Tagi: ciasta
23:09, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010
owocowe cosik..

 Dziś oglądałam trzeci casting do MOJEGO konkursu w DDTVN.Dziekwczyny miały owocowe gotowanie.Trudna sprawa.Z owoców można w sumie wykonać sałatkę owocową, ale to banalna sprawa, można zrobić muchatego omleta z bita smieyaną i do dekoracji -owoce! Ale i owocowe koreczki lub owoce maczane w czekoladzie...no jest troche pomysłów.  Mi do głowy jako pierwsza myśl wpadł mus owocowy . Akurat taki ostatnio robilam dla uzupełnienia witamin w organizmie.

Oto on:

  • około 6 owoców kiwi miękkich
  • śmietana 36%
  • dekoracja wg uznania...można np.dekorowac malinami , jagodami...

Śmietankę ubijamy i dodajemy do zmiksowanych owoców kiwi(oczywiście obranych) i mięszamy.Rozlewamy mus do pucharków i wstawiamy na około 1h do lodówki.Dekorujemy wg uznania.

                                                      Mniamkowe witaminy

Tagi: różne
18:24, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 lutego 2010
A gdyby coś słodkiego...

  Gdyby po obiedzie naszło Was na ciutkę szaleństwa czekoladowego polecam blok czekoladowy:

  • 250g dobrego masła
  • 125ml wody
  • 250g cukru
  • 4 łyżki kakao
  • 375ml mleka w proszku (takiego zwykłego)
  • duża paczka herbatników maślanych
  • bakalie wg uznania(u mnie są daktyle)
  • płatki migdałowe do przystrojenia

                                      blok czekoladowy

                  Teraz jest O.K.

Tagi: ciasta
17:14, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
Pracowity dzionek.

 Jak tylko wstałam myslami byłam jeszcze w śnie..a sen był dzis o pisaniu, pisaniu...ha ha bloga. Mój mąż oczywiście ciut mnie wyśmial, że sie podczas tego "pisania " wierciłam. Sklepik, poranne zakupy i gazeta, w której miał ukazać się kolejny wywiad ze mną.Rozczarowałam się , ale nie było go.Pani z redakcji zbyt późno oddała materiał a inna gazeta już coś podobnego opublikowała.Ale wiadomo, dobry dziennikarz kuje nowy temat od razu, na gorąco...jej strata.Gazeta Wybotcza wygrała 1:0. W pracy,pracowicie ale i zabawnie.Dużo temacików do rozmów, dużo pracy papierkowej i...o 14 do domciu. Od wczoraj moczyłam fasolkę na dzisiejszy obiadek.

  • około pół kg fasolki Jaś
  • różnego rodzaju kiełbaski, szyneczki i resztki innych wędlin, nawet ugotowane miąska
  • gęsty przecier pomidorowy
  • sok pomidorowy
  • cebulka
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, chili, bazylia

Fasolka powinna się gotowac dośc długo ale na wolnym ogniu. W tym czasie podsmażamy kiełbaski i cebulkę poszatkowaną.Doprawiamy wg smaku, ja oczywiście na ostrooo!Dodajemy do fasoli i dusimy razem około 30min. Jeszcze tylko przecier i sok pomidorowy i...już! Do tego Bagietka i mamy juz fantastyczny obiadek. A potem fasolka daje nam popalić.Najlepiej wyjść na spacer na dworek i (wypuścić naadmiar gazu)...ha ha!

                                                                      Smacznego!

Tagi: obiady
16:53, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2010
A oto ja...
Taka jestem BILBORDOWA mamusia ..kobitka..kuchareczka!
wstepne pisanie
Przede wszystkim muszę się Wam przedstawić:jestem Dorota, mam 35 lat , mam męża i 11letniego syna. Właśnie rozpoczyna się moja przygoda kulinarna.Rozpoczyna to może mało powiedziane:ROZWIJA!Długo by opowiadać, ale chyba muszę byście mnie lepiej poznali. Tak więc zaczęło sie wszystko w momencie eliminacji do konkursu na Gwaiazdę Galerii WISŁA w Płocku.Jako jedyna kandydatka "przyznałam się", ze moją pasją jest gotowanie.Ale tak naprawdę jest!To był szalony dzień moich imienin gdy odbył się ten casting.Zaprowadził mnie tam moj syn jako prezent imieninowy..bym poczuła się jak gwiazda!Zachwyciłam chyba swoją osobą Jury i ...wygrałam!!!To było coś cudownego, bo tak naprawdę nigdy nic nie wygrałam! A ty nagle pojawiam się na bilbordzie i reklamuję naszą kochaną Galerię!Ale słuchajcie dalej. Rozdzwoniły się telefony, wywiady , sława...Ja zwykła kura domowa!Ja?Wspaniale jest siebie widzieć w gazetkach reklamowych, na plakatach..w TV(regionalna płocka stacja).Jednak zrobiłam krok dalej.Zgłosiłam się do konkursu ogłoszonego w TVNie "GOTUJ O WSZYSTKO". Stacja poszukuje POLSKIEJ Nigelli...czemu nie!? Wysłałam swoje zgłoszenie...i wiecie co?Zaprosili mnie na casting!A najlepsze jest to, że przeszłam te pierwsze eliminacje!Sporo stresu, wiele emocji i łez!opiszę Wam jakie wysłałam danie w zgłoszeniu: ŚLEDŹ W CZEKOLADZIE: *płaty śledziowe solone *marynowane pieczareczki małe *ser feta *czerwona papryka * kilka kostek białej czekolady z bąbelkami *kilka liści czerwonej sałaty karbowanej Śledziki misicie troszeczkę namoczyć by pozbyc się soli, pieczareczki opłukać,serek pokroic w kostkę 1/1 a papryczkę w małe kwadraciki. Pokolei na dekoracyjne patyczki do koreczków wpinamy śledzika ,serek ,pieczareczkę i papryczkę i układamy na półmisku na czerwonej sałacie. A teraz finał!Na małej tarce o małych oczkach ucieramy czekoladkę prosto na koreczki. Teraz efekt jest bajeczny.Opisałam to jako postaci z HOLLYWOOD-u kroczące po czerwonym dywanie oproszone śniegiem.Musicie to spróbować!Słoność sledzi i sera zbalansowana słodkością tej czekolady! BAJER! Podobno ten pomysł spodobał się komisji i ...jakoś wslizgnęłam się do tej szczęsliwej 18stki kandydatek na POLSKĄ NIGELLE! Od 3 tygodni studiuję ksiązki kucharskie,czytam artykuły związane z gotowaniem...aaaaaaa...ogarnia mnie totalna panika! Nie jestem zawodowym kucharzem, poprostu kocham sprawiać radość moim chłopakom podajac im wyśmienite domowe jedzonko.Lubię eksperymeny, modyfikuję przepisy,dodaję coś, coś odejmuję wg własnych smaków.Ale jeszcze jest ten jeden najwazniejszy składnik moich potraw:UCZUCIE!To magiczny składnik, ale zawsze go dodaje! Jutro tak dla odmiany zaserwuję fasolkę po bretońsku na ostro(właśnie się moczy fasola). A teraz zmykam do lekcji z moim synem..to mały leń, ale fajnie jest mu pomagać.Taka moja rola.
20:02, dorotamirowska
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Top Blogi